Partner serwisu
Tylko u nas
24 sierpnia 2020

Zdaniem Szczęśniaka: Polimery znad Amuru

Kategoria: Aktualności

Na Syberii, nad rzeką Amur przy granicy z Chinami, zaczęto w sierpniu budować amurski kompleks chemii gazowej (АГХК).

Zdaniem Szczęśniaka: Polimery znad Amuru

Już wcześniej pisałem o rosyjskim klastrze gazowo-chemicznym nad Bałtykiem. W bałtyckim projekcie przerabiane będzie 45 miliardów m3 gazu rocznie, a pogłębiona przeróbka da w efekcie 3 miliony polietylenu.

Dla amurskich polimerów bazą jest budowana przy rurociągu "Siła Syberii" instalacja przeróbki gazu "Amur" (АГПЗ). Nowe jakuckie złoża gazu już nie są tak "suche", jak we wschodniej Syberii, znacznie więcej w nim cięższych węglowodorów, wartościowych przede wszystkim dla chemii. Wstępne przetworzenie i uzdatnianie przez Gazprom 42 miliardów m3 gazu ziemnego rocznie rozpocznie się w 2021 roku. Zasili kompleks petrochemiczny 2 milionami ton etanu i 1,5 mln ton kondensatu (frakcji etanowej) rocznie.

Inwestycja ma być gotowa w 2024-25 roku, a docelowa produkcja kompleksu ma osiągnąć 2,7 miliona ton polimerów (2,3 mln t polietylenu i 0,4 mln polipropylenu). Powstaną moce, równe 135% dzisiejszego eksportu polimerów z Rosji. W czasie budowy będzie przy niej zatrudnionych 25 tysiące pracowników, później na stale zajęcie znajdzie 5 tysięcy. To bezpośrednie miejsca pracy, dla funkcjonowania takiego giganta konieczna jest oczywiście infrastruktura - od energii, dróg i zabezpieczenia technicznego po usługi medyczne i socjalne.

Budowa kompleksu podzielona została między technologicznych potentatów: widzimy tu znajomych z Ust-Ługi - niemieckiego Linde (piroliza) i rosyjski NipiGaz (który również będzie zarządzał całością projektu). Polimeryzację etylenu będą budować teksańskie Univation Technologies i chemiczna spółka dwóch amerykańskich gigantów naftowych - Chevron Phillips Chemical. Polimeryzację propylenu przygotuje LyondellBasell. A że w Rosji króluje "nieporozmieszczanie", więc oprócz tych korporacyjnych technologii, Rosjanie chcą osiągają wysoki poziom własnych prac i technologii, czyli tzw. lokalizacji produkcji. Do 80% w konstrukcjach metalowych, a w  oprzyrządowaniu  laboratoryjnym czy telemetrycznym - nawet do 100%.

Koszt tego będzie potężny - 10,7 miliarda dolarów.  Na finansowanie  przez akcjonariuszy przypada 3,3 miliarda dolarów, z czego 2 mld na głównego inwestora - Sibur. To daje 700 milionów $ rocznie, co na skalę koncernu  nie dużo, generuje on rocznie ponad 2 miliardy wolnych środków. To część korporacyjna, natomiast ten projekt powtarza model finansowania prawie wszystkich wielkich rosyjskich inwestycji: rodzime banki wraz z europejskimi (tutaj ING), z małym udziałem chińskiego kapitału.

Motorem takich inwestycji jest dążenie do racjonalnego wykorzystania bogactw naturalnych Rosji, by zejść w końcu z "naftowej igły", na której Rosja "siedzi" już od dziesięcioleci, eksportując głównie węglowodory i surowce. Traci się w ten sposób potencjalne dochody, choćby przy pogłębionej przeróbce etanu wartość dodana rośnie 4-krotnie.  Rosja, mimo potęgi surowcowej, daleko odstaje od chemicznych liderów: USA , Kanady, Niemiec czy nawet Arabii Saudyjskiej.

Kluczowym atutem inwestycji jest bliskość potężnego rynku, na dodatek błyskawicznie rosnącego - azjatyckich potęg gospodarczych - Chin, Korei, Japonii i Azji Południowo-Wschodniej. Chiny bowiem to największy importer polimerów, w ubiegłym roku importował 5 milionów ton polipropylenu i 16,2 mln ton polietylenu. Chińczycy ciągle stawiają nowe instalacje, import maleje,  ale rynek rośnie szybko i jest miejsce dla importu.  Aby uzyskać dostęp do chińskiego rynku (Chińczycy nie rozdają go ot tak... za darmo), jest robiony w joint-venture z Sinopec, chińskim gigantem o sprzedaży 300 miliardów dolarów, który objął 40% udziałów we wspólnym przedsięwzięciu.

Kilka słów o rosyjskim chemicznym potentacie, który podjął się takiego przedsięwzięcia. Sibur to największa rosyjska firma chemiczna. Dzięki tanim surowcom jej dochodowość (marża zysku) jest ponad 2-krotnie wyższa od takich potentatów jak BASF czy DOW. Spółka kończy właśnie potężny projekt w Tobolsku, na zachodniej Syberii. Także z nastawieniem na szybko rosnący rynek chiński. Kosztujący 8,8 miliarda dolarów i trzykrotnie zwiększający moce chemiczne koncernu (+ 0,5 mln ton polipropylenu i 1,5 mln t polietylenu). Projekt Tobolsk przede wszystkim zmienia sytuację logistyczną Sibura. Ogromne (dochodzące do połowy ceny sprzedaży) koszty transportu kolejowego LPG do zachodniej Europy, znacząco obniżają się, a rynki rozszerzają się na cały świat. Do tego dochodzi przewaga taniej rosyjskiej energii dla przemysłu, co powoduje, że potężne miliardy dolarów idą teraz, tak w Tobolsku, jak i nad Amurem na przechwycenie większego kawałka wartości dodanej.

Jednak nawet z takimi przewagami konkurencyjnymi jak własne tanie surowce, w dzisiejszym świecie nie obejdzie się bez państwa i systemu regulacyjnego. Tak i w tym przypadku były potrzebny specjalne rozwiązania podatkowe dla możliwości przeróbki etanu i kondensatu. Posłużono się odwróconą akcyzą, nowe inwestycje mogą skorzystać z odpisu - początkowo 250 zł na tonę surowca, a później do 2026 roku - 375 zł.

Ciekawa jest też własność Sibura. Otóż to wspólne przedsięwzięcie dwóch potentatów rosyjskiego kapitału: Leonida Michelsona, właściciela Novatek, i Gienadija Timczenko (kiedyś Gunvor, odsprzedany przez właściciela, gdy Amerykanie obłożyli go sankcjami za lojalność wobec Rosji). Do tego po 10% akcji mają chińscy akcjonariusze: Sinopec i Fundusz Jedwabnego Szlaku.

fot. Sibur
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ