Partner serwisu

Duch Rokity

Kategoria: Historia

Zakłady Chemiczne PCC Rokita mają prawie 70-letnią historię. Ich nazwa pochodzi od ludowego diabła, którego duch sprawuje pieczę nad pracownikami i fabryką do dziś.

Duch Rokity

    W roku 1946 w miejscu, gdzie wcześniej działała niemiecka fabryka, powstała „Rokita”. Działalność zaczęła od produkcji podchlorynu sodu. Początki były trudne. Hale ogrzewano za pomocą dwóch kotłów pochodzących z wycofanych z ruchu parowozów kolejowych. Wodę do nich natomiast wożono ze studni z sąsiedniej wsi. – Produkcję rozpoczęto bez żadnej dokumentacji technologicznej, w budynku nieoszklonym, o oknach zakrytych jedynie deskami od wiatru i śniegu.(…) Do chłodnic rzucano śnieg zbierany z fabrycznych ulic – tak wspomina początki profesor Zieliński – ówczesny kierownik działu ds. odbudowy fabryki. Równolegle do podchlorynu sodu wytwarzano niewielkie ilości chlorku siarki, wykorzystując do tego celu zapasy surowców zastałe w magazynach.
    Nazwę fabryce nadał inżynier Tworos, który chciał, by działająca już w niepodległej Polsce inna wytwórnia półproduktów chemicznych –„Boruta” – miała swą siostrę. Od tego czasu zakłady łączył nie tylko profi l produkcyjny, ale również imię „z piekła rodem”. Do nazwy nawiązywał również symbol brzeskich zakładów – diabełek w płomieniach w pierścieniu benzenowym.
    W roku 1947 pojawił się plan odbudowy. Stanowisko dyrektora objął wtedy Bolesław Marszewski, który wprowadził pierwsze zręby organizacji i zaczął realizować plan zamierzeń. Załoga liczyła 242 pracowników. Należało ją jednak powiększyć, głównie o specjalistów. W tym celu wybudowano mieszkania, które umożliwiły zakwaterowanie przybywających do pracy ludzi. Dzięki temu rok później fabryka zatrudniała już 900 osób.
    Rozwój „Rokity” zaczął nabierać tempa, gdy sprowadzono do niej niektóre urządzenia z niemieckiej fabryki w Welden. Wraz z ich transportem przesyłano również dokumentację techniczną. Do Brzegu Dolnego przewieziono całą instalację do produkcji formaliny i pentaerytrytu, urządzenia do siłowni spalinowej, a także pompy do zasilania zakładu w wodę. Rok później ruszyła produkcja tych związków. Do 1950 r. uruchomiono instalacje do produkcji etylenu, dwubromo- i dwuchloroetanu, garbników syntetycznych typu tanniganów (o nazwie rotanin).

Trudne lata pięćdziesiąte
    W „Rokicie” planowano kolejne inwestycje, dlatego powołano odrębną jednostkę odpowiadającą za te procesy. Fabryka zorganizowała również własne zaplecze badawcze. Uruchomiono wytwórnię para- i orto-nitrochlorobenzenów.
    Intensywne prace rozwojowe, uruchamiane kolejne instalacje spowodowały deficyt pary grzewczej. Jako źródła energii wykorzystywane były 4 kotły płomienicowe, lokomobila i 4 kotły parowozowe. Reaktywowano system zasilania węglem i zamontowano stromo rurkowy kocioł OSR o zdolnościach produkcyjnych 20 ton pary/godz. i ciśnieniu 20 MPa.
    Dalszy rokroczny wzrost produkcji następował zarówno poprzez uruchamianie nowych procesów, jak i zwiększanie zdolności wytwarzania już funkcjonujących instalacji. I tak powstały m.in. wytwórnie rezorcyny, acetylooctanu etylu, trójkrezylofosforanu, fenolu syntetycznego, pochodnych etylenu, chlorków fosforu, kwasu chlorooctowego. Wymagało to ogromnej i intensywnej pracy załogi, która liczyła sobie już prawie 2000 osób.

Owocne lata sześćdziesiąte
    Dopiero w tej dekadzie cały wysiłek włożony w rozwój fabryki zaczął procentować. Przemysł chemiczny stanowił wtedy trzecią co do wielkości gałąź gospodarki. Nadal jednak panowała teoria o rozwoju intensywnym, która miała na celu eliminację wszystkich „wąskich gardeł”, powiększanie i ulepszanie istniejących technologii. Wybudowano nową stację destylacji, zmodernizowano sieć parową i estakadę, powiększono sieć kolejową i magazyn produktów. Pod koniec 1965 roku w „Rokicie” pracowało 4035 osób. Już wtedy zakład był jednym z największych w kraju pod względem wielkości zatrudnienia i znaczenia produkcji dla gospodarki. Wskaźniki wydajności procesów i jakości produktów były wysokie. Aby środowisko za bardzo nie cierpiało, ruszyła inwestycja nowej oczyszczalni ścieków oraz mokrego składowiska ścieków chemicznych.
    Do użytku została oddana również nowa elektrociepłownia, dzięki której fabryka otrzymała znaczne rezerwy ciepła. Została ona wyposażona w piec węglowy na około 40 tys. ton węgla z suwnicą bramową i w mechaniczną wywrotnicę wagonów z węglem. Kotły posiadały odpylające elektrofiltry. Była to jak na ten okres nowoczesna EC, kontrolowana ze sterowni.

Znaczące lata siedemdziesiąte
    W zakładzie rozpoczęto produkcję nowych „środków pomocniczych” – wyrobów stosowanych w różnych procesach chemicznych, które w nich udziału nie biorą, ale wpływają na jego poprawę. Wytwarzano środki pomocnicze dla przemysłu włókienniczego, skórzanego oraz zmiękczania i barwienia włókien.
    Kierownictwo fabryki zastanawiało się nad ograniczeniem produkcji opartej na karbochemii i ukierunkowaniem rozwoju na przerób surowców petrochemicznych. Postanowiono rozwijać wytwarzanie tlenku etylenu, środków niejonowych, etanoloaminy. Nadmiarowy produkowany w Płocku propylen zaczęto przetwarzać do tlenku propylenu. Ważnym krokiem było również wybudowanie nowej instalacji elektrolizy.

Fatalna pomyłka
    W grudniu 1976 roku w zakładach chemicznych w Brzegu Dolnym miała miejsce potężna eksplozja spowodowana pomyłką. „Rokita” importowała znaczne ilości tlenku etylenu. Przychodził on głównie z RFN w ciśnieniowych cysternach kolejowych. Na stacji granicznej jedna z cystern z tlenkiem etylenu została podłączona do przesyłki cystern z amoniakiem i dostarczona do zakładu odbierającego NH3. Tam nie udało się rozładować omyłkowej cysterny (wtłoczony do niej został ciekły amoniak podczas prób rozładunkowych) i odesłano do właściwego odbiorcy, czyli brzeskiej fabryki. Stojąca na bocznicy kolejowej cysterna eksplodowała. Zburzone zostały magazyny, a zgromadzone w nich chemikalia zapaliły się i wywołały ogromny pożar. Obliczona wielkość wybuchu równa była detonacji 70 t trotylu. Zakład nie poniósł na szczęście skutków finansowych tego wypadku. Nie było także żadnych ofiar – „duch Rokity” uchronił od nieszczęścia.

Walka o środowisko
    Lata 80. ub. wieku to strajki w kraju, jednak nie w „Rokicie”. Lojalna załoga wiedziała, że wstrzymanie produkcji niesie za sobą ogromne straty. Zaczęto intensywnie dbać o środowisko – powstała Biologiczna Oczyszczalnia Ścieków, ograniczono emisję szkodliwych gazów do atmosfery. Zamknięto szczególnie uciążliwe dla atmosfery instalacje.
    Skrupulatna analiza opłacalności procesów wytwarzania pokazała, że fabryka powinna skupić się na produkcji środków powierzchniowo czynnych, które są bazą do sporządzenia różnego rodzaju mieszanek myjących, czyszczących i piorących. Zaprojektowano więc i wybudowano nowoczesną wytwórnię środków chemii gospodarczej wraz z produkcją butelek i rozlewnią. Nie miały one jednak rynku zbytu za sprawą braku odpowiedniej strategii marketingowej.
    Kondycja firmy jednak uległa poprawie. Hossa jednak nie trwała długo. Wysokie, regulowane przez państwo koszty energii elektrycznej znacznie obciążały zakład. Mimo pogarszającej się sytuacji „Rokita” nie przestała realizować inwestycji środowiskowych.
    Obecnie Rokita jest dobrze prosperującą fabryką chemiczną. Mimo zmiennych warunków rynkowych sukcesywnie zwiększa skalę działalności. Jest producentem około 250 produktów wykorzystywanych przez różne branże: tworzywa sztuczne, przemysł kosmetyczny, chemię gospodarczą i przemysłową, przemysł budowlany oraz tekstylny.
    Elastyczność i innowacyjność to zasady, według których zakład działa. Konsekwentnie zmierza w kierunku tworzenia produktów bardziej wyspecjalizowanych oraz zaawansowanych technologicznie.
    W strategii firmy działalność proekologiczna jest elementem misji przedsiębiorstwa: „Jesteśmy po to, aby naszymi produktami chemicznymi zaspokajać wymagania klientów, dbając przy tym o środowisko naturalne”.
    W ramach swojej polityki PCC Rokita, czując się odpowiedzialna za stan środowiska naturalnego, działa zgodnie z polskim ustawodawstwem, a poprzez realizowane zadania i inwestycje przygotowuje się do zmieniających się wymogów w dziedzinie ochrony środowiska.
    Mimo zmiennych warunków rynkowych sukcesywnie zwiększa skalę działalności. Jest producentem około produktów, wykorzystywanych przez różne branże: tworzywa sztuczne, przemysł kosmetyczny, chemia gospodarcza i przemysłowa, przemysł budowlany oraz tekstylny.
    Jako podmiot dominujący PCC Rokita tworzy Grupę Kapitałową PCC, w której skład wchodzi kilkanaście spółek, w tym spółki produkcyjne oraz spółki prowadzące działalność usługową zarówno na potrzeby własne Grupy Kapitałowej, jak i na rynek zewnętrzny.
    Branżowym inwestorem jest niemiecka firma PCC SE, która działa na międzynarodowych rynkach surowców chemicznych, transportu, energii, węgla, koksu, paliw, tworzyw sztucznych i metalurgii.
    Kluczem do sukcesów jest elastyczność i innowacyjność, firma konsekwentnie zmierza w kierunku tworzenia produktów bardziej wyspecjalizowanych oraz zaawansowanych technologicznie. Skutecznie korzysta ze środków  publicznych na projekty środowiskowe, badawczo-rozwojowe oraz innowacyjne m.in. w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko oraz Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.
    PCC Rokita jest jednym z największych pracodawców na Dolnym Śląsku. Od lat czynnie wspiera różnego rodzaju akcje społeczne. Pod swoimi skrzydłami ma dwa okoliczne Domy Dziecka oraz miejscowe kluby sportowe.
    Sukcesy firmy zostały docenione i potwierdzone nagrodami: Dolnośląskim Gryfem dla najlepszej firmy Dolnego Śląska, tytułem „Filar Polskiej Gospodarki” czy też tytułem „Solidny Pracodawca 2010 roku”.
    Dziś PCC Rokita SA jest firmą chemiczną nowej generacji, korzystającą z najnowszych technologii i rozwiązań.

Autor: Daria Łaba

Źródło: „Historia Zakładów Chemicznych Rokita” - Jerzy Rogala, fot.: PCC Rokita S.A.

Artykuł został opublikowany w magazynie "Chemia Przemysłowa" nr 3/2012.

 

 

 

 

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ