Partner serwisu
27 września 2017

Zgazowanie węgla. Kolejny krok

Kategoria: Rozmowa z...

- Innowacyjność projektu polega na tym, że jako pierwsi w Polsce chcemy wykorzystać węgiel nie tylko w energetyce, ale i na potrzeby chemii – mówi Mateusz Gramza, prezes zarządu Grupy Azoty ZAK S.A o projekcie dot. zgazowania węgla.

Zgazowanie węgla. Kolejny krok

25 kwietnia Grupę Azoty ZAK S.A. odwiedzili przedstawiciele sejmowej Komisji do Spraw Energii i Skarbu Państwa. Co było głównym celem wizyty?

Członkowie Komisji chcieli przyjrzeć się z bliska planom inwestycyjnym polskich przedsiębiorstw z branży chemiczno–energetycznej. Wizyta rozłożona była na dwa dni. W pierwszym Komisja zapoznała się z funkcjonowaniem kędzierzyńskich zakładów. Zaprezentowaliśmy najważniejsze elementy naszej infrastruktury, takie jak: nowa elektrociepłownia z blokiem węglowym oraz port rzeczny. Później, w centrum industrialnym w Rybniku, przedstawiliśmy dotychczasowe działania w temacie zgazowania węgla. Projekt ten był głównym przedmiotem zainteresowania Komisji w kontekście wykorzystania węgla z polskich kopalń oraz uniezależnienia przemysłu chemicznego od dostaw gazu importowanego do Polski.

W drugim dniu komisja wizytowała elektrownię Łaziska należącą do najważniejszego energetycznego potentata w tej części Polski – Grupy TAURON. Posłowie chcieli zapoznać się ze stopniem zużycia i potrzebami modernizacji bloków energetycznych dla technologii zgazowania mułów węglowych.

Wizytę w tych dwóch firmach można łączyć z podpisanym 20 kwietnia listem intencyjnym miedzy TAURON a Grupą Azoty S.A., który określał zasady rozpoczęcia współpracy nad projektem zgazowania węgla.

Komisja sejmowa chciała odwiedzić przedsiębiorstwa właśnie tych dwóch spółek. Przedstawiliśmy spójny i uzasadniony ekonomicznie plan inwestycji. Zaprezentowaliśmy również nasze podstawowe atuty przemawiające za tym projektem.

Czy ewentualna lokalizacja inwestycji w Kędzierzynie-Koźlu jest już przesądzona? Z innych spółek wchodzących w skład Grupy Azoty również Puławy znajdują się niedaleko złóż węgla, a budowana przez nich elektrociepłownia zasilana będzie tym surowcem.

Jeżeli mówimy o tworzeniu instalacji zgazowania węgla na potrzeby chemii, Kędzierzyn jest predysponowany do przeprowadzenia tej inwestycji nie tylko ze względów geograficznych, ale również historycznych i organizacyjnych. Nasza spółka posiada dobrze przygotowaną infrastrukturę kolejową i port rzeczny, ma także bogate doświadczenia chemicznej przeróbki węgla oraz odpowiednią wiedzę i kompetentną kadrę, która doskonale poradzi sobie z realizacją omawianego projektu.

Proszę sobie wyobrazić, że od roku 1954 na terenie zakładów wytwarzaliśmy nawozy azotowe na bazie węgla. W roku 1978 zrezygnowaliśmy z tego surowca na rzecz tańszego, „błękitnego paliwa”. Teraz wciąż jest ono „błękitne”, ale na pewno nie można o nim powiedzieć, że jest tanie. Dlatego myślimy o ponownej gazyfikacji węgla na potrzeby chemiczne.

Jak taka inwestycja mogłaby zmienić pozycję kędzierzyńskich zakładów zarówno pod kątem odbioru gazu, jak również wytwarzanych produktów i mocy produkcyjnych?

Na obecnym etapie jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o konkretnych rozwiązaniach. Na poziomie korporacyjnym trwają obecnie prace nad preFEED’em. Jednym z wariantów jest produkcja amoniaku, która może oznaczać zwiększenie mocy produkcyjnych wytwarzanych przez nas nawozów azotowych lub wykorzystanie istniejących mocy przy zmianie bazy surowcowej. Druga opcja, czyli produkcja metanolu, to zupełnie nowy obszar dający nam bardzo wiele możliwości produkowania szerokiej gamy substancji chemicznych. Wybierzemy rozwiązanie cieszące się najlepszymi parametrami ekonomicznymi.

W projekcie zgazowania węgla często poruszanym wątkiem jest zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego państwa i dywersyfikacji bazy surowcowej. O to tak naprawdę chodzi?

Jest to oczywiście bardzo ważny, ale nie decydujący argument. Jak już podkreślałem wcześniej, projekt ma charakter komercyjny i jego podstawnym celem jest zwiększenie konkurencyjności i zyskowności spółki. Z drugiej strony mówimy o zastąpieniu importowanego przez Grupę Azoty ZAK gazu ziemnego gazem pochodzącym z procesu zgazowania węgla.

Innowacyjność projektu polega na tym, że jako pierwsi w Polsce chcemy wykorzystać węgiel nie tylko w energetyce, ale i na potrzeby chemii. Bierzemy pod uwagę jedynie sprawdzone i najnowocześniejsze niskoemisyjne technologie, które funkcjonują już w wielu miejscach na świecie i chcemy stać się pionierami technologii zgazowania węgla w Polsce. Posiadamy jedne z największych złóż węgla kamiennego w Europie i powinniśmy korzystać z dobrodziejstw naszych naturalnych źródeł energii pierwotnej.

W podawanych informacjach można było doszukać się zakresu od 900 tysięcy do ok. 1 miliona ton węgla rocznie do gazyfikacji. Czy o takich liczbach mówimy?

Są to oczywiście liczby szacunkowe, dla takiego rocznego zużycia węgla kalkulowaliśmy założenia ekonomicznej efektywności projektu. W przypadku węgla, który jest stosunkowo tanim surowcem, wielką rolę odgrywać będą koszty transportu. Położenie naszych zakładów ma tutaj kluczowe znaczenie, gdyż posiadamy odpowiednią infrastrukturę kolejową oraz rzeczny port przemysłowy połączony Kanałem Kędzierzyńskim z Kanałem Gliwickim i Odrą. Drogą wodną mogłyby docierać do nas surowce.

W Europie Zachodniej wszystko, co związane jest z węglem, kojarzy się negatywnie. Nie obawia się pan inwestycji w technologie węglowe?

Aspekt ten wielokrotnie poruszaliśmy podczas naszego spotkania. Chcieliśmy zainteresować Komisję problematyką promocji proekologicznych rozwiązań czystych technologii węglowych. Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że nasza innowacja polega na wykorzystaniu węgla w chemii, a nie w energetyce. Ważnym wątkiem, o którym trzeba pamiętać, jest efekt finalny procesu zgazowywania. Wytwarzane przez nas nawozy używane są przecież przez rolników na polach w celu zwiększania przyrostu uprawianych roślin. Intensywniejszy wzrost prowadzi wprost to zwiększonej naturalnej absorbcji CO2, co jest nieodłącznym elementem procesu fotosyntezy. W wyniku aplikacji nawozów absorbowane jest od 7 do 10 razy więcej dwutlenku węgla, niż jest emitowane podczas produkcji zastosowanego nawozu. To bardzo ważny aspekt i zależało nam na tym, żeby w jasny i przejrzysty sposób przedstawić go Komisji.

Jaki będzie ostateczny koszt tej inwestycji i czy oczekuje pan wsparcia ze strony państwa?

Szacunkowy koszt wyniesie, w zależności od wybranego wariantu, od 400 do 600 milionów euro. Przy inwestycji na taką skalę oczekujemy wielopoziomowego wsparcia strony rządowej zarówno w wymiarze regulacyjnym, podatkowym, jak i finansowym. Wielką szansę stanowią fundusze unijne dedykowane nowym ekologicznym rozwiązaniom w przemyśle oraz innowacyjnym i przyjaznym środowisku technologiom. Jako spółka mamy już doświadczenie w pozyskiwaniu środków unijnych. W roku 2016 uzyskaliśmy istotne wsparcie finansowe dla naszych nowych projektów badawczych zarówno z branży nawozowej, jak i w segmencie alkoholi OXO i plastyfikatorów. Jestem pewien, że przy współpracy z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju moglibyśmy zdobyć dodatkowe środki pozwalające rozłożyć ciężar inwestycyjny projektowanej instalacji.

Zakłady w Kędzierzynie zmieniają się intensywnie w jedno z najbardziej innowacyjnych przedsiębiorstw przemysłu chemicznego w Polsce. Pracujmy nad formułami coraz inteligentniejszych nawozów dostosowujących się do zmieniającego się klimatu i potrzeb nowoczesnego rolnictwa, pracujemy nad rozbudowaniem zaplecza badawczego i laboratoriów aplikacyjnych w segmencie alkoholi OXO, by tworzyć coraz bardziej wyspecjalizowane plastyfikatory. Projekt zgazowania węgla jest elementem strategii innowacji i wierzę głęboko, że jego realizacja może dać ogromny impuls dla rozwoju całego przemysłu chemicznego w naszym kraju.

Rozmawiała Joanna Jaśkowska


 

Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ