Partner serwisu
10 listopada 2016

Prezydent Trump jako szansa dla naszego przemysłu

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

Zwycięstwo Donalda Trumpa to  potężne zaskoczenie, jednak jeszcze większe niespodzianki mogą nas czekać w najbliższych miesiącach. I to takie, które odbiją się poważnie na sytuacji kluczowych gałęzi gospodarki, w  tym szczególnie ważnych dla Polski sektorów jak węgiel, energetyka i energochłonny  przemysł.

Prezydent Trump jako szansa dla naszego przemysłu

Prezydent Trump nie wierzy bowiem w to, że człowiek jest przyczyną globalnych zmian klimatycznych. Uważa naukowe podstawy tej tezy za słabe, twierdząc że „trzeba to zjawisko jeszcze zbadać”, za co jest obrzucany epitetami w rodzaju „kłamca klimatyczny”. W odpowiedzi obiecuje, że za jego administracji „nie będą dyktować reguł gry polityczni ekstremiści w sprawach środowiska, a pracował będzie tylko z działaczami środowiskowymi, których jedynym celem jest ochrona przyrody, której priorytety są jasne: czyste powietrze i czysta woda”.

Prezydent-elekt Trump już zadeklarował, że nie będzie płacił na działalność ONZ związaną ze zmianami klimatu i wycofa rządowe pieniądze na amerykańskie badania. Chce także wyprowadzić Stany z Porozumienia Paryskiego. W konsekwencji globalna polityka klimatyczna załamie się, gdyż tylko USA miały wystarczające siły do przekonania Chin i krajów rozwijających się do zobowiązań, sprzecznych z ich aspiracjami rozwojowymi. Nie ma więc szans na jej wprowadzenie ambitnych planów klimatycznych Unii Europejskiej, które posypią się jak domek z kart. Porozumienie Paryskie, które Polska ogłaszała jako wielki sukces może podzielić los Protokołu z Kioto, które Amerykanie odrzucili i który miał jedynie symboliczną moc.

Z klimatem związana jest ściśle energia. Dotychczas administracja amerykańska prowadziła wojnę z węglem tak na froncie globalnym, ale także w Stanach. Tę wojnę Donald Trump obiecuje zakończyć, dlatego też  wszyscy górnicy głosowali właśnie na niego, więc jednym z pierwszych posunięć będzie zmiana decyzji amerykańskiej agencji ds. środowiska (EPA), która wiele zrobiła, by utrudnić wydobycie, narzucić dodatkowe koszty tak na węgiel, jak i pracującą na nim energetykę. Obiecuje zwrócić amerykańskiemu narodowi „dostęp do bogactw, które leżą pod ich stopami, by bogacili się użytkując je”. Uważa bowiem, że „każdy dolar niewydobytej u nas energii wzbogaca kogoś poza naszymi granicami”.

Te działania na skutek oporu w parlamencie były przeprowadzane prezydenckimi rozporządzeniami, więc zmienić je będzie bardzo łatwo, jednym podpisem usuwając przepisy i mianując ludzi o innych poglądach. Wtedy podwyższone standardy emisji do powietrza, zakazy wydobycia węgla, ropy i gazu na terenach federalnych i wiele innych utrudnień - przejdzie do historii. Jeśli dodatkowo Trump zlikwiduje dotacje do energii odnawialnej, na które rząd amerykański wydaje miliardy dolarów, to można powiedzieć, że będzie to początek końca energii odnawialnej i powrót klasycznych surowców energetycznych. Tak też zwycięstwo Trumpa zrozumieli inwestorzy finansowi, masowo kupując akcje spółek węglowych i wyprzedając aktywa z zielonej energii.

Dla Europy może to będzie cios, gdyż Unia jest zbyt słaba w polityce globalnej, by narzucić innym standardy. Być może więc wtedy zmieni strategię klimatyczno-energetyczną i doceni lokalne surowce, które – tak jak polski węgiel – są dzisiaj eliminowane z energetycznego miksu.

Wybór Donalda Trumpa na prezydenta światowego mocarstwa, niesie dla Polski pewne pozytywne przesłanie. Trzeba ten klimatyczno-energetyczny trend zauważyć i wykorzystać, gdyż dałby nowe szanse naszej gospodarce. 

fot. 123rf.com

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ