Partner serwisu
01 sierpnia 2014

Nowy światowy potentat paliwowy

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

W ciągu kilku ostatnich lat światowy rynek paliw przewrócił się do góry nogami. Czasy gdy Ameryka była największym na świecie importerem ropy i paliw, odeszły w przeszłość.

Nowy światowy potentat paliwowy

Oczywiście Stany wciąż importują ropę, choć w coraz mniejszych ilościach, ale za to w paliwach i innych produktach z niej – mamy zupełnie inny świat. W 2011 roku Ameryka stała się eksporterem netto paliw. Po raz pierwszy od 1949 roku! I jak jak importowała w 2005 r. 150 milionów ton rocznie, tak dzisiaj – po ośmiu latach – eksportuje 180 milionów ton. Trudno się dziwić, skoro przez ten czas produkcja zwiększyła się o prawie 200 milionów ton rocznie.

Amerykańskie rafinerie mają dwie przewagi nad Europą, gdzie głównie kierują eksport diesla i benzyn. Po pierwsze tani gaz ziemny, który kosztuje 5 $/MBTu (w Europie ponad 10 $), po drugie dużo własnej ropy naftowej ze złóż łupkowych. I na dodatek... znacznie tańszej niż europejska, opartej na notowaniach Brent, gdy w USA kupuje się wg notowań WTI. Brent jest wyżej wyceniany o kilkanaście dolarów (nawet do 26 $/bbl).

Na dodatek główne rafinerie amerykańskie są położone nad oceanem, co zmniejsza koszty transportu (marski jest najtańszy) a poza tym – i to najważniejsze – przemysł rafineryjny w USA jest najbardziej wydajny, konkurencyjny na świecie. Także gdy popyt na krajowe spadł dość poważnie (wysokie ceny paliw osłabiły ochotę na podróże Amerykanów), to co zostaje jako nadwyżka, wypływa na światowe rynki. Te bowiem potrzebują coraz więcej paliw, głównie ze względu na popyt Chin i Azji.

Mamy więc nową paliwową potęgę na światowych rynkach. Pytanie, kiedy będzie to także naftowa potęga. O tym za tydzień. 

 

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ