Partner serwisu
20 września 2017

Dlaczego polscy przedsiębiorcy gazowi z zainteresowaniem przyglądają się Francji?

Kategoria: Aktualności

Opublikowana opinia Rzecznika Generalnego Trybunału Sprawiedliwości UE jasno stwierdza niezgodność francuskich regulacji dotyczących magazynowania gazu ziemnego z prawem wspólnotowym. Polskie przedsiębiorstwa gazowe z nadzieją czekają na oficjalne orzeczenie. Sprawa w Trybunale Sprawiedliwości UE może zakwestionować polskie przepisy zawarte w nowelizacji ustawy o zapasach gazu, która obowiązuje od sierpnia 2017 roku.

Dlaczego polscy przedsiębiorcy gazowi z zainteresowaniem przyglądają się Francji?

W sprawie ENI, o sygn. C-226/161 Trybunał Sprawiedliwości UE analizuje obecnie zgodność francuskich zapisów o zapasach gazu ziemnego. Przedmiotem sporu jest zgodność z prawem UE regulacji, które nakładają na przedsiębiorstwa energetyczne obowiązek magazynowania gazu wyłącznie w magazynach na terenie Francji, a także wymagają utrzymywania zapasu gazu praktycznie od całości swojej sprzedaży, a nie – jak to wynika z przepisów rozporządzenia 994/2010 w sprawie bezpieczeństwa dostaw gazu (rozporządzenie SOS) – tylko od sprzedaży do gospodarstw domowych i mniejszych klientów. W wydanej niedawno opinii poprzedzającej wyrok Rzecznik Generalny stwierdził, że ograniczanie możliwości utrzymywania zapasów zagranicą jest niezgodne z prawem UE. Co więcej wskazał również, że wszelkie rozszerzanie obowiązków nałożonych na przedsiębiorstwa energetyczne, np. poprzez rozszerzanie zakresu obowiązku magazynowania ponad to co jest określone w rozporządzeniu 994/2010 nie może dyskryminować niektórych firm.

W praktyce stanowisko Rzecznika Generalnego jest niemal zawsze podzielane przez Trybunał. Biorąc to pod uwagę, bardzo prawdopodobne jest zakwestionowanie polskich regulacji dotyczących zapasów gazu. Ich kształt jest bowiem podobny do rozwiązań francuskich.

Po pierwsze...

Podobnie jak we Francji polskie przepisy ograniczają możliwość utrzymywania zapasów gazu zagranicą, nakładając w tym przypadku obowiązek nabywania dodatkowych mocy przesyłowych na granicy.

Nie widzimy racjonalnego powodu, dla którego w sytuacji zagrożenia dostaw należących tylko do PGNiG’u (spółka państwowa jest w posiadaniu 99% odbiorców chronionych w Polsce), pozostali sprzedawcy gazu mieliby być́ prawnie zobligowani do zwiększenia swoich normalnych/handlowych dostaw o 75%. Jesteśmy za solidarnością w branży i nie uchylamy się przed ponoszeniem kosztów zapewnienia bezpieczeństwa gazowego, ale róbmy to proporcjonalnie do skali działalności poszczególnych podmiotów - komentuje Piotr Kasprzak, prezes Hermes Energy Group S.A.

Po drugie...

Cały polski system zapasów gazu dyskryminuje niektóre firmy, gdyż wymaga utrzymywania zapasu jedynie od podmiotów nabywających gaz z zagranicy. Podmioty wydobywające gaz w kraju nie muszą utrzymywać zapasu i ponoszą przez to niższe koszty. Już teraz możemy zauważyć pierwsze efekty ograniczania konkurencji na hurtowym rynku gazu, bowiem do dnia 5 sierpnia 2017 r. w URE złożonych zostało 14 wniosków o cofnięcie koncesji OGZ. Koncesja została cofnięta już dziewięciu spółkom, są to zarówno przedsiębiorstwa polskie, jak i zagraniczne. Celem wprowadzenia nowych regulacji do ustawy o zapasach gazu ziemnego było teoretyczne umocnienie bezpieczeństwa energetycznego, bez wgłębiania się w bardziej szczegółowe kwestie z nim związane i/lub z niego wynikające. Według prawa wspólnotowego dodatkowe wymogi są z nim zgodne w wypadku nadzwyczajnych sytuacji na skalę UE lub regionu, czego nie można powiedzieć o polskiej nowelizacji.

Skąd przesłanki zagrożenia energetycznego przy planie uniezależnienia się od Rosji?

Zdaniem HEG wiele zmieniło się w ostatnich latach, od 2009 roku żyjemy w zupełnie innej rzeczywistości w odniesieniu do możliwości przesyłu gazu ziemnego w Polsce. Przed jakim zwiększonym niebezpieczeństwem ma chronić odbiorców gazu ustawa dająca de facto przewagę państwowej spółce, skoro w planach jest pełna niezależność gazowa od Rosji dzięki inwestycjom takim, jak Baltic Pipe czy rozbudowa terminalu LNG? Co więcej, przegłosowane przez PE rozporządzenie SOS w przypadku kryzysu gazowego w jednym z krajów wspólnoty w pełni zapewnia ciągłość dostaw kosztem swoich odbiorców przemysłowych. Jest to regulacja na poziomie ponadnarodowych, w kontekście której restrykcyjne regulacje polskie wydają się zbędne. Zatem kierując się interpretacją przez Rzecznika Generalnego, która najprawdopodobniej zostanie podzielona przez Trybunał, KE może zażądać od Polski zmiany swojego systemu utrzymywania zapasów gazu szczególnie, że skargi w tym zakresie złożyło wielu uczestników rynku.

Szybka ścieżka legislacyjna niesie za sobą duże niebezpieczeństwo odzwierciedlające się w niedostosowaniu nowych przepisów względem prawa UE. W tym wypadku mogliśmy zaobserwować szereg zaniedbań lub świadomych decyzji, które w okresie zaledwie 3 miesięcy w drastyczny sposób zmieniły sytuację na rynku gazu w Polsce.

Brak konsultacji z przedsiębiorstwami funkcjonującymi na rynku gazu w Polsce, całym środowiskiem ekspertów rynkowych w trakcie prac nad brzmieniem ustawy, negatywne opinie URE i UOKiK rozpatrywane dopiero na drugim czytaniu komisji sejmowej - wszystko to wpływa na fakt, iż trudno jest nie mieć przekonania, że ustawa ta z góry zakładała remonopolizację polskiego rynku gazu ziemnego i utrzymanie pozycji dominującej głównego gracza państwowego. Niestety, najwięcej za całe zamieszanie zapłacą oczywiście odbiorcy końcowi – komentuje Piotr Kasprzak.

źródło: newseria.pl
fot. 123rf.com
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ