Partner serwisu
Tylko u nas
07 listopada 2019

Zdaniem Szczęśniaka: Gazowa wojna prawna

Kategoria: Aktualności

Na ścianie wisi strzelba, więc według reguł sztuki, powinna w drugim akcie odpalić. Napięcie rośnie tym szybciej, im bliżej zima, którą już dzisiaj zaczyna być widać po giełdowych cenach gazu. Będzie gazowa woja między Rosją a Ukrainą? To pytanie jest dzisiaj najważniejsze, i to nie tylko w branży gazowej.

Zdaniem Szczęśniaka: Gazowa wojna prawna

Żeby przygotować się do oglądania tej wojny trzeba przyjrzeć się przygotowaniom do niej. Dotychczas bowiem między Ukrainą a Rosją toczyła się "wojna prawna". To taki wynalazek, gdzie zamiast czołgów i rakiet wysyłani do boju są prawnicy, urzędnicy, sędziowie, a polem tych bitew są dyskretnie, niedostępne dla publiczności sale arbitrażów gospodarczych czy kuluary Komisji Europejskiej względnie jej sądów. Fachowa nazwa w dzisiejszej globalnej lingu franca: "lawfare".

Zaczęła się w 2014 r., gdy w Kijowie obalono rządy niezdecydowane geopolitycznie i zaczęły się rządy pro-zachodnie. Wtedy Ukraina wypowiedziała wojnę prawną Gazpromowi na masową skalę i z użyciem najlepszych wojsk desantowych... uuups... chciałem powiedzieć kancelarii prawnych na świecie. Koszty szły w miliony dolarów, ale efekty były imponujące. Wytoczono Gazpromowi wiele roszczeń na wielomiliardowe kwoty. Oczywiście Rosjanie nie pozostali dłużni i wytoczyli też własne armaty.

Zwycięska salwa Ukrainy w tej wojnie zabrzmiała w lutym 2018 r., gdy zapadło orzeczenie sztokholmskiego arbitrażu. Analiza tej decyzji pokazuje, jak dalekie od zdrowego rozsądku i litery kontraktów mogą być takie decyzje. Arbitraż w obu sprawach - i dostaw i tranzytu - stanął jednoznacznie po stronie Ukrainy. Tam, gdzie były twarde zapisy kontraktowe, zobowiązujące Naftogaz do odbioru gazu, arbitraż zwolnił Ukrainę z tego obowiązku. Tam gdzie zapisy były miękkie i niejednoznaczne - w sprawie tranzytu - arbitraż uznał zobowiązanie Gazpromu i nałożył nań horrendalną karę. Jednak wynik kilkuletnich deliberacji był jednoznaczny: 2,56 miliarda dolarów Gazprom ma wpłacić na konto Naftogazu.

Ale zamiast przelewu na stole pojawiło się odwołanie do sądu powszechnego w Szwecji, uzasadnione "naruszeniem zasad prawnych". Werdykt nie wszedł więc w życie, ale Naftogaz rozpoczął ściganie aktywów rosyjskiego giganta po całej Europie i co chwilę zajmuje przez nakazy sądowe jakieś akcje lub wartości. Druga strona zaskarża tę decyzję i sądy uwalniają zajęte aktywa. Walka w salach sądowych trwa. Gazprom złożył do arbitrażu w Sztokholmie wniosek o rozwiązanie kontraktu z Naftogazem, jako niemożliwego do realizacji, gdyż po zmianach naniesionych przez tenże arbitraż nakłada na Gazprom zbyt wygórowane zobowiązania.

Władze w Kijowie oskarżyły też Gazprom w krajowym sądzie, zarzucając mu, że wykorzystywał dominującą pozycję na rynku. Komitet Antymonopolowy Ukrainy nałożył karę na Gazprom za "nadużycie pozycji monopolistycznej w tranzycie gazu". Za lata 2009-2015 kara z odsetkami wyniosła prawie 7 miliardów dolarów. Zaczęto zajmować dostępne na Ukrainie majątek Gazpromu, do tej pory zajęto 3,8 miliona $. Jednak w pewnym momencie zaczęło być gorąco, gdy na poczet owych 7 miliardów zaczęto mówić o aresztowaniu gazu płynącego tranzytem. Sytuacja dość absurdalna, gdyż Gazprom nie prowadzi żadnej aktywności na Ukrainie, a tranzyt przeprowadza na podstawie umów międzypaństwowych i kontraktów z Naftogazem. Ale tytuł prawny do zajęcia gazu płynącego do Europy Kijów ma w ręku.

Naftogaz złożył kolejną skargę na Gazprom do sztokholmskiego arbitrażu. Tym razem na 12 miliardów dolarów, za to że Gazprom odmówił na początku 2018 r. negocjacji w sprawie stawki tranzytu, którą Naftogaz chciał podnieść. Rekompensata za taryfę "niezgodną z poziomem taryf na rynku europejskim", dokładnie 11,8 miliarda dolarów, pokazuje, jakie są aspiracje taryfowe Ukrainy. Dzisiaj przychód za tranzyt wg kontraktu z 2016 roku wynosi około 3 mld $, jeśli dodać do tego 6 mld, mamy 9 miliardów dolarów rocznie. Jednak nowe roszczenie Ukrainy jest dlatego też tak wysokie, gdyż jak wytłumaczył CEO Naftogazu Jurij Witrienko, wzięto pod uwagę amortyzację systemu przesyłowego, który od 1 stycznia 2020 r. może nie być wykorzystywany.

Pozew liczy 500 stron, załączono trzy sprawozdania międzynarodowych ekspertów, dołączono również zeznania świadków. Kolejne rozdanie w wojnie prawnej... czy tylko wist w rozgrywce, żeby wytargować jak najlepsze warunki?

Jednak na zagrywkę "trzy pik" z najwyższych sfer padło twarde "siedem bez atu". To Władymir Putin osobiście w Budapeszcie stwierdził, że jeśli nie zakończy się tej wojny prawnej, to nie będzie żadnego rozumienia gazowego z Ukrainą. Na szalę rzucony został najwyższy w Rosji autorytet.

No to jest problem.

fot. 123rf.com
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ