Partner serwisu
04 listopada 2016

Jak się zostaje biopaliwową potęgą

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

Jeśli ktoś myśli, że gospodarka planowa uchowała się gdzieś na Kubie, w Korei Północnej czy może w Chinach, to jest w dużym błędzie. Żeby pokazać, że wciąż jest żywa, realizowana i odnosi sukcesy, posłużę się przykładem Stanów Zjednoczonych Ameryki – matecznika kapitalizmu, na przykładzie etanolu (C2H5OH).  

Jak się zostaje biopaliwową potęgą

Etanol jest produktem znacznie gorszym dla kierowcy od benzyny, ma zaledwie 60% jej sprawności energetycznej. Jednak w sytuacji, gdy ropa jest tak „niesprawiedliwie” podzielona między różne państwa – ma jedną zaletę: jest produkowany na miejscu i nie trzeba się obawiać, że Arabia Saudyjska czy Rosja zakręcą kurek. Od wielu lat jest używany jako dodatek do paliwa, a nawet samodzielne paliwo, zmniejszające import ropy i uzależnienie od dostawców.

Planowa polityka zmuszająca do stosowania etanolu jako paliwa w silnikach samochodowych, trwa w USA od początku lat 30. Jednak ostatnio nabrała przyspieszenia. 11 lat temu przyjęto prawo („Energy Policy Act of 2005”), które nakazywało stosowanie biopaliw, a dwa lata później przyjęto ustawę o wdzięcznej nazwie „o niezależności energetycznej i bezpieczeństwie” („Energy Independence and Security Act od 2007”). Narzuciła ona znacznie bardziej intensywne działania - nakazano aż do 2022 roku dodawać w coraz większych ilościach etanol do benzyny. Można powiedzieć – „etanolowy plan 15-letni”.

W 2010 r.  urodziły się też inne plany - prezydent Obama ogłosił Narodową Inicjatywę Eksportową, która przed amerykańskimi przedsiębiorcami i urzędnikami postawiła zadanie: do 2015 r. podwoić amerykański eksport. Taki plan 5-letni brzmi w polskich uszach dość znajomo, a że plan był ambitny natychmiast przystąpiono do działania.  Ministerstwo Handlu łącznie z 11-toma (tak, tak - jedenastoma) innymi agencjami rządowymi powołało komitet pod jakże długą nazwą „Renewable Energy and Energy Efficiency Export Initiative (RE4I)”. Postawiono zadanie: dla farmerów, uprawiających kukurydzę znaleźć nowe rynki już nie dla eksportu kukurydzy (Ameryka jest największym eksporterem tego ziarna), ale dla etanolu stosowanego jako paliwo. Należy przy tym przekonać lokalne władze o zaletach dopłacania do biopaliw i zachęcić do importu amerykańskiego bioetanolu. Zadanie nie jest łatwe, bowiem oprócz klasycznej promocji swoich produktów – chleb codzienny amerykańskiej dyplomacji - trzeba jeszcze zmienić lokalne prawo. Tak, aby sprzedawać towar droższy i gorszy, od tego, który się zastępuje. Ale siła przekonywania jest tak duża, że to trudne zadanie zostało wypełnione.

Komitet RE4I wykonuje też bardzo pożyteczną pracę, dostarczając przedsiębiorstwom fachowej wiedzy o zagranicznych rynkach, zapewniając im wsparcie ambasad w działaniach na obcych terytoriach, wreszcie wspierając tanimi kredytami z EximBanku. Nie bez znaczenia jest fakt, że przedsiębiorcy są zachęcani do informowania ambasad, gdy natrafią na jakąś formę ochrony dostępu do rynku, jakiś protekcjonizm, który nie pasuje do wymogów wolnego handlu (tutaj to mile brzmiące hasło jest bardzo przydatne). Dyplomacja krytykuje takie praktyki i stara się je usunąć, tak by otworzyć amerykańskiemu etanolowi dostęp do zagranicznego klienta.

Ta ciężka praca przynosi dobre rezultaty. Jeśli bowiem przed 2010 r. import biopaliw do USA przeważał na eksportem  (importowano wtedy miliardy litrów), tak na skutek pracy amerykańskich urzędników (no i oczywiście wysiłkowi farmerów) proporcje te odwróciły się. Dzisiaj USA eksportują około 3 miliardów litrów etanolu, importując mikroskopijne ilości. Poza tym eksport stanowi około pięciu procent krajowej produkcji, więc nie można mówić o specjalnym uzależnieniu od niego. 

 

Import / eksport amerykańskiego etanolu, źródło: USDA

 

Można powiedzieć, że grupa urzędników komitetu RE4I wykonała plan pięcioletni, wyznaczony przez prezydenta Ameryki, nie Chin, jakby się komuś mogło wydawać. Metodami nie mającymi nic wspólnego z ukochanym w Polsce „wolnym rynkiem” doprowadziła do znaczącego sukcesu amerykańskiej gospodarki. Jak widać, gospodarka planowa nie zniknęła razem z ZSRR i PRL, nie trwa tylko w Korei Północnej i na Kubie, ale jest wciąż żywa i odnosi sukcesy, nawet w mateczniku kapitalizmu – Ameryce.

fot. 123rf.com

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ