Partner serwisu
Gorący temat
09 marca 2020

Zdaniem Szczęśniaka: Ceny ropy w czasach zarazy

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

No i stało się! Długo przygotowywane przez globalną panikę "korona wirusa", rozchwiane i histeryczne rynki finansowe gwałtownie porzuciły ropę naftową jako swoje spekulacyjne aktywa. W ciągu kilku minut na globalnych giełdach, które pracują 24 godziny na dobę od Hong Kongu przez Londyn po Nowy Jork, notowania ropy spadły o ponad 30 procent. Z 45 dolarów do 32 $. A i dzień przedtem o 4 dolary.

Co się dzieje? Po kolei...

Zdaniem Szczęśniaka: Ceny ropy w czasach zarazy

Zaraza

Globalna zaraza, tym razem grypowego patogenu, ochrzczonego mianem "Corona Virus", drążyła nadwerężoną globalną gospodarkę od początku roku. Nadwerężona jest szczególnie jej jedna część - kapitał, głodzony od kilku lat niskimi stawkami procentowymi, ale również kreowaniem pieniądza z powietrza przez banki centralne (tak FED, EBC, jak i japoński czy chiński), które pompują ogromne ilości pieniądza w swoje gospodarki.

Tak więc zarządzający tymi górami pieniądza inwestorzy dostawali szału, gdy do marnej koniunktury dołożył się jeszcze chiński wirus. Konwulsje były widoczne na giełdach: niespodziewane gwałtowne spadki, potem wzrosty indeksów. Jak zwykle przyczyniły się do tego media, epatujące wirusem w każdej dziedzinie, łączące go ze wszystkim i przypisujące mu moc tak potężną, że potrafił nawet wpływać na ubiegłoroczne wyniki spółek.

No i wtedy pojawił się strach przed globalną recesją, który zrodziła decyzja Rosji i OPEC. A dokładnie Rosji przeciwko OPEC.

Koniec globalnego spisku OPEC+

Na dzisiejsze globalne czasy, OPEC to już za mało. Dlatego gdy w 2016 r. cena ropy spadła poniżej 30 dolarów, rozpoczęto przygotowania do spisku producentów o naprawdę globalnym zasięgu. Na początku nie udało się pogodzić interesów, ale utrzymujące się niskie ceny ropy pogodziły wszystkich graczy, a głównie Arabię Saudyjską i Rosję, wtedy dwóch największych producentów i eksporterów. Zawiązano OPEC+, porozumienie które na całe 3 lata uporządkowało rynek, to znaczy podniosło i ustabilizowało ceny.

To porozumienie przyniosło ogromne zyski producentom, jednak sporym kosztem. Dlatego Rosja, a szczególnie szef Rosniefti, największego rosyjskiego koncernu naftowego, Igor Sieczin uznał, że dość tego, że dalsze kontynuowanie tego związku i zmniejszanie wydobycia, to jakiś "masochizm". Przez ostatnie dwanaście lat Rosja zwiększyła wydobycie zaledwie o 10%, gdy w tym czasie USA - aż o 87% i ostro dalej rośnie. Rosja traciła odbiorców, przejmowali ich nowi gracze, jak Irak czy Brazylia, a w ropie to nie jest jak w FMCG. Odbiorcy zmieniają technologie, rwą się łańcuchy logistyczne. Szkody są wieloletnie i trudne do naprawienia. Więc koniec tego oddawania rynku!

Dlatego Rosja nie zaakceptowała wiedeńskiej decyzji OPEC o ograniczeniu wydobycia. W efekcie ceny ropy gwałtownie spadły, a gdy i Arabia Saudyjska zapowiedziała zwiększenie produkcji i obniżkę cen, inwestorzy w instrumenty finansowe wyczekali do otwarcia giełd i natychmiast wyprzedali swoje "instrumenty pochodne". Notowania spadły w przepaść.

Spekulanci w panice

Spadki cen ropy to raczej wskaźnik ogólnej kondycji globalnego rynku kapitałowego, niż fundamentów rynku ropy. Na nim bowiem niewiele się zmienia z powodu globalnej zarazy (czy może raczej pandemii medialnej histerii). Wirus z pewnością uderzył w gospodarkę chińską, eksport z Chin spadła w styczniu/lutym aż o 17% r/r. Jednak import - jedynie o 4%. Spekulowano wiele o potężnych kłopotach z ropą i gazem w Chinach, zrywanych dostawach, ale realne dane pokazały coś odwrotnego - zwiększenie (a nie zmniejszenie) importu przez Chiny. Ropy naftowej o 5,2% r/r, a gazu ziemnego - o 2,8%.

Trudno tu dostrzec jakiś kryzys, ale przecież doskonale wiemy, że ceny ropy nie są związane z sytuacją na rynku na tyle mocno, by odzwierciedlać fundamentalne zjawiska na nim zachodzące. Przecież dzisiaj rynki towarowe zostały całkowicie uzależnione od instrumentów finansowych, zwanych pochodnymi (derywatami). Więc to one decydują o losach ogromnych ilości pieniędzy wydawanych na ropę, gaz, węgiel. Czytelnicy KierunekChemia.pl doskonale o tym przecież wiedzą.

My jesteśmy po stronie konsumentów, więc należy się cieszyć, gdyż każdy dolar mniej za ropę to ponad 800 milionów złotych rocznie więcej w naszych portfelach.

 

"Jak rozwija się sytuacja?"

fot. 123rf.com/ zdjęcie ilustracyjne
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ