Partner serwisu
10 listopada 2015

Święto energetycznej niepodległości

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

11 listopada – Święto Niepodległości. Listopad, późna jesień, deszczowo, smutno. Ale to dzień najcenniejszych wartości – wolności, niezależności, samostanowienia. Mają one ogromne znaczenie, kultywujemy je, ale jednocześnie zapominamy o nich, gdy zajmujemy się tym, co dla większości ludzi jest najważniejsze – ekonomią, rozwojem gospodarczym, dobrobytem.

Święto energetycznej niepodległości

Niepodległość państwowa przekłada się w gospodarce na niezależność, która jest o wiele trudniejsza niż wolność polityczna. W gospodarce nie wystarczy wywiesić flagi i uczestniczyć w rocznicowych uroczystościach. Tu potrzebne jest rozeznanie mechanizmów działających na skalę globalną czy europejską, reguł gry, w których przychodzi nam działać, a przede wszystkim konieczne jest skuteczne dążenie do realizacji własnych interesów. A w nich przede wszystkim ochrona i dobre wykorzystanie własnych zasobów i potencjału, takich jak ludzie, surowce naturalne, położenie geograficzne czy własne możliwości wytwórcze. 

Jeśli popatrzymy na największy sektor gospodarczy – energię, zwaną czasami „złotym sektorem”, to widać, że nie idzie nam najlepiej z tą energetyczną niezależnością.

1. Węgiel, zwany kiedyś „czarnym złotem”, dzisiaj jest nieszczęściem i kulą u nogi naszego państwa. Politycy wszystkich opcji mówią.

„Polska ma możliwości, żeby zapewnić sobie pełną niezależność energetyczną ... mamy węgiel”,  ale to  jedynie deklaracje. Sztandarowy temat w kampanii wyborczej, później znika z programu „Unii Energetycznej”, która po przeróbkach w Brukseli okazuje się antywęglowym pakietem klimatycznym. Jakoś nie walczymy o te 61 procent naszego bilansu energetycznego, skupiając swe siły na blokowaniu cudzych rurociągów biegnących przez morze. Dlatego zużycie węgla maleje każdego roku – marnuje się potencjał wydobywczy. Z drugiej strony złe zarządzanie górnictwem doprowadziło do utraty konkurencyjności, głównie przez rozrost kosztów. Tak więc w węglu powoli naszą niezależność tracimy.

2. Energetyka. To przewymiarowana dziedzina polskiej gospodarki, której wielkość jest reliktem upadłego ustroju, który stawiał na ciężki przemysł jako podstawę industrializacji kraju. Po zmianie ustroju potrzeby  gwałtownie spadły, a sektor został z nadmiarem mocy. Po ćwierć wieku budzimy  się, bo przespaliśmy czas inwestycji i grożą nam trudne chwile. Nie tylko w węglu, ale i w energetyce staliśmy się importerami.

Na dodatek, na skutek utworzenia giełd energii i jednoczesnego sponsorowania zielonej energii – elektryczność jest dużo tańsza w krajach sąsiadujących z nami. To dzisiaj największe europejskie wyzwanie dla elektroenergetycznej samodzielności Polski.

3. Gaz ziemny. Tutaj sytuacja jest tak głęboko zanurzona w polityce, że aż strach dotykać, choć to jedynie 13% naszego energetycznego bilansu. Gaz ziemny to najczęstszy obszar głoszenia gromkich haseł o „niezależności energetycznej”. Jednak przykład Litwy (Dzień gazowej Niepodległości Litwy) pokazuje, że to nie jest niezależność gospodarcza, a polityczna. I że nie zawsze one chodzą w parze, a polityczna wolność wcale nie musi się przekładać na dobro gospodarki i dobrobyt obywateli. 

Na Święto Niepodległości trzeba więc życzyć nowemu rządowi wszystkiego, czego potrzeba dla osiągnięcia gospodarczej i energetycznej niezależności. Orientacji, jakie wiatry wieją na górze, dobrego słuchu, by słyszeć, co w naszej polskiej rzeczywistości skrzeczy oraz odwagi i wytrwałości w radzeniu sobie z problemami. Nikt nie obiecywał, że będzie lekko.

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ