Partner serwisu
Tylko u nas
21 maja 2020

Zdaniem Andrzeja Szczęśniaka: Jamał, czyli historyczny kontrakt stulecia

Kategoria: Aktualności

17 maja zakończył się pewien etap w historii polskiego gazu. Polska przestała być państwem tranzytowym. Nie czerpiemy już, na własne zresztą życzenie, korzyści z naszego położenia geograficznego między największym światowym eksporterem a największym rynkiem zużycia gazu. Między Rosją a Europą. Ta rezygnacja to nie tylko sprawa gazu, gdyż cała państwowa strategia jest nastawiona dokładnie odwrotnie, niż wskazuje to nasza geografia. Ignoruje położenie Polski jako mostu między wschodem a zachodem Europy, a zamiast tego usiłuje się nas częstować pomysłami w rodzaju Północ - Południe. Wystarczy jednak popatrzeć na mapę, żeby wiedzieć, że coś tu nie gra...

Zdaniem Andrzeja Szczęśniaka: Jamał, czyli historyczny kontrakt stulecia

Ale cóż się stało? W niedzielę, 17 maja 2020 roku, o godz. 8.00, zakończył się kontrakt z 1996 r. między EuRoPol Gazem (skrót od Europa-Rosja-Polska-Gaz) a Gazpromem, dotyczący przesyłu przez Polskę gazu ziemnego z Rosji do Niemiec. Był on drugim elementem "kontraktu stulecia", uzupełniając umowę o dostawach gazu z Rosji do Polski. Równoważył i zabezpieczał warunki dostaw gazu, tworząc podwójny układ surowcowy, gdzie Rosja miała mieć bezpieczny tranzyt, a Polska tani gaz. Rzeczywiście był on historyczny, na miarę naszej nowo odzyskanej suwerenności i naszych potrzeb gazowych, które rosną w miarę jak zamykamy kopalnie. Z Rosji odebraliśmy już  335 miliardów m3 gazu, także w ramach poprzednich dostaw. To wystarcza na 20 lat dzisiejszej naszej konsumpcji.

Ale o takich drobiazgach nie mówiło się przy tej ostatniej "uroczystości" zakończenia umowy. A o czym się mówiło? Podstawowym hasło było zaklęcie: "Polska uniezależnia się od rosyjskiego gazu". Słowo "uzależnienie", podstawa naszej  strategii bezpieczeństwa energetycznego, bardziej  zaciemnia obraz sytuacji niż cokolwiek wyjaśnia. Ciekawe bowiem, jak dwustronny kontrakt, który może (podkreślam: może) przynosić nam korzyści, jest jakimś "uzależnieniem"? Może być źródłem dochodów dzięki naszemu położeniu geograficznemu, tworzenia miejsc pracy, przyczyniać się do dobrobytu ludzi, gmin i państwa, ... ale jak może "uzależniać"?

Pisze się też o „powrocie do zdrowych relacji”. Przedziwne, gdy zerwane, wręcz wrogie stosunki (nie tylko przecież gazowe) z Rosją, to "zdrowa relacja". Ponoć ma to nastąpić, gdy nie będzie obowiązywała już umowa między państwami i kontrakt między spółkami. Ponoć były one "polityczne", a teraz nastąpiły "przejrzyste zasady". Dość zabawne stwierdzenie, gdy zasady są tak "przejrzyste i rynkowe", że nawet nie wiadomo, KTO dzisiaj przesyła przez Polskę gaz, bo w całej tej przejrzystości to jest "sowierszenno siekrietno..." To tak à propos "przejrzystości". Co ważniejsze, owe "zasady" są efektem czysto politycznej decyzji, żeby NIE  współpracować. Odwrotnie niż Niemcy, Węgrzy, Słowacy, Czesi, Turcja, Serbia, Bułgaria i wielu innych odbiorców rosyjskiego gazu. Oni podjęli polityczną decyzję, że współpracują, my - równie polityczną, że NIE współpracujemy.

Towarzyszy też tym sygnałom o naszych sukcesach przekaz uspokajający (jakby ktoś się niepokoił...), że "dostawy gazu do Polski przebiegają bez przeszkód". To z kolei brzmi jak komunikat z frontu i rzeczywiście... coś  w tym jest.

Na koniec jeszcze pełen obietnicy tytuł "Jamalska rura da wyższy zysk". To już bardzo ciekawe, bo ani w artykule oprócz zapowiedzi, że "za tranzyt będziemy otrzymywali znacznie większe pieniądze niż dotychczas", ani w rzeczywistości - zysków tych nie widać. Ale to temat na osobną historię. Może kiedyś...

fot. 123rf.com
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ