Partner serwisu
Tylko u nas
24 czerwca 2019

Zdaniem Szczęśniaka: Daliśmy odpór klimatycznej presji

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

W czwartek podczas unijnego szczytu w Brukseli Polska sprzeciwiała się ambitnym planom neutralności emisyjnej Unii. Z tego powodu z protokołu wykreślono 2050 rok jako zobowiązanie do osiągnięcia "neutralności emisyjnej", schowano je do aneksów, które... też schowano przed publicznością. A Polska wraz z Węgrami, Czechami i Estonią (ta jednak w ostatniej chwili wycofała się ze wsparcia wyszehradzkiej trójki) zostały oskarżone o wstecznictwo klimatyczne.

Zdaniem Szczęśniaka: Daliśmy odpór klimatycznej presji

Premier Morawiecki uzasadniał swoją decyzję klarownie: "nie przyjęliśmy dodatkowych, jeszcze bardziej ambitnych celów klimatycznych i zabezpieczyliśmy tym samym interesy polskich przedsiębiorców, obywateli, którzy ponosiliby ryzyko dodatkowego opodatkowania, kosztów".

Oczywiście brukselską decyzję Premiera trzeba poprzeć jak najdobitniej, bo przecież przeciwko niej wytaczane są ciężkie działa. Jak za PRL we wrogów socjalizmu, tak teraz opierającym się presji propagatorów „polityki klimatycznej” uderzają politycy, aktywiści, think-tanki i media... Wszyscy oni walczą o świetlaną przyszłość planety Ziemia, którą chcą uwolnić od ciągłych zmian klimatu. Biją więc z najcięższego kalibru w tych, którzy ośmielają się popukać w czoło i bronić prawa do rozwoju i podniesienia dobrobytu krajów na dorobku, takich jak Polska.

Więc, Panie Premierze, jestem z Panem, uważam, że dobrze Pan zrobił, podjął Pan słuszną decyzję. Powiem dobitniej: proszę o więcej, mocniej, dobitniej i... śmielej!

Bo niestety z tym ostatnim idzie nam słabo. Gdy bowiem nieśmiało przypominamy, że Polska jest na dorobku, rozlega się krzyk oburzenia: "my tu o ratowaniu planety, a wy o pieniądzach!". A przecież polityka klimatyczna, oprócz wzniosłych haseł, jest strategią przemysłową i służy wysoko rozwiniętym technologicznie gospodarkom zachodu.

Warto wtedy przypomnieć, że nasze wstąpienie do Unii odbyło się właśnie na zasadzie wzajemnych korzyści: zachód otrzymał nowe rynki zbytu, miejsce inwestycji dla swojego kapitału, dostęp do taniej siły roboczej, a nowe, uboższe państwa dostają środki na rozwój i nadrobienie zaległości. Stąd "dotacje unijne" wcale nie są przejawem filantropii, dobrej woli czy szczodrości bogatych państw Europy Zachodniej. Są opłatą za dostęp do rynku.

NASTĘPNA STRONA

ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ