Partner serwisu
13 grudnia 2016

Barbórka słodko-kwaśna

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

4 grudnia górnicze święto – Barbórka. Tego dnia święta Barbara, patronka górników, darzy ich szczególnymi łaskami. Przede wszystkim łaskami rządu, który licznie nawiedził górnicze uroczystości, tak w osobie Pani Premier jak i Prezydenta Rzeczpospolitej. Pani Premier „chyliła czoła przed górnikami” i zapowiadała „dobre perspektywy dla rozwoju branży”, powtarzała też zaklęcia w rodzaju: „nie będzie silnej polskiej gospodarki bez silnego górnictwa".

Barbórka słodko-kwaśna

Jeszcze mocniej na pedał patriotycznego gazu nacisnął minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, który górnikom mówił: – Pomyślałem sobie: zobacz, z jaką determinacją, wysiłkiem, ale i radością gotowi są oddawać własne zdrowie i życie, aby utrzymywać to bijące serce polskiej energetyki, jakim jest Bełchatów i wszystkie kopalnie węgla brunatnego. Górnikom musiały się szeroko otworzyć oczy ze zdumienia, gdy usłyszeli o swoim poświęceniu dla pracy, a minister mówił dalej: – od górników zależy bezpieczeństwo, bez którego nie ma niepodległości, niezawisłości i demokracji – nie ma po prostu możliwości życia narodu.

Podobnie i Prezydent Duda, który deklarował w Bogdance: – Dla mnie jako prezydenta Rzeczypospolitej, jasną i oczywistą sprawą jest to, że węgiel jest naszym absolutnie podstawowym surowcem energetycznym. Jest nasz i stanowi nasze zabezpieczenie energetyczne.

Patriotyczne kuranty mocno grały, ale rzeczywistość słodka nie jest, Barbórka była kwaśna, a nawet gorzka. W tym samym czasie gdy szefowa rządu brała udział w uroczystościach w Jaworznie, pod jej domem w Brzeszczach protestowało kilkuset górników z kopalni Makoszowy. Ci już wiedzieli, że ich miejsce pracy zostanie zamknięte.

Złudzenie

A to dopiero początek. Rząd pochwalił się wcześniej sukcesem, że Komisja Europejska zaakceptowała program dopłat do kopalń. Sprzyjające mu media krzyczały nawet tytułami: „Sukces! Dostaniemy miliardy od UE”. Nie mówiąc już o tym, że nie „dostaniemy”, Bruksela łaskawie zgodziła się jedynie, byśmy wydali własne pieniądze. Trudno uznać to za sukces, gdyż według reguł unijnych (decyzja Rady 787 z nr 2010 r.) wszystkie kopalnie, którym państwo udzieli pomocy, muszą być zamknięte. Jest to pomoc na likwidację, a nie restrukturyzację kopalń. Termin – do końca 2018 roku.

Górnicy jednak nie chcą w to uwierzyć, domagają się szczegółowych protokołów, a wystarczy przeczytać tytuł decyzji Komisji: „na złagodzenie społecznych i środowiskowych skutków likwidacji niekonkurencyjnych kopalń węgla do 2018 r." W informacji ogłoszonej na stronie Ministerstwa Energii skromnie pominięto drastyczne szczegóły, nazywając decyzję „programem pomocowym dla górnictwa”. Żeby w oczy zbytnio nie kluło.

Jednak moje największe zdziwienie budzi fakt, że w Brukseli polski rząd nie zrobił nic, dosłownie nic, by powalczyć o polski węgiel. By zmienić reguły gry, zażądać przeglądu decyzji nr 787, wręcz nawet zaszantażować Komisję. Nic z tego. Znamy tę zadziwiającą słabość polskiego państwa także z innych przykładów.

Ale żeby w kluczowej dla polskiej gospodarki, strategicznej dla energetyki i fundamentu bezpieczeństwa energetycznego – nie powalczyć nawet przez chwilę? Zrealizować jedynie plan tak krytykowanych przez siebie poprzedników (gwoli wyjaśnienia - program pomocowy notyfikował w Komisji Europejskiej jeszcze rząd Platformy Obywatelskiej 4 marca 2015 r.)? Gdy w tym samym czasie nasz rząd i przedsiębiorstwa jak PGNiG swe siły marnują na blokowanie rosyjskich i niemieckich rurociągów?

Aż wierzyć się nie chce, tym bardziej, że w tym samym czasie Węgrzy wywalczyli w Brukseli cofnięcie blokady Komisji na budowę przez Rosjan elektrowni jądrowej, której wrogami były wielkie potęgi polityczne i cała prasa. I udało się - dyskretnymi zabiegami, ubijaniem wspólnych interesów i lobbowaniem w gabinetach – doprowadzono do wycofania veta. Dzięki temu będą mieli tani prąd, a węgierski przemysł będzie miał jeszcze jeden motor rozwoju.

Cała filozofia polskich zmian w górnictwie węglowym zamyka się niestety w potocznym stwierdzeniu telewizyjnych ekspertów: „To, że trzeba zamknąć kopalnie, jest oczywiste”. I w myśl tej głębokiej filozoficznej tezy - przez prawie 30 lat zamykamy kolejne kopalnie, zwalniamy pracowników, zmniejszamy wydobycie i pogrążamy kolejne miasta i regiony w stagnacji i bezrobociu. A ten gorzki proces przetykany jest kapiącymi od słodyczy i patriotyzmu barbórkowymi deklaracjami polityków.

 

fot.: 123rf.com

ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ