Partner serwisu
Tylko u nas
16 marca 2015

Zaczyna się – PGNiG oddaje rynek

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

Przez wiele lat mówienie o liberalizacji rynku gazu było „austriackim gadaniem”. Można było czuć się sfrustrowanym, gdy patrzyło się na miejsce na rynku naszego największego dostawcy – Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, którego udział w sprzedaży przez wiele lat wynosił 98% pomimo morza wylewanych słów o uwalnianiu rynku. Trudno było jednak coś zdziałać, dopóki PGNiG dostarczało tańszy gaz dla swoich największych odbiorców, przede wszystkim zakładów chemicznych czy rafinerii.

Zaczyna się – PGNiG oddaje rynek

Gdy po 2008 roku proporcje cen się odwróciły – tryby liberalizacji rynku ruszyły szybciej. Mechanizm niższych cen, poszukiwania oszczędności w najważniejszych kosztach – zadziałał samoczynnie. Ostatnie miesiące dają już wyraźny obraz zachodzących zmian.

PGNiG traci odbiorców i import. To podstawowy poziom dominacji naszego rodzimego monopolisty, gdyż dostawy do Polski były barierą nie do przebicia dla innych, chętnych na dochody z polskiego rynku. Dawno, dawno temu (najstarsi górale nie pamiętają już 2006 roku) PGNiG rzeczywiście miał najlepsze ceny, kupował taniej rosyjski gaz niż Niemcy, a jego klienci mogli cieszyć się stabilnymi i niskimi cenami (niższymi od konkurencji – to najważniejsze!). Później stosunki z dostawcą ze wschodu się zepsuły, ceny importowanego poszybowały pod niebiosa, firma zaczęła tracić, najpierw pieniądze, a teraz odbiorców.

W 2014 roku, szczególnie w drugiej połowie, widać to już wyraźnie w zmniejszającym się udziale PGNiG w imporcie gazu.

W 2014 roku zaimportowało ono 11 miliardów m3 gazu, a w drugiej połowie ubiegłego roku oddawał już 25 procent rynku importowego. To jest podstawa i przełom, gdyż główni odbiorcy odwracają się coraz szybciej w kierunku tańszego gazu. Na to żadne zaklęcia nie pomogą.

Widać także, kto odchodzi od PGNiG. To przede wszystkim zakłady azotowe, które zmniejszyły zakupy w ubiegłym roku o 400 milionów m3 – o 18 procent.  Podobnie rafinerie – mniej kupiły o 250 mln m3 – o 16 procent mniej. Także reszta przemysłu zmniejszyła zakupy o 370 mln m3 -  10 procent mniej.

Proces ten nabiera tempa w tym roku i widać to po zmieniających się kierunkach importu gazu. Dwa pierwsze miesiące roku różniły się od wszystkich poprzednich w historii Polski tym, że więcej zaimportowano z zachodu niż ze wschodu. Te informacje nie są porównywalne z wynikami sprzedaży PGNiG, ale wskazują na gwałtownie zmniejszający się udział naszego gazowego blue chipa w rynku importowym.

Paradoksalny w tym zjawisku jest fakt, że jest to ten sam rosyjski gaz, płynący tym samym rurociągiem jamalskim. Jednak kupuje go od Gazpromu nie polska firma, ale zagraniczna, najpewniej niemiecka, która sprzedaje go już w Polsce, dzięki rewersowi wirtualnemu. Dzięki temu gaz płynie z Rosji, odbierany jest w Polsce, a faktura przychodzi z zachodu. Nieźle to działa.

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ