Partner serwisu
15 marca 2021

Zdaniem Szczęśniaka: Stacje i stacyjki

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

Ceny paliw idą szybko w górę. Tak diesel jak i benzyna zbliżają się do 5 złotych. Piszę oczywiście o średnich cenach w kraju, podawane na początku maja przez kilka instytucji mierzących je regularnie. PIPP podaje 4,94 zł jako średnią krajową dla obu paliw. Ale podaje też minimalne i maksymalne notowania cen na stacjach. Dlatego operowanie średnią ceną jest zwodnicze, przecież są one bardzo zróżnicowane. Różnica między najtańszymi a najdroższymi stacjami to ponad 50 groszy na litrze, więc ceny układają się w paśmie +/- 5 procent ceny średniej.

Zdaniem Szczęśniaka: Stacje i stacyjki

Małę kioski z dystrybutorami

I te najniższe (około 4,70 zł) znaleźć można na stacjach bez wielkiego brandu, takich małych kioskach z dwoma, trzema dystrybutorami. Znam taką jedną, na której ceny są jeszcze niższe, jednak podejrzewam, że nie biorą udziału w żadnym telefonicznym czy internetowym zbieraniu cen. Tam nawet nie ma panelu cenowego, pyta się o nią w niewielkim baraczku przy dystrybutorach. Pyta oczywiście tylko niewtajemniczony, bo taka stacja ma własną, specyficzną klientelę. Paliwa tylko dla swoich. I nie można płacić kartą, tylko gotówka. Kultowe: "memory, faind, siara... i wszystko jasne..." Ale paliwo... nie mogłem narzekać.

To jest ten dolny segment cenowy. Kurczy się on, bo giganci rynku nie lubią, jak się ich szczypie od dołu, więc "podwyższanie standardów" wykańcza takich "swobodnych jeźdźców". Im więcej wymogów, standardów, kontroli, urzędów, norm... tym mniej tego drobiazgu.

 

Hipermarkety

Na tej dolnej półce cenowej pozycjonują się też hipermarkety. I tu mamy wielkie nazwy sieci, jak Carrefour, Leclerc, Auchan. Głównie z Francji, bo tam zdominowały one rynek, pozostawiając francuskiemu drobiazgowi i międzynarodowym koncernom niewielkie nisze. Albo głęboka prowincja, albo autostrady, albo lokalizacje, które są samograjami, i których, "choćbyś się umył, psiknął perfumem...", nie zawalczysz. Jak wiadomo, do sukcesu w detalu potrzebne są trzy rzeczy: lokalizacja, lokalizacja i lokalizacja. Reszta przychodzi sama.

 

Wielkie naftowe marki

Jest i ten wyższy segment, sprzedający paliwo powyżej średniej krajowej ceny. To wielkie naftowe marki, zasiedziałe na naszym rynku, które między sobą niechętnie konkurują ceną. Opierają się na swojej sile brandu (słowo nie do końca spolszczone, więc czytamy "brendu"), standaryzacji układu stacji, przyzwyczajeniu klienta i ofercie marketingowej, na którą nie stać tych mniejszych. Karty lojalnościowe, promocje, gwarancja jakości - wszystkie te ulotne wartości, które rozleniwiają i zniewalają klienta, pokazując mu marchewkę, bliżej taką małą, a gdzieś na horyzoncie - wielką i kolorową. Więc zaprzęgnięci do tego kieratu kierowcy zbierają punkty, żeby móc sobie odebrać parasolkę, a jak dobrze pójdzie, to za kilka lat nawet ekspres do kawy.

 

Miejsce konsumpcji i zakupów

Te wielkie sieci to już raczej miejsce konsumpcji i zakupów w sklepie. Oczywiście tam wszystko jest dużo droższe niż przy zwykłych zakupach, ale klient płaci za wygodę, za usługi dodatkowe, którymi obudowano paliwo - ten masowy towar, commodity. Nie zwraca więc uwagi na taki drobny szczegół jak rachunek. I to działa, konsument masowy, nastawiony na wrażenie komfortu wręcz, wysokie standardy, światową lub patriotyczną markę... płaci. I nawet nie płacze. A że niepokonanymi mistrzami w takiej grze z klientem są wielkie sieci hipermarketów, coraz częściej przejmują one sklepy na stacjach, a czasami i całe stacje, jak to się nam ostatnio przydarzyło z wielkim norweskim graczem, który uznał że zyski to tylko na wydobyciu i odsprzedał sieć stacji kanadyjskiej sieci detalicznej. I tak pod zupełnie trudną dla Polaka do zapamiętania i wymówienia  nazwą zawitał u nas dominujący za oceanem format "convenience".

 

Przy autostradach

No i jeszcze najdroższy segment stacji - przy autostradach. Tam już w II klasy MOP-ach (miejsce obsługi podróżnych) są stacje i to stacje najdroższe. Tam bowiem z jednej strony koszty terenu i ponoć inne koszty też, są wysokie, ale co ważniejsze, państwo wydzielając taką działkę, gwarantuje, że w pewnej odległości nie będzie konkurencji. Że odległości między MOP-ami będą wystarczająco duże, by można dać wysokie ceny. Im bardziej urzędy spolegliwe wobec inwestorów, tym wyższe ceny można wystawić na pylonie. I tam właśnie przy dzisiejszej średniej cenie 4,95 można kupić benzynę po 5,20 - 5,30.

 

Przeszkadzają, psują, śmierdzą?

Na koniec muszę powiedzieć, że coś mi stacji w Warszawie brakuje. Zauważyłem, że z centrum miasta wszystkie po prostu wycięło w pień. Przeszkadzają, psują sielski nastrój, śmierdzą. Co potwierdza moją tezę, że Polacy to naród wiejski, który nie przywykł jeszcze do życia w mieście. I nawet miastowi chcieliby w mieście mieć tak milutko jak na wsi. Daleko od sąsiadów, no i żeby im koguty rano nie piały i psy nie szczekały. Więc ta urocza klimatyczna demagogia, że im mniej stacji, im węższe ulice i więcej ścieżek rowerowych, tym milsze miasto - wchodzi do naszych serc jak w masło.

Może i milsze, ale ja jestem człowiekiem miejskim. lubiącym tętniące życie, a nie ekologiczną czystość. I z rozrzewnieniem wspominam małe stacyjki w Paryżu, gdzie po prostu stoi taki zwykły dystrybutor na krawężniku, i motocykl, skuter czy samochód podjeżdża, tankuje i płaci w pobliskim sklepiku. To jest właśnie urok wielkiego miasta.

A Ty, drogi Czytelniku, jakie stacje lubisz najbardziej?

fot. 123rf.com/zdj. ilustracyjne
piotrsurowiecki.pl
2021-03-13
Jednak Orlen ma swój urok, bo kojarzy się jeszcze właśnie z takimi małymi stacjami, CPN-ami, gdzieś w miastach...
piotrsurowiecki.pl
2021-03-13
"miastach i miasteczkach" - miałem napisać, bo myślałem bardziej o tych drugich :)
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ