Partner serwisu
18 listopada 2015

Chemiczny TTIP

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

To największy w historii traktat o wolnym handlu, który ma nie tylko znieść cła, ale także wprowadzić regulacje dotyczące znacznie szerszych obszarów. Powstanie atlantycki rynek produktów, co oznacza większą skalę produkcji, a ten kto będzie miał przewagę kosztową czy technologiczną - wygra konkurencję i zajmie nowe rynki. Szykuje się więc ostra walka, warto popatrzeć, jaki mamy krajobraz przed bitwą.

Chemiczny TTIP

Strategicznym wyzwaniem dla przemysłu chemicznego Unii Europejskiej, są negocjacje z USA w sprawie Transatlantyckiego Partnerstwa Handlu i Inwestycji (TTIP).

Ostatnio osiągnięto porozumienie TTP (Trans-Pacific Partnership) w sprawie podobnej strefy na Pacyfiku, gdzie z kolei Ameryka tworzy koalicję gospodarczą przeciwko Chinom, co zwiększa szanse zawarcia atlantyckiego sojuszu, zwanego też z amerykańskiej strony „ekonomicznym NATO”. Obejmowałoby prawie połowę światowego PKB, jedną trzecią (prawie 2 miliardy euro dziennie) globalnego handlu i 15 milionów miejsc pracy po obu stronach Atlantyku. Choć  znaczenie tych więzi maleje w ostatnich latach, na rzecz krajów rozwijających się, przede wszystkim Chin, ale także grupy BRICS, to wciąż jest to największy obszar gospodarki i handlu światowego.

TTIP pogłębia globalizację, w której już dzisiaj jest zanurzony przemysł chemiczny. Z jednej strony dostęp do surowców, z drugiej – rynki produktów. Jedna czwarta produkcji jest eksportowana poza Unię, nadwyżka handlowa jest imponująca – prawie 50 miliardów Euro. Od tego zależy milion dwieście tysięcy dobrze płatnych miejsc pracy w przemyśle. Wyzwanie jest więc ogromne, szczególnie że jest to drugi najważniejszy (po maszynach, urządzeniach i samochodach) sektor gospodarczy w handlu z USA. Druga najważniejsza gałąź gospodarki przynosząca dochody Europie. I to w branży o wysokiej wartości dodanej, to nie surowce czy płody rolne.

Sektory chemiczne Unii i USA są już dzisiaj mocno powiązane, główne firmy chemiczne są aktywne po obu stronach Atlantyku, a jedna trzecia wymiany handlowej zachodzi wewnątrz tych  przedsiębiorstw. 20% unijnego eksportu chemicznego jest  skierowana do USA, jednak handel atlantycki nie jest już tak znaczący w porównaniu z bliskim rynkiem europejskim (Rosja, Turcja itd.). Nadwyżka handlowa z USA wynosi 6 mld Euro, gdy z bliską Europą – 13 mld. Generalnie Europa stoi wobec potężnego wyzwania, które obrazuje fakt, że przez najbliższe lata aż 90% wzrostu PKB będzie się odbywać poza Unią. W chemii zachodzą już od dawna podobne procesy - 20 lat temu Unia miała 23% światowego handlu chemicznego, dzisiaj ma  jedynie 18%. Lider światowy – USA – także z 34% zszedł do 22%. W to miejsce weszły przede wszystkim Chiny, zdobywając przez te lata ponad 11% światowego eksportu.

Najważniejszymi graczami wewnątrz Unii są Niemcy, którzy mając rynek wart 150 miliardów Euro (28% rynku EU, dwukrotnie więcej niż Francja - 78 mld) zdominowały cały europejski rynek. Dlatego też to oni nadają ton tej rozgrywce. 

TTIP dotyczy trzech obszarów:

1. dostęp do rynku, czyli handel towarami i usługami, a także zamówienia publiczne

2. regulacje i bariery pozataryfowe

3. zasady handlu, czyli zrównoważony rozwój, własność intelektualna, a także surowce i energia.

Są to tematy trudne i naładowane sprzecznymi interesami - Europa i Ameryka mają odmienne i nie pasujące do siebie strategie i uregulowania prawne w tych obszarach, a są w nich także konkurentami. Założono więc na początku, że TTIP nie może być narzuceniem reguł przez jedną strony, nie ograniczy też w przyszłości swobody podwyższania poziomu ochrony zdrowia czy środowiska.

Tak więc wysoki poziom ochrony narzucony przez REACH (REACH narzuca reguły gry) nie będzie dotknięty traktatem, gdyż byłoby to wywrócenie tego delikatnego systemu zbudowanego w ostatnich latach. Dlatego zasada działania nie może pójść w kierunku wzajemnego uznania czy harmonizacji reguł. Droga prowadzi przez poszukiwanie możliwości współpracy w dzisiaj istniejących regulacjach, ich powolne koordynowanie i uzgadnianie. A także poszerzanie wymiany i dostępu do informacji, choć tutaj problem tajemnic handlowych jest bardzo trudny do przełamania. Jak widać - droga na dobrych kilka, raczej kilkanaście  lat pracy. A na dodatek obie strony wciąż zastrzegają, że pozostawiają sobie prawo do przyszłych samodzielnych regulacji. Jak widać chemiczna Europa i chemiczna Ameryka nie rzucają sobie w ramiona.

O wyzwaniach i stanie gry – już za tydzień.

- - -

grafiki: www.CEFIC.org

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ