Partner serwisu
19 kwietnia 2016

Światowy spisek naftowy nie wypalił

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

Cały świat i każdy kierowca może odetchnąć z ulgą. Światowy spisek producentów ropy nie udał się. Próba poszerzenia kartelu naftowego OPEC o nowe kraje – nie wypaliła, spotkanie w stolicy mikro-państewka Katar, zakończyło się porażką. Doha miała być przełomem, miała poszerzyć oddziaływanie arabskich eksporterów ropy na takich producentów jak Rosja, Azerbejdżan, Kazachstan, a nawet Meksyk. Nic z tego.

Światowy spisek naftowy nie wypalił

Zapłacilibyśmy za to słono, prosty przykład. Importujemy do Polski 25 milionów ton ropy. Gdy kosztowała ona 100 dolarów za baryłkę, Polska płaciła 70 miliardów złotych za import. Dzisiaj, gdy kosztuje 40 dolarów – płacimy też dużo, ale tylko 28 miliardów złotych. Tak więc zaspokajając te same potrzeby, jeżdżąc tyle samo, co wcześniej, w naszej zbiorowej polskiej kieszeni pozostaje ponad 40 miliardów złotych. Do  wyobraźni może przemówi fakt, że jest to ponad tysiąc sto złotych rocznie w kieszeni każdego Polaka, łącznie z nowonarodzonymi berbeciami.

Gdy więc ceny ropy spadły z poziomu 110 dolarów za baryłkę w 2013 roku do dzisiejszego poziomu 30 – 40 dolarów, Polska odnotowała po raz pierwszy dodatni bilans handlowy. To podstawowy, może nawet jedyny czynnik tego, że zamiast się dalej zadłużać, zaczynamy zarabiać na międzynarodowym handlu. To tak jakby gospodarstwo domowe przestało wydawać więcej niż zarabia, więc przestało zwiększać górę długów i wysprzedawać swój majątek, by opłacić rachunki. Co za ulga dla gospodarki, dla konsumentów i dla przyszłych pokoleń, które te długi mają spłacić.

I nagle na początku 2016 roku zawiązał się spisek. Zmowa krajów OPEC, które od ponad 40 lat trzęsą rynkiem naftowym, zmniejszając wydobycie taniej ropy i wywołując wzrost jej ceny, z innymi chętnymi do podwyższania dochodów z eksportu ropy. Oczywiście trudno mieć im za złe, że walczą o swoje interesy, ale dzisiaj ta walka to gangsterski napad w biały dzień. Przypomnieć bowiem warto, że jeszcze 10 lat temu oficjalnym „pasmem cenowym” państw OPEC był przedział 22 – 28 dolarów za baryłkę. Gdy cena obniżała się poniżej dolnej granicy 22$, obniżano produkcję, gdy przekraczała górne 28$ – zwiększano wydobycie. Później nastąpił czas szalonej spekulacji, ropa kosztowała powyżej stu dolarów, choć nie nastąpiło nic szczególnego po stronie kosztów. „Złoty deszcz” trwał latami, dochody eksporterów ropy zapierały dech w piersiach i szybko się do tego przyzwyczaili, podnieśli poziom życia, zwiększyli wydatki socjalne. I gdy ceny ropy wróciły do bardziej normalnych poziomów, okazało się, że brakuje środków, że kasa pustoszeje w błyskawicznym tempie. A przecież dzisiaj ceny są znacznie powyżej ceny 28 dolarów sprzed 10 lat, nawet po uwzględnieniu inflacji.

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ