Partner serwisu
Tylko u nas
12 maja 2015

Jak wygrać chemiczne bezpieczeństwo?

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

Amerykanie, nawet pracując nad przepisami o bezpieczeństwie produktów chemicznych dla użytkowników, jako najważniejszy cel przyjmują tworzenie miejsc pracy. Dzisiaj bowiem nie tylko klasyczne zasoby są podstawą rozwoju, ale także wartości takie jak zdrowie czy jakość życia.

Jak wygrać chemiczne bezpieczeństwo?

Są one wykorzystywane do rozwoju gałęzi gospodarki, własnych przedsiębiorstw, zwiększania przewag konkurencyjnych nad innymi. Owe podstawowe czynniki w chemii można uznać za następujące:

Pierwszy z nich to surowce – ich dostępność i koszt. Tutaj Stany nie mają żadnych kłopotów, a wręcz ogromne przewagi wobec swojego największego konkurenta – Europy. Ich miejsce na krzywej kosztów na przykład etylenu („Energochłonny amoniak”) jest nie do przebicia. Nad konkurencyjnymi kosztami surowców z Zatoki Perskiej mają inną ogromną przewagę...

Kapitał ludzki. Mistrzostwo świata USA jest nie do zakwestionowania – Ameryka jest wielkim globalnym odkurzaczem, zasysającym z całego świata te właśnie najcenniejsze zasoby. Ściąga ona do siebie przez stulecia ludzi najbardziej aktywnych, pracowitych, wykształconych. Dość powiedzieć, że obecnie w USA jest 43 miliony imigrantów (tzn. ludzi urodzonych poza granicami) na 320 milionów ludności, a każdego roku przybywa tam milion imigrantów legalnie (i prawdopodobnie dwa razy tyle nielegalnie). I to nie są tylko ludzie do najprostszych prac. Dużą część firm z 500 Forbesa założyli imigranci bądź ich dzieci, 40% studentów, którzy zdobywają tytuł inżyniera, urodziło się poza USA. Zasilają oni wszystkie segmenty zatrudnienia, a szczególnie te, gdzie jest największy popyt i ciągłe „braki w zaopatrzeniu” - najwyżej kwalifikowanych i najlepiej płatnych zawodach.

Dostęp do rynku jest trzecim z najważniejszych czynników. Daje on możliwości wejścia nowych inwestorów, którzy swoimi pieniędzmi tworzą miejsca pracy, wytwarzając konkurencyjne produkty. To element zwiększający kapitał zainwestowany w przemyśle, w efekcie więc polepszający zarobki (przy dobrze ustawionych regułach gry, oczywiście).

I właśnie rozegranie dostępu do rynku jest kluczowe. Uregulowania chroniące odbiorców przed niebezpiecznymi substancjami w produktach chemicznych są trudne. Mogą zadusić przemysł, więc powinny być tak skonstruowane, jak kiedyś usunięcie benzyny ołowiowej. Jeśli się czegoś zabrania, to zakaz ten powinien stymulować innowacyjność – zastąpić szkodliwy składnik innym lub zminimalizować jego oddziaływanie. A że czasami jest używany w setkach, tysiącach produktów przez wiele lat, więc nie da się tego osiągnąć natychmiast. Jeśli zrobi się to poprawnie (jak wiadomo – wszystko można zepsuć...), zmusza się przedsiębiorstwa do rozwoju. I tak dzięki polepszeniu bezpieczeństwa chemicznego, zyskujemy dźwignię rozwoju gospodarczego.

Realizując taki scenariusz, można zwiększyć konkurencyjność rodzimych przedsiębiorstw (w USA choćby Dow Chemicals czy Intel), a nawet zyskać przewagę technologiczną nad konkurentami, nie potrafiącymi tak dobrze dostosować technologii do podwyższonych standardów. Oczywiście trzeba tak zrobić, by naszych konkurentów te standardy obowiązywały. Wtedy my mamy zyski, miejsca pracy, a konkurencja ma przechlapane.

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ