Partner serwisu

Niech nadzieja ginie ostatnia

Kategoria: Rozmowa z...

O tym, co jest ważne dla przemysłu chemicznego, o okresach koniunktury i dekoniunktury, roli Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego mówi inżynier chemik, prezes zarządu Grupy Kapitałowej Polimex-Mostostal – Konrad Jaskóła.

 Niech nadzieja ginie ostatnia

Jak pan podsumuje rok 2010 pod względem przychodów Grupy Polimex-Mostostal?
    Po III kwartale mieliśmy sporo mniej przychodów w porównaniu do wyników z roku 2009. Jednak kwartał IV poprawił sytuację. Skonsolidowany wynik finansowy po IV kwartałach był co prawda o 28% niższy od tego osiągniętego w 2009 roku, ale w dalszym ciągu wyniósł ponad 110 mln zł.

Co się złożyło na spadek zysku Grupy?
    Miało na to wpływ wiele czynników. Do najważniejszych należą przede wszystkim: mniejsza liczba zleceń krótkoterminowych, niesprzyjające warunki zimowe oraz obniżenie rentowności. Dodam, że wyniki działalności usługowej spółek Grupy Kapitałowej również były mniejsze. Wpływ na to miała zwłaszcza mniejsza liczba projektów modernizacyjnych w polskim sektorze elektroenergetycznym. Wiele terminów rozpoczęcia nowych projektów zostało przesuniętych przez zleceniodawców poza rok 2010.
    Wyjątkowo niesprzyjająca była także polska aura. Mam na myśli zarówno warunki zimowe, jak i sytuację powodziową. Zwiększyły one koszty prowadzenia budów przy jednoczesnym niższym poziomie przychodów.
Mroźna zima zmniejszyła ponadto w tym okresie popyt na produkowane przez spółki Polimexu-Mostostalu konstrukcje stalowe i bariery drogowe. Dłuższy okres grzewczy w energetyce ograniczył także popyt na prace remontowe w elektrowniach.
    Natomiast obniżenie rentowności prowadzonej działalności spowodowała ostra konkurencja cenowa. Ponadto, w sektorze produkcji wyrobów i konstrukcji stalowych spadek rentowności związany był ze wzrostem cen stali.

Rok 2011 będzie lepszy?
    Tak się zapowiada. Portfel zamówień Grupy ma wysoką wartość. Staramy się pozyskać do realizacji wielkie projekty modernizacyjne w polskim sektorze energetycznym. Będziemy kontynuować działania w zakresie dyscypliny kosztowej oraz te, które zmierzają do wzrostu poziomu wykorzystania naszych nowych instalacji produkcyjnych.

Ale z WIG20 Grupa wypadła…
    To nie jest dla nas zasadnicza kwestia. Istnieje wzorzec kwalifikujący spółki do WIG-u. Jednym z parametrów jest obrót akcjami. Obrót akcjami Polimexu-Mostostalu zmalał. W wyniku wyjścia Polimex-Mostostalu z WIG20 może zmienić się struktura akcjonariatu. Jest to jednak zagadnienie dotyczące głownie akcjonariuszy. W spółce nic się nie zmienia.
    Firma ma bardzo mocne fundamenty. Uważam, że spadek notowań akcji, z którym mieliśmy do czynienia, spowodowany był negatywnym wynikiem naszego holdingu rumuńskiego w minionym roku. Ponadto rynek spodziewał się wysypu akcji Polimexu-Mostostalu z nowej emisji, wydanych mniejszościowym akcjonariuszom siedmiu inkorporowanych do Polimexu-Mostostalu spółek Grupy. A wysypu nie było. Co prawda, ceny akcji spadły, ale – moim zdaniem – sytuacja bardzo szybko ulegnie zmianie. Spółka jest głęboko niedoszacowana. Osiąga świetne wyniki, posiada duży portfel zamówień na rok 2011. W związku z tym nie ma żadnych podstaw
do tego, by akcjonariusze Polimexu-Mostostalu chcieli się wyzbywać akcji. Wręcz przeciwnie.
    Podsumowując: w WiG20 się jest, można z niego wyjść, ale można również do niego powrócić. To jedynie kwestia czasu.

 • Jakie są główne inwestycje Polimexu zrealizowane w branży chemiczno-petrochemicznej. I w którym kierunku zamierzacie pójść?
    Zdywersyfikowaliśmy bardzo mocno naszą działalność. Jesteśmy firmą inżynieryjno-budowlaną, ale intensywnie rozważamy podjęcie funkcji operatorskich. Wszystkie nasze „dzieci” jednakowo kochamy, ale gasną w tym momencie duże inwestycje chemiczne – skończył się Program „10+” w LOTOSIE oraz największe inwestycje w PKN ORLEN. Dlatego postanowiliśmy wzmocnić nasz potencjał w sektorze energetyki. Uczestniczymy we wszystkich przetargach na wielkie projekty w energetyce. Jesteśmy do ich realizacji dobrze przygotowani.

Sytuację Polimexu-Mostostal już poznaliśmy. Odnosząc się do pana doświadczenia w branży chemicznej… Jak pan postrzega jej kondycję?
    Chemia ciągle nie wykorzystuje szansy, jaką jest chociażby deficyt w rocznych obrotach Polski z krajami Europy i świata. Deficyt ten wynosi około 10 mld euro, jest to więc fantastyczne miejsce na inwestycje. Coś jednak nie funkcjonuje należycie, gdyż inwestycji jest jak na lekarstwo. Co to takiego? Przede wszystkim dużą chemię prywatyzujemy zbyt długo. Dlatego dobrze się dzieje, że decydenci, jak się wydaje, są zdeterminowani do ukończenia tego procesu. Nie ma większego znaczenia, jaka suma pieniędzy w wyniku prywatyzacji zasili Skarb Państwa. Ważniejsze jest znalezienie inwestora, dobrego gospodarza. On bowiem będzie stabilizował, unowocześniał, wyprzedzał konkurencję, wytwarzał nowe miejsca pracy, płacił podatki itd. To ma kapitalne znaczenie w dłuższej perspektywie. 
    Nic dziwnego w tym, że występują okresy koniunktury i dekoniunktury. Ten drugi zbiegł się niekorzystnie w czasie z ogólnoświatowym kryzysem gospodarczym. Na szczęście nie doprowadziło to do upadku polskich firm. Nawet Zakłady Chemiczne Police zaczynają podnosić się z dołka. Zapewne spory wkład w poprawę rentowności ma nowy zarząd, nowy szef, który patrzy optymistycznie, poprawia program, rozmawia ze związkami zawodowymi. Musimy stwarzać warunki do tego, by w polskiej chemii nastąpił wyraźny ruch inwestycyjny. Szukajmy wspólnie argumentów, dyskutujmy o bieżących problemach. To zaowocuje.

Jednym z tych problemów jest zapowiedź wprowadzenia opłat klimatycznych…
    Tak, to może być gilotyną dla przemysłu chemicznego. Podkreślam rolę Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, która jest instytucjonalnym zabezpieczeniem potrzeb zrzeszonych w Izbie dużych firm chemicznych. Zapewnia bowiem bardzo dobre relacje z Komisją Europejską, a w szczególności z eurodeputowanymi, z którymi niezbędny jest stały kontakt, gdyż niestety ostatnio daje się zauważyć, jakby mniejsze ich zainteresowanie realnym posłannictwem i koniecznością reprezentowania witalnych interesów polskiej chemii.

Jakie jest wyjście z tej sytuacji?
    Przy każdej okazji należy o tym mówić, aż do znudzenia. Niech nadzieja ginie ostatnia.

 

Rozmawiała Daria Łaba

Wywiad został opublikowany w magazynie "Chemia Przemysłowa" nr 3/2011

 

 

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ