Partner serwisu
22 września 2014

Biosurfaktanty przejmą rynek

Kategoria: Rozmowa z...

– Rynek tradycyjnych, chemicznych surfaktantów to ponad 20 miliardów dolarów rocznie, a w ciągu najbliższych lat ma wzrosnąć do 36 miliardów. Przy rosnącym zainteresowaniu ekologicznymi odpowiednikami tradycyjnych substancji chemicznych jest tylko kwestią czasu, by biosurfaktanty przejęły większą część tego rynku – mówi Marcin Pawlikowski, wiceprezes zarządu firmy Boruty-Zachem SA, w wywiadzie do magazynu Chemia Przemysłowa
 

Biosurfaktanty przejmą rynek

Boruta Zachem obchodzi w tym roku 120-lecie swojego istnienia. Nasuwa się panu na myśl jakiś moment przełomowy w historii spółki?

To był z pewnością rok 2009. Wtedy właśnie nastąpiło scalenie dwóch największych producentów substancji barwiących w Polsce: zakładów w Zgierzu i w Bydgoszczy. Dzięki temu wiedza pracowników, know-how zarządza- jących oraz technologie, jakie posiadały obie firmy uzupełniły się i utworzyły zupełnie nową jakość. Oczywiście, jak każda fuzja, również i ta nie nastąpiła z dnia na dzień. Był to długotrwały i pracochłonny proces, do którego należała między innymi reorganizacja struktury nowo powstałej spółki oraz działania mające na celu optymalizację kosztów. W ciągu kilku lat jednak – udało się. Rok 2013 był dla nas równie ważny – rozszerzyliśmy dotychczasową działalność, dzięki czemu dzisiaj Boruta-Zachem, oprócz produkcji barwników, pigmentów i rozjaśniaczy optycznych jest na zaawansowanym etapie komercjalizacji technologii produkcji biosurfaktantów z biomasy rzepakowej.

Poza podstawową działalnością firma prowadzi również liczne projekty badawczo-rozwojowe. Czy jakiś projekt jest tu szczególny?

Jednym z kluczowych projektów badawczych, nad którym pracuje nasz dział R&D, jest stworzenie plastrów wykorzystujących technologię nano, zapobiegających powstawaniu strupa i wspomagających gojenie się ran. Inny to badania nad wytwarzaniem biosurfaktantów z biomasy rzepakowej. Projekt ten jest dla nas szcze- gólnie ważny, gdyż jesteśmy wyłącznym właścicielem praw do technologii, co daje nam ogromną przewagę na rynku, który w ciągu najbliższych lat może wzrosnąć nawet o 1500%. Co ważne, w ramach wspierania innowacji stale współpracujemy również z ośrodkami naukowymi, takimi jak Uniwersytet Wrocławski, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego czy Uniwersytet Technologiczno- -Przyrodniczy w Bydgoszczy.

Barwniki, pigmenty, biosurfaktanty... Jak widzi pan  przyszłość branży? Czy zmieni się fundamentalnie?

Dzisiaj największe przychody przynosi rynek barwników, jednak jego wzrost nie jest na tyle dynamiczny, aby zapewnić nam środki na oczekiwany rozwój – tutaj rozwiązaniem ma być szukanie nowych perspektyw oraz szeroko rozumiane innowacje. Starannie dobieramy projekty, głównie pod kątem możliwości skomercjalizowania, w które się angażujemy – tak jak ma to miejsce w przypadku prac nad nanoopatrunkami czy technologią wytwarzania biosurfaktantów z biomasy rzepakowej. Rynek tradycyjnych, chemicznych surfaktantów to ponad 20 miliardów dolarów rocznie, a w ciągu najbliższych lat ma wzrosnąć on do 36. Przy rosnącym zainteresowaniu ekologicznymi odpowiednikami tradycyjnych substancji chemicznych jest tylko kwestią czasu by biosurfaktanty przejęły część tego rynku.

 

Rozmawiała Aleksandra Grądzka-Walasz

Więcej przeczytacie w magazynie Chemia Przemysłowa 4-5/ 2014

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ