Partner serwisu
10 grudnia 2019

Zdaniem Andrzeja Szczęśniaka: Siła Syberii i petrochemii

Kategoria: Aktualności

2 grudnia uroczyście, w tele-obecności dwóch prezydentów, ruszył wielki gazowy rurociąg Сила Сибири (Siła Syberii), prezydenci Putin i Xi otworzyli zawory projektu odwracającego gazową geopolitykę na skalę całej Eurazji. Zasoby energetyczne Rosji zostały rzucone na rosnące i nienasycone rynki Azji.

Zdaniem Andrzeja Szczęśniaka: Siła Syberii i petrochemii

Do tej pory Rosja, jako największy do niedawna (dzisiaj zajęły to miejsce USA) producent gazu ziemnego, była skierowana w eksporcie tego surowca na jeden tylko kierunek - na zachód. Cały eksport szedł na Europę. Głośne hasło o "gazowym uzależnieniu Europy od Rosji" było oczywiście nieprawdą. Jeszcze 5 lat temu, gdy na rynku nie pojawił się w dużych ilościach gaz LNG, to właśnie Rosja była uzależniona od Europy, a nie odwrotnie. Do samej Unii Europejskiej szło wtedy 88% eksportu rosyjskiej ropy, 70% gazu (reszta do krajów byłego ZSRR i Turcji), i jeszcze 50% rosyjskiego eksportu węgla. W tym samym czasie rosyjska ropa w imporcie UE to było tylko 33%, tyle samo gaz, a węgiel - 23%. Kto od kogo bardziej zależał? To oczywiste.

Rosjanie zdawali sobie sprawę z tego stanu, postawili więc na wielki geopolityczny zwrot na wschód, w kierunku Chin i Azji. Jego podstawą są surowce energetyczne, które do tej pory konsumował Zachód. Kilka lat temu Na pierwszy rzut poszła ropa, jednak kluczowe były dostawy gazu. A że, jak się to mówi, "rurociągi wiążą jak małżeństwo", stąd i niezwykle długie przygotowania do tego wielkiego gazowego projektu. Rozmowy rozpoczęto w 2004 roku i aż 10 lat trwały negocjacje. Od porozumienia o strategicznej współpracy w 2004, przygotowania projektu przez góry Ałtaj (2006), później pomysłu gazociągu Siła Syberii (2007). Ten Chińczykom odpowiadał najbardziej, gdyż doprowadzał gaz ze Wschodniej Syberii wprost do najbardziej zurbanizowanych obszarów Chin. W 2010 r. podpisano porozumienie o sprzedaży 68 miliardów m3 rocznie gazu, a dopiero 4 lata później podpisano umowę. 1 maja 2014 r. szefowie Gazpromu i chińskiego koncernu narodowego CNPC, w obecności prezydentów Władymira Putina i Xi Jinpinga, zawarli kontrakt na "zaledwie" 38 mld m3 na okres 30 lat. Zaledwie, gdyż Gazprom na zachód eksportuje 200 mld m3.

O tym miliardowym projekcie pisałem na samym początku współpracy z KierunekChemia.pl, gdy wskazywałem na skalę przedsięwzięcia, a przede wszystkim ceny gazu, o których tak wtedy, jak i teraz dość frywolnie i zupełnie bez dowodów twierdzi się, że są "nieopłacalne" dla Rosji. Teza taka nie ma najmniejszych podstaw, a gdyby się jakieś zawirowanie rynków wydarzyło, to w kontrakcie są zawarte mechanizmy korekty umowy.

Tak więc rurociągi i surowce budują energetyczno-polityczny fundament dla tworzącego się strategicznego sojuszu Rosja-Chiny, skierowanego przeciw USA. Solidny, gdyż Rosja to największy światowy eksporter ropy i gazu, Chiny – największy ich importer, więc świetnie do siebie pasują. Oczywiście są ryzyka – choćby zbytnie uzależnienie od Chin, dlatego Rosja buduje rurociągi czy dostawy także w stronę Korei i Japonii.

Oczywiście w krótkiej perspektywie dostawom gazu do Europy nic nie grozi, Gazprom posiada ogromy zapas mocy produkcyjnych i przesyłowych, mogących zaspokoić także szczytowe zapotrzebowanie EU. Jednak pierwszy krok Rosji do możliwości rozgrywania między odbiorcami i wybierania tych, którzy zapłacą więcej - jest uczyniony. Na pewno Europa na tym straci.

Także w chemii. Dla tego projektu uruchomiono bowiem nowe zasoby gazu we Wschodniej Syberii - w regionie Jakucji, Chabarowska i Władywostoku, gdzie rozwinięto wydobycie ze złóż Czajandinskoje i Kowykta. Nie są to już tak "suche" złoża gazu, jak we wschodniej Syberii, znacznie więcej tam jest cennych składników, które warto odzyskach jako surowiec chemiczny. Dlatego w skład tego wielkiego przedsięwzięcia rurociągowego wchodzi także zakład przetwarzania i uzdatniania gazu, na potężną skalę, porównywalną z globalnymi liderami.

W 2021 roku ma być gotowa instalacja "Amur", położona na trasie rurociągu i nad graniczną rzeką między Rosją a Chinami. Ma przerabiać rocznie 42 miliardy m3 gazu ziemnego, płynącego do Chin i odzyskiwać z niego cenne cięższe węglowodory (2,5 miliona ton etanu, milion ton propanu i pół miliona ton butanu), ale także szlachetne gazy, jak hel (60 mln m3). Położone na 80 hektarach przedsiębiorstwo, ma być wyposażone przede wszystkim w rosyjskie instalacje (Rosja chce odbudować własne technologie i przemysł pod naciskiem sankcji, nakładanych na nią), ale kluczowe elementy będą pochodziły od niemieckiego Linde. Już dzisiaj Gazprom posiada szereg mniejszych instalacji, ale wszystkie one razem wzięte przerabiają "jedynie" 30 miliardów m3 gazu. Jednak udział "mokrego" gazu rośnie, więc ilość surowców petrochemicznych także. Warto je wykorzystać.

fot. zdjęcie instalacji w budowie (Gazprom)
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ