Partner serwisu
12 lipca 2016

Andrzej Szczęśniak: Kolejna saudyjska rewolucja?

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

Arabia Saudyjska rzuciła wyzwanie amerykańskiej „łupkowej rewolucji”, odkręcając zawory z ropą w listopadzie 2014 r. i swój cel osiągnęła dość szybko – wydobycie ropy w USA od tego czasu zmniejszyło się o 10%

Andrzej Szczęśniak: Kolejna saudyjska rewolucja?

Jednak niskie ceny ropy oznaczały także koniec złotego deszczu dolarów, który spadał na pustynie od kilku dobrych lat. Gdy ceny ropy obniżały się gwałtownie, Saudyjczycy zachowywali kamienną twarz pokerzysty, jednak poniżej 30 dolarów – ruszyli do ratowania swoich dochodów. Podjęli nawet próbę porozumienia się z Rosją, w celu wspólnego ograniczenia produkcji ropy i podniesienia jej cen. Jak wiemy, spisek nie udał się, ale zamierzony cel odniósł – ceny ropy wzrosły w rejony 40 – 50 dolarów. Dla kraju produkującego ponad 10 milionów baryłek ropy dziennie każde 10 dolarów więcej oznacza 100 milionów dodatkowego dochodu każdego dnia.

W tym samym czasie Saudyjczycy przedstawili także inną ofertę. Muhammad bin Salman, druga osoba w państwie, minister obrony, powiedział 4 stycznia w wywiadzie dla The Economist, że możliwe jest wejście Saudi Aramco na zachodnie giełdy. To był prawdziwy hit, w świecie finansów zagotowało się. Płomień zainteresowania podsycały komunikaty, że spółka rozważa IPO i zleciła badanie tego scenariusza. Miałby on objąć całą spółkę albo tylko jej aktywa w downstream (przeróbka ropy i sprzedaż produktów).

Są to jednak całkowicie odmienne scenariusze. Wystawienie aktywów przetwórczych na rynki finansowe to żadna nowość – w 2008 r. Saudi Aramco przeprowadziło IPO na 25% projektu petrochemicznego Petro Rabigh. W tym roku ma wejść na rynek 30% udziałów w Sadara Chemical Company, prowadzonej wspólnie z DOW Chemicals. Możliwe jest także wystawienie ogromnego projektu rafineryjny Jubail, prowadzony wspólnie z francuskim Totalem.

Liczby

Rzućmy okiem na liczby. Saudi Aramco (właściwie Saudi Arabian Oil Company) to właściciel największych rezerw ropy na świecie, to prawie całe złoża ropy Arabii Saudyjskiej – dokładnie 261 miliardów baryłek. Znaczenie saudyjskiej państwowej spółki dla świata jest ogromne – jedna z ośmiu baryłek ropy, zużywanych w świecie pochodzi właśnie stamtąd. To 16% światowych udokumentowanych zapasów, 10-krotnie więcej niż największa zachodnia spółka ExxonMobil, a na dodatek jest to ropa najtańsza na świecie. Jeśli wartość tej ropy w złożu wycenimy tylko po 10 dolarów, to daje ponad 2,5 biliona dolarów wartości. Byłaby to najdroższa spółka na świecie – dla porównania – kapitalizacja Apple, największej giełdowej spółki świata, to około 600 miliardów (jedna czwarta) a PKB Polski to 500 miliardów dolarów (jedna piąta wartości Saudi Aramco).

Pytanie, dlaczego Arabia Saudyjska decyduje się na tak przełomowy krok. Fundamentalną przyczyną może być spadek dochodów z eksportu ropy. Gdy w roku 2014 wynosiły one prawie 250 miliardów dolarów, to rok później – tylko 130 mld. Wydaje się, że to wielki spadek, ale oprócz wysokiej górki cenowej w latach 2004-2013 dochody te są i tak wyższe niż we wszystkich poprzednich latach. Jeśli więc Królestwo Saudyjskie zdecydowało się na sprzedaż 5 procent akcji, jak zapowiada – oznaczałoby to dochód wysokości rocznych dochodów z eksportu. Przy zerowym zadłużeniu państwa (rzecz w Europie i Stanach całkowicie abstrakcyjna), przy rezerwach walutowych przekraczających PKB, przy pierwszym od wielu lat deficycie budżetowym – wyglądałoby to jak pochopny skok w burzliwe wody światowych rynków finansowych.

Dochody nie wydają się duże wobec kosztów, które obciążyłyby Królestwo. W funkcjonowaniu państwa oznaczałoby to bowiem całkowitą rewolucję. Dzisiaj naftowa spółka jest podstawowym źródłem dochodów i ich redystrybucji w socjalnym państwie, jakim jest Arabia Saudyjska. 90% dochodów państwa pochodzi z ropy naftowej, więc można powiedzieć, że Saudi Aramco to Arabia Saudyjska. Przekształcenie jej w komercyjną jednostkę, służącą jedynie celom biznesowym, wystawiłoby sprawy społeczne – kluczowe dzisiaj dla spokoju w państwie – na ogromne ryzyko. Już dzisiaj obniżone świadczenia socjalne, podnoszenie cen benzyny, wielkie ukryte bezrobocie wśród młodzieży – to procesy, które nasiliłyby się przy komercjalizacji naftowego monopolisty. Super-konserwatywne i dostatnio żyjące społeczeństwo mogłoby nie przeżyć takiego szoku.

Rezerwa produkcji

Jednak podstawą istnienia Arabii Saudyjskiej, jedyną jej bronią na arenie światowej jest rezerwa produkcji ropy naftowej (”spare capacity”), czyli moce wydobywcze, które używane są jedynie w przypadku kryzysów naftowych lub politycznych. Daje to Saudom ogromną siłę w polityce światowej i odporność na naciski demokratyzujące inne społeczeństwa. Rezerwa jest narzędziem potężnym, ale absolutnie sprzecznym z logiką rynkową, więc spółka giełdowa nie mogłaby utrzymywać takiej polityki. Spółka ma dawać dochód swoim udziałowcom, a nie prowadzić politykę globalną.

Dlatego scenariusz wystawienia całej Saudi Aramco na giełdę wydaje się mało prawdopodobny. Jednak zwroty w historii bywały już większe. Przypomnijmy jedynie, że te ogromne złoża ropy na początku były własnością amerykańskiej spółki California Standard Oil Company (dzisiaj Chevron). Amerykanie powoli oddawali fragmenty spółki, by się z nią pożegnać w 1980 r., gdy Saudowie przejęli wszystkie dochody.

Czy Saudowie chcą przeprowadzić kontrrewolucję? Zobaczymy. Nie wiemy, na ile młode pokolenie szejków chce dostosować średniowieczne państwo i społeczeństwo do współczesnego świata. Jeśli się zdecydują na to, to nie będzie im łatwo poradzić sobie na wzburzonych wodach polityki i finansów.

Źródło fot.: 123rf.com

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ