Partner serwisu
03 lutego 2015

Ameryka jak barometr

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

Głębokie spadki cen ropy wywołały już jeden realny skutek (w odróżnieniu od mnogich medialnych „obaw, prognoz, zapowiedzi...” i wszelkiego tego typu zwierza z wirtualnych lasów). Otóż rozpoczęło się ograniczanie wierceń w Stanach Zjednoczonych. Co tydzień wydawany jest raport firmy serwisowej Baker-Hughes, która liczy, ile wiertni pracuje, ile stoi bezczynnych.

Ameryka jak barometr

Ten współczynnik jest istotny dla prognozowania produkcji w USA, a zatem bilansu ropy i gazu na całym świecie. Złoża łupkowe to nie to co dawniej – wywierciło się otwór i kilkanaście lat produkt wybijał na powierzchnię bez dodatkowych wysiłków. Klasyczny model wydobycia można porównać do zasady „czy się stoi czy się leży...”, z którą niektórzy mogli zetknąć się w odległych czasach. Model biznesu łupkowego to ciągłe wiercenia, gdyż zmniejszone wydobycie z jednego otworu, duży uzysk na początku pracy, a potem kilka(naście) lat niewielkich i coraz mniejszych ilości ropy czy gazu z otworu.

To powoduje, że trzeba wiercić, wiercić, wiercić. Łupkowe szaleństwo spowodowało, że rocznie wierci się około 40 tysięcy otworów w Ameryce, że ciągle pracuje ponad tysiąc wiertni. I ta ilość zaczęła spadać gwałtownie w końcu ubiegłego roku, gdy już się przekonano, że spadek cen ropy jest głęboki i wydaje się stały. Tylko w ostatnim tygodniu ilość pracujących wiertni spadła o 7% - do 1223 jednostek, a jeszcze w październiku było ich 1609. Można się spodziewać dalszego wygaszania wierceń, gdyż spółki uderzone niskimi cenami zapowiadają cięcia w inwestycjach. To oznacza za kilka miesięcy spadek wydobycia ropy i gazu (lub przynajmniej zahamowanie wzrostu).

Tak też było historycznie. Amerykanie posiadając najbardziej kosztowne złoża, reagowali na ruchy cen ropy wzrostem lub spadkiem wierceń. Szczególnie wyraźnie to widać w sytuacji dużych zmian, na przykład spadku cen w 1986 roku, czy ich wzrostu na początku XXI wieku. 

Jak widać wiercenia podążają za cenami ropy. Wysokie notowania – ilość wierceń rośnie... cena spada - za nią i zmniejsza się popyt na wiertnie. Ameryka jest potężnym graczem pod względem wielkości produkcji, historycznie była prawie monopolistą w ropie naftowej i gazie ziemnym. Jednak z powodu wysokich kosztów wydobycia z amerykańskich złóż – jest bardzo graczem bardzo wrażliwym na wahania cen. Stąd amerykański rynek jest ogromny i bardzo czuły na takie wskaźniki jak ilość odwiertów. Informacja o wiertniach spowodował skok w górę cen ropy o 8%.

Bardzo czuły ten amerykański barometr naftowy. Ale warto mu się wnikliwie przyglądać, gdyż to, co się tam rodzi, zawita także do nas.

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ