Partner serwisu
Tylko u nas
23 marca 2020

Zdaniem Szczęśniaka: OPEC+ od sojuszu do naftowej wojny

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

4 lata temu zaczęła się największa światowa zmowa cenowa. Same pogłoski o niej wystarczyły, żeby ceny z dramatycznie niskiego poziomu 27 dolarów w styczniu 2016 r. poszły w górę, inwestorzy grali na zyski w oczekiwaniu obniżenia wydobycia. Gdy ta metoda przestała działać, w końcu roku zawiązano formalne porozumienie OPEC+.

Zdaniem Szczęśniaka: OPEC+ od sojuszu do naftowej wojny

Na 3 lata w skali globalnej przesunęło ono ogromne pieniądze - od bogatych krajów konsumentów uprzemysłowionego Zachodu na rachunki eksporterów ropy. Wszystko  dzięki utrzymywaniu się ceny ropy między 55 a 75 dolarów. Rosja zarobiła ogromne pieniądze - do rosyjskiego budżetu wpłynęło dodatkowo 100 miliardów dolarów, czyli 1/5 polskiego PKB. Z naciskiem na "dodatkowo", szczególnie że nieźle zarobiły też rosyjskie koncerny. Podobnie jak i Arabia Saudyjska.

Porozumienie obowiązywało jedynie do 30 marca, negocjowano więc jego przedłużenie, gdy korona wirus zaraził już globalną gospodarkę i spadki zużycia paliw były widoczne. Pomimo tego Rosja chciała pozostać przy dotychczasowych ograniczeniach wydobycia, skończyły się bowiem dla niej możliwości bezbolesnego ograniczania produkcji przez wstrzymywanie nowych inwestycji. Geologia i technologia nie pozwalają rosyjskim firmom na taką elastyczność, jak w arabskich złożach, gdzie możliwe jest łatwe obniżanie i podwyższanie wydobycia. W Rosji złoża są mniejsze, jest ich więcej i rośnie udział złóż trudnych. Poza tym błota i komary w lecie, a ostry mróz w zimie - to utrudnienia dla konserwacji złóż przy wstrzymaniu wydobycia. A jeszcze trudniej i kosztowniej jest później rozkonserwować odwiert i wznowić produkcję. Więc już w grudniu minister Nowak sygnalizował, że "powoli będziemy z niej wychodzić, żeby zachować udział w rynku".

Zapewniając wysokie ceny umożliwiono bowiem podniesienie się z upadku groźnemu konkurentowi. Od 2008 r. USA podniosły wydobycie o 144%, rozpoczęły eksport, wchodząc także na rynki tuż u granic Rosji (jak Polska, gdzie w 2018 r. USA zdobyły 2,5% z 27-milionowego rynku importu ropy).

Konstruktorem strategii rosyjskiej na rozmowy był Igor Sieczin, szef Rosniefti, największej rosyjskiej firmy naftowej. Podkreślał, że w czasie obowiązywania umowy z OPEC, "w USA zbudowano 9 rurociągów, terminale morskie, zaczęto agresywnie wchodzić na europejski rynek ropy i gazu. Stany zwiększyły dostawy do Indii 10-krotnie, do Europy - 6-krotnie". I pytał: "nie powinniśmy bronić naszego rynku? Oczywiście że powinniśmy."

Jednak Arabia Saudyjska, doskonale znając rosyjskie ograniczenia, nastawała na radykalne cięcia produkcji. Jeszcze na dwa dni przed rozpadnięciem się OPEC+ wszystko wyglądało dobrze, podpisano odpowiednie dokumenty i minister Nowak opuścił wiedeńskie robocze posiedzenie 4 marca przed jego zakończeniem. Ceny ropy podskoczyły powyżej 50 dolarów, w oczekiwaniu kolejnej "sdiełki".

Jednak już po ustaleniach na formalnym posiedzeniu, późno w nocy, gdy dziennikarze opuścili posterunki a negocjatorzy rozjechała się do wiedeńskich hoteli, kilku ministrów spotkało się na "dodatkowych konsultacjach" w apartamentach księcia al-Salmaniego. Po nim wydano oświadczenie o drastycznych ograniczeniach wydobycia. Saudowie w gronie kilku państw OPEC przeforsowali tej nocy propozycje znacznie ostrzejsze niż uzgodnione wcześniej i  to tuż przed spotkaniem plenarnym ministrów 6 marca.

Obowiązujące dotychczas ograniczenie wydobycia o 1,7 mln b/d miało być utrzymane do końca roku (na co wcześniej wszyscy łącznie z Rosją się zgodzili), ale do tego doszło dodatkowe 1,5 mln cięć produkcji, z których kraje OPEC miały ograniczyć o milion, a kraje stowarzyszone o pół miliona baryłek. To dawało łącznie ograniczenie aż o 3,2 miliona baryłek. Było to o znacznie więcej niż początkowa saudyjska propozycja cięć o 600 tys. baryłek, i na dodatek miało obowiązywać przez cały 2020 rok.

To dla Rosji wyglądało już jak prowokacja, spisek wewnątrz globalnej naftowej zmowy. Wezwania do utrzymania dotychczasowych kwot ze strony ministra Nowaka w piątek 6 marca nic nie dały. Na koniec wiedeńskiego zebrania ogłoszono więc, że już żadne porozumienia nie obowiązują. Posypały się oskarżenia: z jednej strony, że Saudowie grają z Ameryką i chcą utrzymać wysokie ceny, żeby nie wywołać kryzysu sektora łupkowego w USA, z drugiej, że Rosja chce zniszczyć amerykańskiego konkurenta.

Spekulanci zareagowali natychmiast po informacji o zerwaniu sojuszu, notowania Brent spadły o 9,5%, a WTO - o ponad 10%. Inwestorzy zaczęli uciekać także od rubla. Zaczęła się naftowa wojna.

O czym dokładnie za tydzień...

fot. 123rf.com/ zdjęcie ilustracyjne
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ