Partner serwisu

Kłopotliwy REACH

Kategoria: Ochrona środowiska

1 czerwca 2012 r. minie 5 lat od momentu wejścia w życie Rozporządzenia 1907/2006/WE zwanego REACH-em. Chociaż nie jest to nowy przepis, nadal dla wielu przedsiębiorstw jego postanowienia są na tyle skomplikowane, że wygodniej jest udawać, że wcale nie istnieją (o ile oczywiście się to uda).

Kłopotliwy REACH

    Rozporządzenie REACH dotyczy nie tylko przemysłu chemicznego, ale tak naprawdę wszystkich, którzy stykają się nawet w niewielkim stopniu z produktami chemicznymi – substancjami, mieszaninami i wyrobami. Te natomiast, jak ogólnie wiadomo, otaczają nas wszędzie na co dzień. Wymagania rozporządzenia REACH powinny być wdrażane nie tylko w przedsiębiorstwach produkujących wyłącznie substancje lub mieszaniny chemiczne, ale także w tych produkujących wyroby (zgodnie z odpowiednią definicją z rozporządzenia REACH) oraz w firmach zajmujących się importem. Szczególnie w przedsiębiorstwach zajmujących się importem można zauważyć największe zaniedbania i brak wiedzy na temat obowiązków nakładanych przez rozporządzenie REACH. Należy również podkreślić, iż wymagania rozporządzenia dotyczą nie tylko dużych firm, ale także tysięcy małych podmiotów, dysponujących znacznie skromniejszymi możliwościami zarówno finansowymi, jak i kadrowymi, co niestety ma wpływ na poziom realizacji obowiązków.

REACH – wciąż za mała wiedza
    Obecnie największym ciągle źródłem wiedzy o rozporządzeniu REACH jest pierwotnie niedoceniana komunikacja w łańcuchu dostaw, czyli wymiana informacji pomiędzy podmiotami stosującymi substancję od pierwotnego jej wytwórcy aż do końcowego użytkownika. Obowiązek komunikacji wymusza samo rozporządzenie. Nagminnie zdarza się, że małe i średnie firmy dowiadują się o obowiązkach nakładanych na nich przez REACH dopiero od swoich klientów, kolejnych ogniw w łańcuchu dostaw, którzy proszą np. o dokumenty potwierdzające wdrożenie wymagań REACH. Wówczas przedsiębiorstwa takie starają się najczęściej, w możliwie krótkim czasie, sprostać wymaganiom klienta, a także uzupełnić swoją wiedzę. Potwierdza to niesłabnący popyt na szkolenia obejmujące podstawy wiedzy na temat REACH.

Łańcuch dostaw a REACH
    Komunikacja w łańcuchu dostaw, mimo iż bywa często pierwszym źródłem wiedzy o rozp. REACH, dostarcza też firmom sporo problemów. Szczególnie, gdy łańcuch jest długi, a firma musi uzyskać informacje u jego źródła, np.:

producent → dystrybutor → drugi dystrybutor → (kolejni dystrybutorzy) → formulator → dystrybutor użytkownik.

    W takim przypadku uzyskanie niezbędnych informacji na temat np. statusu rejestracji danej substancji, wchodzącej w skład kupowanej przez firmę mieszaniny, wiąże się często z bardzo długim okresem oczekiwania na odpowiedź, która musi pokonać kolejne etapy przedsiębiorstwa w łańcuchu dostaw. Ponadto często zdarzają się również braki w dostarczonych na tej drodze kartach charakterystyki – zgodnie z rozporządzeniem w karcie podajemy obowiązkowo tylko numer rejestracji właściwej substancji, nie musimy informować o rejestracji wstępnej czy też odroczonym terminie rejestracji ostatecznej, co dodatkowo komplikuje i tak niepełne informacje trafiające do firmy. Nieprecyzyjność lub brak informacji w łańcuchu dostaw, a także długi czas oczekiwania na odpowiedź, często bez gwarancji jej uzyskania, komplikuje i tak zawiły proces wypełniania obowiązków rozp. REACH i nakłada na podmioty sporo dodatkowej pracy. Niemniej jednak ze względu na to, iż zarówno inspekcje kontrolne, ECHA (Europejska Agencja Chemikaliów), a także polski HelpDesk ds. REACH, zalecają dalszym użytkownikom potwierdzanie, że substancje, które stosują, są legalnie wprowadzane na teren UE i jednocześnie zarejestrowane w REACH, praca ta jest konieczna.

REACH – koszty ponad wszystko
    Wdrożenie w życie wymagań rozporządzenia REACH zawsze wiąże się dla firm z kosztami. Oczywiście ich wielkość uzależniona jest od rodzaju działalności, ale zazwyczaj jest to widoczny wydatek w budżecie, który firma musi ponieść. Zdarza się, że firma, postępująca zgodnie z przepisami, staje przed dużym wyzwaniem – oszacowania opłacalności dalszej produkcji/działalności.
    Największe koszty związane z wdrażaniem wymagań REACH ponoszą producenci i importerzy substancji chemicznych.
    Z doświadczeń firmy doradczej THETA wynika, iż koszty rejestracyjne substancji w 2010 r. wahały się od 20 000 do nawet 600 000 euro (koszt taki uzależniony jest od wielu czynników, m.in. rodzaju substancji, ilości osób rejestrujących tę samą substancję, wielkości przedsiębiorstwa, tonażu). W wielu przypadkach firmy rejestrujące musiały skorzystać ze wsparcia finansowego w postaci kredytu. Ponieważ do 1 grudnia 2010 r. obowiązkowo rejestrowano w większości substancje produkowane bądź importowane w ilości powyżej 1000 ton to firmy, które wypełniły swój obowiązek i poniosły z tego tytułu spore koszty, stały się przez to mniej konkurencyjne w stosunku do firm produkujących bądź importujących mniejsze tonaże, które zgodnie z przepisami takiej rejestracji wykonać jeszcze nie musiały.

Ucieczka od kosztów REACH
    Okazuje się jednak, że REACH otworzył małą „furtkę” dla niektórych importerów, która wykorzystana w niewłaściwy sposób sprawia wiele kłopotów producentom i importerom postępującym zgodnie z zasadami prawa.
    Zgodnie z rozp. REACH każdy producent i importer ma obowiązek zarejestrowania substancji produkowanej lub importowanej w ilości większej niż 1 tona rocznie. Dla wprowadzonych substancji rozporządzenie umożliwia zastosowanie kolejno trójetapowej procedury:
• rejestracja wstępna,
• udział w forum wymiany informacji na temat substancji (SIEF),
• rejestracja właściwa.

    Procedura ta umożliwia odroczenie terminu wykonania rejestracji właściwej wprowadzanych substancji do 1 czerwca 2013 (w przypadku tonażu od 100 do 1 000 ton/rok) i 1 czerwca 2018 r. (dla tonażu od 1 do 100 ton/rok). Warunkiem skorzystania z tej procedury było wykonanie w terminie 1 czerwca 2008 – 1 grudnia 2008 r. rejestracji wstępnej. Ponadto możliwość skorzystania z odroczonych terminów rejestracji właściwej mają obecnie także wszyscy producenci i importerzy, którzy po raz pierwszy importują i/lub produkują jakąś substancję oraz dokonają dla niej tzw. późnej rejestracji wstępnej – w ciągu pół roku od pierwszej daty produkcji i/lub importu, ale musi to mieć miejsce nie później niż do 31 maja 2012 r. (w przypadku ilości 100 - 1 000 ton) lub 31 maja 2017 r. (w przypadku ilości 1 – 100 ton).
    Należy pamiętać, że obecnie nie ma możliwości skorzystania z odroczonego terminu rejestracji właściwej dla substancji produkowanych w zakresie powyżej 1 000 ton/rok, ponieważ musiały one zostać zarejestrowane do 1 grudnia 2010 r. Oznacza to, iż jeśli nowy podmiot chciałby rozpocząć wielkotonażową produkcję lub import, musi dokonać rejestracji właściwej jeszcze przed rozpoczęciem procesu wytwarzania i/lub importu.

Okazuje się, że REACH otworzył małą
„furtkę” dla niektórych importerów, która wykorzystana w niewłaściwy sposób sprawia wiele kłopotów producentom i importerom postępującym zgodnie z zasadami prawa.

REACH a tonaż
    Nowe i „innowacyjne” rozwiązanie stosowane przez niektórych importerów (w przypadku produkcji jest to praktycznie niemożliwe do zrealizowania) polega na podziale importowanych tonaży na odpowiednią ilość niezależnych firm, tak aby nie przekroczyć progu importu obligującego do rejestracji właściwej lub odroczyć w czasie jej termin. Dla niektórych firm importujących substancje dużo bardziej opłacalne od wykonania pełnej rejestracji REACH okazuje się założenie dwóch, trzech, a czasem i większej ilości innych podmiotów, które na własne konto importują tą samą substancję i ze względu na tonaż mogą skorzystać jeszcze z odroczonych okresów rejestracji. Poza tym warto pamiętać, że rejestracja wstępna czy też późna rejestracja wstępna nie obliguje do wykonania rejestracji właściwej i jeśli firma zakończy import do czasu obowiązkowej rejestracji właściwej żadnych kosztów związanych z rejestracją nie będzie musiała ponieść.
    Rozwiązanie to ma też i swoje słabe strony – dotyczy w zasadzie wyłącznie firm importujących, a ponadto ma też ograniczenia opłacalności co do ilości tworzonych firm, zarządzania nimi, kosztami ich utrzymania itp. Nie bez znaczenia jest też i wpływ wizerunkowy – wiarygodność nowych firm, choćby powstałych na bazie lub obok dotychczasowej o ugruntowanej renomie i kontaktach, jest zdecydowanie mniejsza i ma ona mniejsze szanse na rozwój. Ponadto po okresie rejestracji utrzymanie dużej ilości firm staje się nieopłacalne, a ich likwidacja wiąże się również z kosztami.

Jaka wiedza o REACH, taka kontrola
    Obowiązki wynikające z REACH są bardzo skomplikowane nie tylko dla samych rejestrujących czy innych podmiotów zaangażowanych z mocy prawa w spełnienie obowiązków rozporządzenia, ale także i dla odpowiedzialnych za nadzór nad przestrzeganiem rozp. REACH inspekcji kontrolnych. Mimo upłynięcia 5 lat od wejścia w życie rozporządzenia REACH, podmioty kontrolujące koncentrują się głównie na zapisach w kartach charakterystyki, czyli tylko drobnym elemencie rozporządzenia. Pogłębiona kontrola w przedsiębiorstwach, mająca na celu sprawdzenie statusu rejestracji substancji w postaci własnej, substancji w mieszaninach oraz substancji w wyrobach lub potwierdzenia faktycznego tonażu produkcji lub importu, w zasadzie nie zdarza się w ogóle. Można obawiać się, iż wynika to z ciągle dużej niewiedzy inspektorów, w szczególności jeśli chodzi o praktyczne aspekty stosowania rozporządzenia REACH.

Uczciwy REACH – czy to się opłaca
    Wszystkie przytoczone powyżej przykłady, a także bierność organów nadzoru stanowią poważny sygnał ostrzegawczy dla firm, które realizują postanowienia rozporządzenia REACH. Obecna sytuacja ułatwia niestety wielu firmom uniknąć realizacji nakazów rozporządzenia, co stanowi z kolei duży problem dla podmiotów, które działają zgodnie ze wszystkimi wymaganiami prawnymi, ponoszą wysokie koszty związane z realizacją nowego prawodawstwa, za co są karane nieuczciwą grą konkurencji, która nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji. Aby więc REACH zaczął działać, i to działać we wszystkich firmach równocześnie, konieczne są wielostronne, zdecydowane działania, zarówno organów nadzoru powołanych do kontroli realizacji postanowień rozporządzenia REACH, jak i samych przedsiębiorców patrzących na ręce konkurencji.

 

Autor: mgr Anna Królik, specjalista ds. REACH (THETA Doradztwo Techniczne)

Artykuł został opublikowany w magazynie "Chemia Przemysłowa" nr 3/2012

 

 

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ