Partner serwisu
30 lipca 2015

Bardzo dochodowa katastrofa

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

Ponad 5 lat temu, 20 kwietnia 2010 r. w Zatoce Meksykańskiej wydarzyła się tragedia. Wybuchł pożar na platformie podmorskich wierceń „Deepwater Horizon”, pracującej dla koncernu BP. Zginęło 11 osób, a 17 zostało rannych. Po dwóch dniach pożaru, platforma wiertnicza zatonęła, rury łączące ją z odwiertem połamały się i ropa naftowa wylała się do morza.

Bardzo dochodowa katastrofa

Tragedia, ludzkie życie... współczucie jednak szybko przeminęło, wszyscy zajęli się środowiskiem. Zdjęcia plaż, umazanych w ropie krabów czy pelikanów – dominowały w mediach. Histeria, jaka w nich panowała jest trudna to opisania. Szef BP, za swoje uspokajające i racjonalne wypowiedzi został medialnie zniszczony i stał się „najbardziej znienawidzonym człowiekiem w Ameryce”.

W szumie medialnym zagubił się najciekawszy aspekt - finansowy. W lipcu bowiem zapadły rozstrzygnięcia, które pokazały ile może kosztować takie nieszczęście w kraju takim jak Ameryka.

Co ciekawe, straty ropy naftowej grają tym najmniejszą rolę, to „zaledwie” 600 tysięcy dolarów dziennie (przy cenach 110 dolarów za baryłkę). To nic w porównaniu z kosztami akcji ratowniczej, które szacowano na 7 milionów dolarów dziennie – 10-krotnie więcej. Zanieczyszczono bowiem 928 mil wybrzeża, do oczyszczania którego BP zatrudniła aż 48 tysięcy osób i prawie 10 tysięcy łodzi do ograniczania rozlewu i czyszczenia wód i plaż Zatoki. Przez ostatnich 5 lat BP na akcje ratownicze wydało 14 miliardów dolarów.

Sprawa nabrała też politycznego wymiaru, a przez to również... finansowego. Prezydent Obama natychmiast spotkał się z szefostwem BP i przedstawił ofertę nie do odrzucenia – natychmiastowe zagwarantowanie 20 miliardów dolarów odszkodowań dla Amerykanów. Był to krok bezprecedensowy – nie zażądano takich rekompensat nigdy wcześniej. BP musiało się zgodzić, choć sam premier Cameron interweniował, żeby Amerykanie nie utopili swoimi roszczeniami flagowego statku brytyjskiego, kiedyś noszącego dumnie nazwę British Petroleum. Interwencja rządu brytyjskiego, twarde negocjacje i walka samego koncernu pokazały, że Zjednoczone Królestwo nie odda łatwo naftowej perły w koronie.

Utrzymanie jej bardzo drogo kosztowało. Koncern został przepuszczony przez amerykańską maszynę sądowniczą, z nieprawdopodobną ilością roszczeń indywidualnych, grupowych, stanowych, municypalnych, różnych jednostek administracji federalnych  i rozmaitych ustaw. Po pięciu latach walki gra jeszcze się nie zakończyła, ale główne kwoty zostały już ustalone.

Na początku lipca 2015 r. BP uzgodniło ze stanami przybrzeżnymi nad Zatoką, że przez 18 lat wypłaci im 18,7 miliarda dolarów (czyli 60 miliardów złotych). Karę nałożono z wielu paragrafów: lokalne roszczenia, zanieczyszczenia środowiska, utrudnienia dla lokalnego biznesu, zanieczyszczenia wody. Na przykład za wylanie jednej baryłko ropy do wód Zatoki – wg Clean Water Act spółka miała zapłacić od 1100 do 4300 dolarów za baryłkę. I to pomimo faktu, że usunęła na własny koszt zanieczyszczenia.

Dodać do tego należy poprzednie wyroki nałożone na koncern. W 2012 roku Departament Sprawiedliwości ukarał BP kwotą 4 miliardów dolarów z powodu kryminalnych działań. Tego samego dnia Komisja Giełdowa zażądała 525 milionów dolarów za to, że spółka niewłaściwie podawała wielkość wycieku na początku katastrofy. Zasądzono także 5,4 miliarda dolarów w sprawach z prywatnego powództwa. Na koniec drobiazg – 236 milionów dolarów na rewitalizację turystyki. Sprawa jeszcze nie jest zakończona, choć kolejne kary już nie mogą być duże.

Podsumujmy: 14 mld koszty oczyszczania, 18,7 mld ugoda główna, 5,4 mld roszczenia prywatne, 4 mld za działania kryminalne plus 0,525 mld giełdowe i 0,236 mld turystyczne. Razem 42,8 miliarda dolarów. Miliard – to aż dziewięć zer – trudno sobie wyobrazić, ale przeliczając na polskie złote, daje nam  160 miliardów złotych. To połowa budżetu państwa polskiego (312,5 mld zł,), więcej niż przychody dwóch największych polskich firm naftowych. A przeliczając na każdego Polaka – to ponad 4 tysiące złotych na każdego.

Ogłaszając lipcowe postanowienie, prokurator generalny Ameryki, Loretta E. Lynch, powiedziała, że „przynosi ono długotrwałe korzyści regionowi Zatoki na wiele pokoleń”. Szczęśliwy kraj, w którym nawet katastrofy przynoszą zyski całym pokoleniom.

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ