Partner serwisu
17 października 2016

Amerykańska wojna z węglem

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

USA to globalna potęga surowcowa. Ma największe na świecie zasoby trzech podstawowych surowców energetycznych – węgla, ropy i gazu, zaś absolutną superpotęgą jest w węglu – ma 910 miliardów baryłek odpowiednika ropy naftowej w złożach węgla. Żaden inny kraj na świecie nie może się nawet z nimi równać – Rosja ma prawie 600 a Chiny ok. 400.

Amerykańska wojna z węglem

Nic więc dziwnego, że ogromna część amerykańskiej energetyki była oparta na węglu.

Podkreślmy - była. Dzisiaj węgiel jest zastępowany przez gaz ziemny. W tym roku więcej energii produkuje się z gazu niż z węgla, i to znacznie więcej – mamy 34% gazu i 28% węgla w bilansie energetycznym.

Wytwarzanie energii z węgla i gazu w USA. Źródło: Mark J. Perry www.aei.org

Głównym powodem tego zwycięstwa są niezwykle niskie ceny gazu i zamykanie mocy węglowych - tylko w 2015 r. zamknięto aż 14 tysięcy megawatów – prawie połowę tego, co mamy w Polsce.

Jednak amerykański węgiel ma także innego potężnego wroga. Jest nim administracja prezydenta Obamy, a także kandydatka na prezydenta Hillary Clinton. Czyli demokratyczna część amerykańskich polityków, stawiających na walkę z ociepleniem klimatu, a to obciąża węgiel dodatkowymi kosztami.

Barak Obama już jako kandydat na urząd wydał wojnę węglowi, mówiąc że „ci którzy zainwestują w elektrownie na węgiel, zbankrutują, gdy zostaną obciążeni kosztami emisji gazów cieplarnianych”. Dość szczera wypowiedź, więc stała się przedmiotem wojny na memy wyborcze w internecie, ale trzeba przyznać że Barak Obama słowa dotrzymał.

Od początku pierwszej kadencji przez Agencję (odpowiednik ministerstwa) Ochrony Środowiska (EPA) wprowadzano rozmaite przepisy, które wyśrubowały normy dotyczące popiołów węglowych, odprowadzania ścieków, czy wydobycia na terenach należących do rządu. Republikanie będący w większości w Izbie Reprezentantów i Senacie starali się blokować przepisy wykonawcze ustawami (jedna z nich nosiła barwny tytuł: „Ustawa: Stop wojnie z węglem”), jednak siła veta prezydenckiego była zbyt wielka, aby ochrona węgla była skuteczna.

EPA wprowadziła także przepisy Clean Power Plan, wymagające ograniczeń emisji CO2 – o 32% do 2030 r. Bardzo ostre, powodujące zamknięcie 40% mocy energetyki węglowej. Przy czym trzeba przyznać, że takim decyzjom towarzyszą rzetelne analizy rządowe, które wprost mówią, że przyjdzie odbiorcom za nie zapłacić w podwyższonych rachunkach.

Przez 8 lat wprowadzono w życie tyle kosztownych dla przemysłu węglowego przepisów, że branża ta przeżywa obecnie upadek. W 2009 r. wydobywała 1170 milionów ton, tak w 2015 r. - zaledwie 897 mln. Spadek o 24 procent w ciągu sześciu lat! Nawet polskie górnictwo tak szybko się nie kurczy.

Dlaczego rozsądni przecież Amerykanie robią takie głupstwa, znając przyszłe koszty, przewidując utratę miejsc pracy i problemy polityczne? Wyjaśnić to możemy tylko na poziomie globalnym. Polityka klimatyczna z punktu widzenia globalnej konkurencji gospodarek jest próbą zahamowania rozwoju nowych, rozwijających się graczy, jak Chiny czy Indie, by nie rozwijały się dzięki taniej energii, a raczej stały się rynkiem zbytu dla zachodnich technologii.

USA przechodząc na jeszcze tańszy od węgla gaz, może śmiało prowadzić wojnę z węglem, tak krajową, jak i globalną. Ma z tego same korzyści: jedno źródło krajowe zostanie zastąpione innym, miejsca pracy przy węglu zostaną zastąpione miejscami pracy przy gazie, generacja energii będzie trochę czystsza, będą rozwijane nowe technologie odnawialnej energii, dające wysokopłatne miejsca pracy. A surowa kontrola własności intelektualnej – będzie motorem przewagi konkurencyjnej Ameryki w świecie. A gdy się cała ta operacja nie udała… węgiel czeka w ziemi, nie wyparuje, zawsze do niego można wrócić…

Czyż nie warto dla takich korzyści poświęcić kilku kopalń?

Co innego Polska, my korzyści z zamykania i sprzedawania kopalń nie mamy.

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ