Partner serwisu
09 lipca 2014

Mariusz Grendowicz: Złoty razy cztery

Kategoria: Rozmowa z...

– Nasz fundusz może angażować się jedynie w projekty, które powodują powstanie nowej, bądź rozbudowę istniejącej infrastruktury. Muszą także przyczyniać się do aktywizacji kapitału, by każdy zainwestowany złoty skutkował powstaniem projektu o wartości co najmniej czterech złotych. Największym wyzwaniem jest pogodzenie rynkowego charakteru projektów finansowanych przez PIR z ich funkcją rozwojową – mówi Mariusz Grendowicz, prezes Polskich Inwestycji Rozwojowych S.A.

Mariusz Grendowicz: Złoty razy cztery

Z końcem maja spółka PIR przeanalizowała 54 projekty inwestycji bezpośrednich, siedem zostało wstępnie zaakceptowanych. Czego dotyczą pozostałe, jeszcze analizowane?

Cały czas poruszamy się w ściśle określonych obszarach infrastruktury. Jest ich dokładnie sześć: energetyka, węglowodory, infrastruktura telekomunikacyjna, transportowa oraz przemysłowa i samorządowa. W każdym z nich udało nam się rozpoznać potencjalnie interesujące projekty. Niemniej to nie PIR jest sponsorem każdego z nich i to nie my odpowiadamy za ich pilotowanie czy realizację. Jako fundusz inwestycyjny możemy współfinansować w charakterze mniejszościowego udziałowca projekty, które są zgodne z naszą polityką inwestycyjną i zagwarantują oczekiwaną stopę zwrotu. Stąd też tempo prac nad każdą inwestycją zależy od jej inicjatora.

Dziś wydaje się, że do końca roku realne jest rozpoczęcie trzech-czterech kolejnych projektów w ramach inwestycji bezpośrednich oraz uruchomienie pierwszych subfunduszy, dla których pozyskamy zewnętrznych inwestorów finansowych. To szczególnie ważne w aspekcie przyciągania do Polski zagranicznego kapitału. Ambicją PIR-u jest osiągnięcie sytuacji, w jakiej za kilka lat niemieckie, skandynawskie, amerykańskie czy azjatyckie fundusze emerytalne będą współfinansować rozwój polskiej infrastruktury.

W ramach Programu Inwestycje Polskie mogą być finansowane jedynie projekty rentowne i zgodne z polityką inwestycyjną. W jaki sposób to ocenić?

Działalność PIR-u opiera się na czterech podstawowych filarach. Obok założenia, zgodnie z którym inwestycje PIR-u muszą mieć rynkowy charakter, są też trzy inne, niezmiernie ważne.

Nasz fundusz może angażować się jedynie w projekty prorozwojowe, a więc takie, które z założenia powodują powstanie nowej, bądź rozbudowę istniejącej infrastruktury. Muszą także przyczyniać się do aktywizacji kapitału, tak by w efekcie każdy zainwestowany złoty skutkował powstaniem projektu o wartości co najmniej 4 złotych. I wreszcie chcemy być jednym z liderów rynku w obszarze promocji dobrych praktyk. Największym wyzwaniem jest pogodzenie rynkowego charakteru projektów finansowanych przez PIR z ich funkcją rozwojową. Dlatego bardzo precyzyjnie opisaliśmy te aspekty w naszej polityce inwestycyjnej, która jako jedyny – obok statutu spółki – dokument podlega zatwierdzeniu przez jej Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy.

Każdy projekt musi pokonać trzy stopnie procesu decyzyjnego, które są niezwykle ważne również z formalnoprawnego punktu widzenia.

Cała ścieżka wytyczona została w ten sposób, aby ominąć potencjalne rafy w postaci pojawienia się zarzutów o polityczny charakter działalności PIR-u. To w konsekwencji mogłoby skutkować uznaniem przez Komisję Europejską czy Eurostat naszej działalności za niedozwoloną formę pomocy publicznej.

Obecna konstrukcja PIR-u to przełom w myśleniu o roli państwa w gospodarce i dowód wielkiego zaufania ze strony rządu i Ministerstwa Skarbu Państwa, które powierzyły nam część majątku Polaków w celu zainwestowania ich w rozwój polskiej infrastruktury. Model, w jakim działamy zakłada nie tylko inwestowanie poprzez spółki celowe w wybrane obszary infrastruktury, ale przewiduje też scenariusz wyjścia z każdego projektu. Oznacza to w praktyce możliwość obrócenia powierzonym nam kapitałem w celu ponownego zainwestowania. To bardzo sensowny scenariusz pomnażania majątku Skarbu Państwa.

Projekt jest złożony do PIR-u. Co dalej?

W pierwszym etapie projekty są analizowane przez zespół inwestycyjny i akceptowane przez zarząd. Następnie, w przypadku pozytywnej rekomendacji, podlegają zatwierdzeniu przez wyłonione z grona Rady Nadzorczej komitety inwestycyjne. Pomyślne zakończenie tej fazy skutkuje przekazaniem projektu do akceptacji Rady Nadzorczej in gremio i otwiera drogę do podpisania umowy inwestycyjnej. Dzięki temu każdy projekt, realizowany w ramach
spółki specjalnego przeznaczenia, zawsze spełnia kryteria naszej polityki inwestycyjnej, w tym gwarantuje określoną stopę zwrotu z inwestycji, przy czym stopa ta w przypadku każdego projektu jest różna i skorelowana z poziomem obecnego w danym projekcie ryzyka.

Zespół PIR ocenia potencjalny zgłoszony projekt inwestycyjny. W jakim stopniu analiza ryzyka wpływa na akceptację i współfinansowanie projektu?

W naszym biznesie liczy się każdy, najmniejszy nawet detal. Warto zaznaczyć, że PIR, wspólnie z partnerami zewnętrznymi, realizuje inwestycje w ramach powoływanych do każdego projektu z osobna spółek celowych, dzięki czemu dług tych projektów nie jest zaliczany do sektora finansów publicznych. Oznacza to jednak, że powodzenie każdej inwestycji zależy od określenia ryzyk, które będą miały decydujący wpływ na generowany przez nią strumień
przychodów, a w konsekwencji rentowność i zwrot z zainwestowanego kapitału. Niezmiernie ważna jest zatem właściwa alokacja tych ryzyk. To wiąże się z koniecznością przeprowadzenia setek analiz, składających się na model prawno-finansowy inwestycji. Często powtarzam moim ludziom, że jakość projektu jest tak mocna, jak najsłabsze z jego ogniw.

Od czego zależy stawka finansowania projektu?

Mógłbym odpowiedzieć w sposób niezwykle prosty – nasze zaangażowanie zależy od skali i jakości samej inwestycji. Co do zasady PIR jest znaczącym, ale jednak mniejszościowym inwestorem finansowym. Minimalny poziom zaangażowania pieniędzy PIR-u w dany projekt wynika z dwóch podstawowych zasad. Szukamy inwestycji prorozwojowych, a więc takich, które przyczyniają się do cywilizacyjnego postępu w obszarze ściśle zdefiniowanej infrastruktury. W założeniu mają spowodować wzrost konkurencyjności polskiej gospodarki, poprawę jakości życia,
powstanie nowych miejsc pracy, a także aktywizację biznesu w otoczeniu danego projektu. Siłą rzeczy trudno sobie wyobrazić, by inwestycje o niewielkiej skali – powiedzmy mniejszej niż 200 milionów złotych – spełniały takie przesłanki.

Jeśli dodamy, że filozofia funkcjonowania PIR-u wiąże się z mobilizacją prywatnego kapitału, stąd nasz minimalny poziom zaangażowania powinien startować właśnie od kwoty w okolicach 50 milionów złotych.

Nieco inaczej wygląda to w przypadku inwestycji realizowanych w ramach Partnerstwa Publiczno-Prywatnego.

Jedną z misji PIR-u jest „odczarowanie” formuły Partnerstwa Publiczno-Prywatnego i jego spopularyzowanie. Żmudna droga, jaką przeszedł nasz zespół doprowadzając do podpisania porozumienia z olsztyńskim MPEC czy marszałkiem województwa kujawsko-pomorskiego zaowocuje, mamy nadzieję, wypracowaniem wzorca dla projektów Partnerstwa Publiczno-Prywatnego w skali całego kraju. W ramach tej formuły możemy rozmawiać zatem także o nieco mniejszej skali inwestycji. Co prawda minimalne zaangażowanie PIR-u to wciąż 50 milionów złotych, ale w szczególnych sytuacjach środki te mogą stanowić do 80% wartości kapitałów własnych.

Program ma pomagać prywatnym inwestorom w angażowaniu się w projekty rozwijające polską infrastrukturę. Jak skłonić ich do współpracy z PIR-em?

PIR od pierwszego dnia istnienia spotkał się ze sporym entuzjazmem, ale i oczekiwaniami ze strony prywatnych inwestorów. Pracujący w pełnym składzie od połowy października zeszłego roku zespół inwestycyjny przejrzał ponad sto projektów, z których spora część pochodziła właśnie od inwestorów prywatnych. To z jednej strony dobrze obrazuje tempo prac, jakie udało nam się narzucić, ale również dowodzi, że nie ma dziś potrzeby nakłaniania prywatnego kapitału do wspólnych przedsięwzięć z PIR-em. Jeśli coś jest potencjalnym problemem w tym zakresie, to nierówny poziom merytoryczny zgłaszanych do nas propozycji inwestycyjnych, lub zbyt mała z punktu widzenia PIR-u skala tych przedsięwzięć. Niemniej proszę zauważyć, że wstępną selekcję pozytywnie przeszło ponad pięćdziesiąt projektów, za niektórymi stoją prywatni inwestorzy. To bardzo dobrze rokuje.


Terminal LNG to przykład inwestycji, która dobrze wpisuje się w mandat PIR-u. Nie uczestniczycie jednak w jego współfinansowaniu.

Jeśli tylko po stronie spółki realizującej ten projekt, czyli Polskie LNG, należącej do Gaz-Systemu, pojawi się propozycja wykorzystania potencjału PIR-u do realizacji czy zwiększenia skali inwestycji w Świnoujściu, z całą pewnością podejdziemy do tego bardzo poważnie. Na razie jednak taka propozycja nie padła. Nieco inaczej wygląda temat zaangażowania PIR-u w projekty związane z rozbudową gazowych sieci przesyłowych. Zgodnie z obowiązującym systemem prawnym, a konkretnie kształtem prawa energetycznego i unijną dyrektywą, w polskich
realiach jedynym właścicielem i operatorem takiej infrastruktury może być Gaz-System. Takie rozwiązanie z definicji wyklucza możliwość pojawienia się PIR-u jako podmiotu współfinansującego inwestycje w tym obszarze. Jednak jeśli tylko ustawodawca doszedłby do wniosku, że zmiany w tym zakresie byłyby możliwe, wówczas na pewno PIR aktywnie włączyłby się w finansowanie rozbudowy gazowych sieci przesyłowych.

Rozmawiała Aleksandra Grądzka-Walasz

Materiał opublikowano w magazynie Chemia Przemysłowa 3/2014

Fot. PIR

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ