Partner serwisu
18 stycznia 2018

Zdaniem Szczęśniaka: Gazowy stan wyjątkowy

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

Szykuje się kolejna specustawa. Aby Brama Północna powstała na czas, konieczne jest usunięcie przeszkód prawnych. Beneficjentami ustawy są dwa państwowe przedsiębiorstwa – Gaz-System i Polskie LNG. To one są zaangażowane w dwa projekty – rozbudowę gazoportu i rurociąg do Norwegii oraz rozbudowę sieci przesyłowej.

Zdaniem Szczęśniaka: Gazowy stan wyjątkowy

Stany wyjątkowe w regulacjach prawnych cieszą się u nas dużą popularnością. Co pewien czas rząd dochodzi do wniosku, że należałoby coś zbudować - drogi, koleje, linie energetyczne, rurociągi, stadiony… Zaczynając od specustawy drogowej z 2003 r. (aktualizowana jeszcze w 2015 r., gdyż ciągle za mało spraw uregulowano „na szczególnych zasadach”). Potem pojawiła się specustawa kolejowa. Około 10 lat temu rozpoczęły się dość nerwowe próby specjalnych regulacji dla spółek skarbu państwa, także dla budownictwa mieszkaniowego, dzięki którym miało powstać 3-4 miliony mieszkań w ciągu ośmiu lat, zabrakło jednak czasu na ich uchwalenie. Później specustawą ratowano resztki naszych stoczni morskich. Potrzebna też była specustawa dla przygotowania EURO 2012. Uchwalona w 2015 r. tzw. specustawa przesyłowa miała pomóc w przyspieszeniu budowy sieci energetycznych o strategicznym znaczeniu, ale już w 2017 r. trzeba ją było poprawiać.

Więc gdy gazowa dywersyfikacja dostała w 2009 r. przyspieszenia, już trzy miesiące po styczniowym posiedzeniu rządu - 24 kwietnia w błyskawicznym tempie uchwalono tzw. specustawę terminalową. A 29 czerwca PGNiG podpisało umowę na dostawy LNG z Kataru do Świnoujścia.

Ustawa była konieczna, by powstał terminal, chodziło głównie o tryb konkursów, przyspieszenie procedur przetargowych w zamówieniach publicznych, ograniczenie ilości pozwoleń i czasu decyzji urzędów. Skracała też ścieżkę ewentualnych protestów, a zaskarżenie wyniku przetargów nie wstrzymywało wyboru firm i samej budowy.

W 2014 roku pomyślano o specjalnych prawach dla budowy rurociągów, rozszerzono więc katalog tzw. inwestycji towarzyszących, które już nie miały podlegać zwykłym regułom, ale spec-przepisom ustawy terminalowej. Wówczas w artykule 38 p.2. ustawy znalazł się imponujący spis rurociągów gazowych, czyli wyjęto spod obowiązującego prawa prace nad całą nową infrastrukturę gazową. I beneficjenci tej ustawy bardzo to sobie chwalili. Gaz-System bez niej nie zbudowałby ponad tysiąca kilometrów rurociągów, ugrzązłby na etapie planów zagospodarowania, decyzji, procesów sądowych, roszczeń.

Tak więc dzisiejsza nowelizacja ustawy terminalowej to już trzeci stan wyjątkowy w sektorze gazowym. Ustawa ograniczy rolę wojewodów, wojewódzkich inspektorów nadzoru budowlanego a także Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Te państwowe instytucje są tak dużą przeszkodą dla strategicznych inwestycji gazowych, że trzeba ograniczyć ich działanie i rutynowe kompetencje, żeby powstała na czas ważna inwestycja.

Zmiana ustawy pokazuje, jak przeregulowane jest nasze państwo. Ustawa z 2009 r. miała 25 stron druku. Po dodaniu w 2014 r. listy nowych inwestycji rurociągowych liczyła już 29 stron. Nowe propozycje zmian liczą 28 stron druku, podkreślmy - jedynie zmian w ustawie. Uzasadnienie do nich liczy 55 stron. Od prawa jasnego, jednoznacznego, ograniczonego o którym opowiada się na co dzień– oddalamy się z prędkością wręcz kosmiczną. Działalność gospodarcza jest obezwładniana pajęczyną przepisów.

Można odnieść wrażenie, że prawo pisane jest tak, żeby nie można było przeprowadzić zwykłego, prywatnego przedsięwzięcia. Cóż się więc dziwić, że poziom inwestycji w gospodarce od lat jest bardzo niski, i ostatnio jeszcze się pogłębił… Jak tu inwestować, skoro państwowe potęgi, nie mogą sobie poradzić z obowiązującymi powszechnie przepisami?

No, ale gdy jakiś projekt jest komuś potrzebny, to prawo uchwala się takie, jakie naprawdę powinno być... Bo jak to sobie inaczej wytłumaczyć? Źli politycy, źli biurokraci mnożą przepisy na niekorzyść własnego kraju, gospodarki, a potem nagle dostają olśnienia i prawo – to dobre, korzystne, takie jakiego potrzeba - jest w błyskawicznym tempie uchwalane? I to jednogłośnie, jak to było ze specustawą w 2009 roku? Jednogłośnie! Jak to się dzieje?

Chyba zacznę podejrzewać, że ten system tak ma. Dla nas – obywateli, przedsiębiorców - prawo ma być złe, skomplikowane, a biurokratyczne przeszkody jak najwyższe. Ale jak gdzieś zadzwoni ważny telefon na biurku specjalnego i nadzwyczajnego pełnomocnika do spraw strategicznych... znikają przeszkody? To oczywiście jakaś teoria spiskowa, prawda?

No i jeszcze pieniądze… Ileż to miliardów zyskujemy! Te drobne zmiany mają przynieść budżetowi państwa w najbliższych dziesięciu latach prawie dwa miliardy złotych z podatków. Tak wyliczono w ocenie skutków regulacji. Czy może być lepszy argument za tym, by gazowy stan wyjątkowy rozszerzyć na cały kraj, na całą gospodarkę i wprowadzić super-specustawę, upraszczającą, ograniczającą biurokrację, papierologię, procedury itd, itp… Uwolnilibyśmy z okowów biurokracji energię gospodarczą Polaków, PKB by rósł jak szalony, emigranci masowo wracaliby do kraju. Ileż to miliardów, bilionów wręcz mogłoby to przynieść Polakom…

Ech… rozmarzyłem się…

fot. 123rf.com
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ