Partner serwisu
03 lutego 2020

Zdaniem Szczęśniaka: Gazowa klęska urodzaju

Kategoria: Aktualności

"4 czerwca 1989 roku w Polsce skończył się komunizm", a 2019 - Polska znalazła się na globalnym rynku gazu. To czego zwykli konsumenci nie widzą, a wielcy modlą się, żeby trwało bez końca, to właśnie niskie ceny gazu, tak na giełdach światowych, europejskich jak i polskich. Oznaczają one koniec rynku gazu, jaki przez kilka lat znaliśmy - lokalnego, takiego quasi-europejskiego, czyli ciągnącego się w ogonie zmian unijnych.

Zdaniem Szczęśniaka: Gazowa klęska urodzaju

Dzisiaj dociera do nas rynek globalny, powstający na kształt rynku ropy naftowej. Na którym kichnięcie w Arabii Saudyjskiej jest odczuwalne w cenach na stacjach w Zakopanem. Dzisiaj szaleńczo niskie ceny gazu w Azji są widoczne na giełdzie w Warszawie.

Globalny rynek gazu ziemnego przeżywa bowiem okres bardzo szybkiego wzrostu, przede wszystkim w wydobyciu i eksporcie. W najbardziej obfitym w gaz basenie USA - Permian (Texas / Nowy Meksyk) - ceny coraz częściej są UJEMNE, zaś na Henry Hub - najbardziej płynnym benchmarku cenowym - ceny zeszły poniżej 2 dolarów za MMBtu (1 mln brytyjskich jednostek ciepła = 0,293 MWh), czyli 27 zł/MWh.

To efekt łupkowego boomu, gdyż potężny amerykański kapitał wręcz rzucił się na zasoby amerykańskiej ziemi, mając w ręku nowe technologie, zwiększył wydobycie tak, że konieczny było eksport. Ameryka już kilka lat temu stała się największym producentem gazu, a w końcu 2019 r. osiągnęła poziom wydobycia 980 miliardów m3 gazu rocznie (200 razy więcej niż Polska). Dynamika niezwykła - przez sześć lat nastąpił wzrost o prawie 50 procent! USA stały się także eksporterem netto gazu - po raz pierwszy od 60 lat.

Mimo faktu, że duża część energetyki porzucając węgiel przechodzi na gaz ziemny, konsumpcja nie nadąża za wydobyciem, Stany zużywają "zaledwie" 860 mld m3/r (45 razy więcej niż Polska), więc coraz większe nadwyżki są wrzucane na rynek eksportowy. I ten rynek rośnie niesłychanie szybko - w 2019 r. eksport netto wyniósł 175 mld m3, gdy rok wcześniej 1/3 tej ilości.

I po gwałtownym obniżeniu cen gazu w USA, boom eksportowy LNG spowodował globalny głęboki dół cenowy i "klęskę urodzaju". To pierwszy taki wypadek przy pracy na nowo otwartym globalnym rynku. Rosnące wydobycie napotkało bowiem schłodzony popyt, na skutek czego ceny spadły do niespotykanie niskich poziomów. Na początek w Azji, później także w Europie, która jest "rynkiem ostatniej szansy" dla dostawców LNG.

Nawet w Azji, która żyje na LNG (wiadomo, droższy, koszty skraplania plus transport...) jest taki zalew towaru, że ceny spadły poniżej 4 $/mmBTu (53 zł/MWh). Czegoś takie nie widziano od 2009 r. U nas poszło jeszcze głębiej, przy niezwykle ciepłej zimie cena na TGE spadła do 47,87 zł/MWh (31.01). Rynek bez zimowego popytu, z pełnymi magazynami, broni się niskimi cenami przed zalewem LNG, szukającego jak najmniejszych strat po całym świecie.

Podstawowym bowiem wskaźnikiem jest dzisiaj "netback", czyli ile da się zyskać (lub trzeba stracić), gdy od ceny gazu na jakimś rynku (czy to azjatycki JKM czy europejski TTF) odejmiemy koszty zakupu i transportu. Różne są bowiem formuły cenowe LNG u różnych producentów, którzy na dodatek są zabezpieczeni kontraktami "bierz albo płać". Czy to w Katarze, gdzie ceny są oparte na notowaniach ropy naftowej, jak i w USA, gdzie wypracowano bezpieczny dla siebie model cen kwotowanych na Henry Hub i dodatkowej opłaty za skroplenie. Ryzyko ilościowe i cenowe biorą na siebie kupujący, gdyż z jednej strony muszą odebrać gaz, a z drugiej piekielnie niskie ceny na rynkach odbiorców nie pokrywają ich kosztów. Pod koniec roku kilku z nich odwołało więc odbiór gazu z amerykańskich terminali, choć i tak musiało zapłacić za jego skroplenie. Kontrakty take-or-pay tak działają. Pytanie, kto odpadnie od ściany przy tak słabej koniunkturze? Jak zawsze - najsłabsi, czyli ci, którzy nie mają wystarczającego kapitału i dochodów z innych działalności, by pokryć operacyjne straty na handlu LNG.

Mamy więc zimę i najniższe ceny gazu od lat. A dopiero w tym roku będzie się działo! Lawina eksportowa dopiero rusza, dzisiaj działa 9 instalacji do skraplania gazu o mocy 41 mln ton rocznie, z tego 4 nowe, otwarte w 2019 r. A w budowie jest jeszcze 14 instalacji, które dodadzą 26 mln ton. Na zezwolenia i decyzję o budowie (FID) czeka kolejnych dziesięć projektów z 32 mln ton mocy. Nawet pesymistycznie patrząc w 2025 r. USA może mieć możliwość sprzedawania 100 mln ton LNG rocznie. To będzie efekt dziesiątek miliardów dolarów, zainwestowanych w eksport gazu z USA w ostatnich latach.

Jednak ani miliardy zainwestowane w wydobycie, ani w eksport nie przynoszą dochodu... o czym za tydzień...

fot. 123rf.com
xxx
2020-02-07
No to przypomnijmy, że autor tego artykułu - Andrzej Szczesniak przez lata rozpowszechniał propagandę według której Polska nie powinna budować, ani mieć termialu LNG i gdyby go posłuchano, to do tego globalnego rynku nie miałaby dziś dostępu, a tym samym i możliwości skorzystania z faktu, że LNG jest obecnie ekstremalnie tani.

Ile to Szczęśniak naprodukował dyrdymałów, że wraz z powstaniem większej ilości terminali LNG na świecie pojawi się nowy popyt i...
"Podstawowym bowiem efektem otwarcia eksportu w USA (do końca nie wiadomo, czy to się stanie) jest podwyżka cen. Powód prosty – pojawia się nowy popyt, cena w górę."
[Za: http://szczesniak.pl/oldsite/uncategorized/czy-amerykanski-gaz-bedzie-tani/ ]

O rozpowszechnianych prze Szczesniaka kłamstwach na temat tego, że LNG jest o 50, 60 albo 80 (bo w każdym tekscie jego autorstwa była inna wersja) procent droższy niż gaz z Rosji z litości nie wspomnę, ale zainteresowani mogą sobie przeczytać jak szczęśniakowe kłamstwa (np. http://szczesniak.pl/oldsite/uncategorized/ktory-tanszy-amerykanski-czy-rosyjski/ ) o tych cenach miały się do rzeczywistości pod linkiem poniżej:
https://t.co/ZRYwTXUaN3
Josef
2020-02-08
Dokładnie tak, coś niedobrego dzieje się ze Szczesniakiem, jego teorie spiskowe nie trzymają się kupy, oderwał się chłop od rzeczywistości.
Trump podkręca tempo i Rosja nie nadąża za rozwojem sytuacji.
Aliq
2020-02-09
Po przeczytaniu artykułu, zauważyłem komentarz xxx (2020-02-07), który zaskakuje o tyle, że nie jest uczciwy.
Czytając go można odnieść wrażenie, że LNG dostarczane do Świnoujścia jest konkurencyjne względem gazu rosyjskiego, a tak nie było, nie jest, i można przypuszczać, że nie będzie - z prostego powodu, o którym później.
Dla udokumentowania swoich racji, xxx odsyła do linku:
https://t.co/ZRYwTXUaN3
Znalazłem tam dość agresywny komentarz Stridest, który twierdzi, że różnica cen to tylko 10%.
Nieco to dziwne, ale zaciekawiła mnie tabela, którą przytacza, więc sprawdziłem jej źródło.
To artykuł w Forbes autorstwa Anny Mikulskiej:
https://www.forbes.com/sites/thebakersinstitute/2018/12/21/try-harder-gazprom-why-poland-could-choose-lng/
Po rozwinięciu podpisu pod tabelą, uwidaczniają się źródła przytoczonych danych. Oprócz EIA, są to: wPolityce.pl, BiznesAlert.pl, Instytut Sobieskiego.
Rzeczywiście, co za oficjalne, niezależne i "źródłowe" źródła.

Z ciekawości poszukałem i przejrzałem również kilka innych publikacji i wypowiedzi autorki tabeli, a w jednej z ostatnich (z marca 2019):
https://www.dw.com/en/can-poland-break-gazproms-hold-on-europe/a-47979157
następujące dwie opinie:
(1)
"The decision to use only non-Russian gas will be more based in geopolitics and their experience and attitude toward Russia than actual economic calculus," Anna Mikulska, a fellow in energy studies for the Center for Energy Studies at Rice University, argues.
(2)
"But the way I see it, Poland would probably have the best chance of becoming a hub, beyond LNG and Baltic Pipe, if it would negotiate contracts with Russia to bring in Russian gas," Mikulska says.

Wniosek: sprowadzanie LNG z USA nie ma uzasadnienia ekonomicznego, a jedynie geopolityczne. Jest to zresztą oczywiste dla każdego, kto bierze pod uwagę koszty:
- koszt wydobycia gazu łupkowego jest znacznie wyższy niż konwencjonalnego,
- ekstra opłata dla hubu (np. Henry Hub),
- skroplenie - ochłodzenie do -162 stopni,
- załadunek, transport (przy utrzymaniu -162) i wyładunek,
- regazyfikacja.
Do ceny umownej gazu (LNG), odbiorca powinien więc dodać jeszcze koszty jednej (standard DES) lub dwóch (standard FOB) ostatnich pozycji (z wymienionych powyżej). Dopiero teraz można porównywać ceny.

Poziomy cenowe LNG (+ dodatkowe koszty) i gazu rosyjskiego ewoluują w zależności od wielu czynników. Jak są wysokie, to różnica dochodzi do nawet 80%, a jak są niskie, to spada nawet do 20%. Dlatego też napisałem w pierwszym zdaniu, że komentarz xxx jest po prostu nieuczciwy.
Josef
2020-02-10
Nieuczciwy? A kontrakt podpisany przez Pawlaka był niby korzystny? Pewnie dla Putina i Niemców tak, ale nie dla nas!Prezydent Duda mówi dzisiaj o przejściu energetyki szczecińskiej na turbiny gazowe. Tu rodzi się zasadnicze pytanie, jakim gazem maja być one zasilane? Tym rosyjskim, czy tym amerykańskim? Czy jest to ekonomiczne?Jak na to zareaguje giełda sprzedaży prądu elektrycznego w Paryżu?
Aliq
2020-02-11
@Josef (2020-02-10)
Zajrzałem i widzę kilka pytań, na które spróbuję odpowiedzieć.
1.
Cytat: "A kontrakt podpisany przez Pawlaka był niby korzystny?"
Pawlak negocjował dwa kontrakty, jeden przed 10 laty, a drugi 2 lata później.
W pierwszym przypadku wynegocjowł niewielką obniżkę cen oraz możliwość dalszego eksportu tego gazu. Większa obniżka cen była rozważana, ale tylko przy wydłużeniu kontraktu, na co nie było politycznej zgody.
W drugim przypadku wynegocjował dużą obniżkę cen.
2.
Cytat: Po "... przejściu energetyki szczecińskiej na turbiny gazowe... jakim gazem maja być one zasilane? Tym rosyjskim, czy tym amerykańskim?"
Moim zdaniem, tym najtańszym. W tej chwili najtańszy (w Szczecinie) może być gaz z Niemiec (z NS). Jak będzie w przyszłości nie wiem, ale nietrudno się domyśleć.
3.
Cytat: "Czy jest to ekonomiczne?" - rozumiem, że chodzi o przejście na gaz.
Zasilanie elektrowni węglem (szczególnie kamiennym) nie będzie raczej korzystne. Dalszy wzrost opłat za emisję CO2 zrobi swoje. Podaję przykładowe wielkości emisji CO2 na 1 MWh:
- węgiel brunatny (kocioł i turbina parowa): 1300 kg/MWh,
- węgiel kamienny (kocioł i turbina parowa): 1000 kg/MWh,
- gaz (turbina gazowa i parowa): 340 kg/MWh.
Wielkiego wyboru więc nie ma.
4.
Cytat: "Jak na to zareaguje giełda sprzedaży prądu elektrycznego w Paryżu?"
Na tematy giełdowe raczej nie będę się wypowiadał, bo to zawsze ryzyko.
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ