Partner serwisu
25 kwietnia 2016

Przekleństwo niskich cen surowców i energii – wszyscy bankrutują

Kategoria: Paliwa

Okazuje się, że narzekamy kiedy ropa, gaz czy węgiel jest drogi i wysokie są nasze rachunki, ale jeszcze gorzej może być kiedy wszystko będzie tanieć. Odwrócony trend cen surowców po kolei kładzie wielkie koncerny i firmy. Odczuwają to wszyscy – od tych co bezpośrednio produkują po tych co dostarczają urządzenia i usługi dla firm wydobywczych.

Przekleństwo niskich cen surowców i energii – wszyscy bankrutują

W zeszłym tygodniu pojawiły się gorzkie informacje z Ameryki – po ochronę przed bankructwem zgłosił się największy prywatny wydobywca węgla kamiennego – Peabody – (http://www.nettg.pl/news/135143/gornictwo-gigant-weglowy-peabody-oglosil-bankructwo).

Warto zauważyć, że niskich cen i presji na węgiel nie wytrzymała firma o rocznym wydobyciu wynoszącym 213 mln ton (około 3 razy większe niż w Polsce) i całkowitym zatrudnieniu około 8,5 tys. osób (eufemistycznie napiszmy, że 3 razy mniej niż w nowo powstającej grupie). Warto przyłożyć to do ciężko negocjowanych planów powstania nowej PGG i podpisywanych w świetle reflektorów porozumień o ograniczeniu 14-tych pensji i minimalnych, kosmetycznych wręcz, cięciach zatrudnienia.

O PGG zresztą trudno pisać coś więcej, niż ja napisałem poprzednio tutaj – (http://konradswirski.blog.tt.com.pl/smutna-historia-pewnej-piekarni-czyli-dlaczego-pgg-zeby-powstac-musi-najpierw-upasc/) i jak piszą inni http://energetyka.defence24.pl/353282,gornicze-porozumienie-nie-wyrwie-kopaln-ze-spirali-zadluzenia – ten temat wróci po konsumpcji kolejnych 1,5 mld pieniędzy od energetycznych inwestorów. Ale na zewnątrz ogólnoświatowa fala bankructw i zwolnień przetoczyła się już nie tylko przez węgiel, wcześniej plany redukcji ogłosiły spółki wydobywcze z sektora oil and gas, a teraz o ochronę przed wierzycielami zwrócił się też największy amerykański producent paneli fotowoltaicznych – SunEdison http://www.wnp.pl/wiadomosci/272008.html.

Tu problemem było ogólne przewartościowanie rynku, zbyt wielka skala wydatków i jak zwykle niedocenienie, że gdzieś w Chinach można pewnie produkować taniej. Niepokojąca jest jednak skala i zakres perturbacji całego sektora paliwowo- energetycznego – okazuje się, że tania ropa, tanie surowce i tania energia może być nawet dla globalnej gospodarki groźniejsza niż surowce i energia bardzo droga. Bankrutują bowiem wydobywcy, bankrutują dostawcy (jak cały sektor okołogórniczy u nas  http://www.cire.pl/item,128097,1.html?utm_source=newsletter&utm_campaign=newsletter&utm_medium=link&apu=11196 ) a za chwilę pod młotek mogą pójść naprawdę wielkie korporacje i całe państwa. Wtedy będzie to cała kaskada czy też lawina, bo pod assety energetycznych korporacji podstawione są wielkie kredyty z wielkich banków i cała upadająca piramida może nagle zarazić i sektor finansowy.

Paradoksalnie więc – wszyscy (ci z wielkimi pieniędzmi) w gospodarce czekają na powrót wysokich cen paliw – a tu ani śladu. Może więc i my – drobni konsumenci powinniśmy się o to modlić, bo wiadomo, ze i tak wszystko zwali się na nas – jak surowce drogie to i drogo płacimy, jak surowce tanie to nas zwalniają, bo nie ma koniunktury, a na stacjach benzynowych przy światowej 3-krotnej obniżce cen paliw, widzimy tylko 20% mniej na rachunku. Ale to nie jest pierwszy raz kiedy zwykli ludzie nie rozumieją skomplikowanych praw gospodarki.

 

O równości praw i obowiązków

To, że duży może więcej wiadomo nie od dziś i to nie z reklam, które kiedyś używały takich sloganów. Wielkie banki nie mogły upaść w czasie kryzysu roku 2008-2009 (kryzysu, które same stworzyły) ponieważ były… zbyt wielkie. Wielkie firmy mogą robić cos innego niż zwykli obywatele – mogą bowiem łamać przepisy i twierdzić, że to nie było złamanie, ale tylko niedopatrzenie albo właściwie tylko jakieś zdarzenie kosmiczno-techniczne, na które nie mieli wpływu, ale zaraz to poprawią.

Wielki koncern samochodowy przez wiele lat stosował oprogramowanie zmieniające wyniki testów spalin (emisja tlenków azotu) przez co na testach wypadał znakomicie, a na drogach przekraczał normy, które sam lobbystycznie śrubował, o 20-40 razy. Warto popatrzeć na równość praw i obowiązków w Europie i w USA – bo tam może narzeka się na to, że wszystko kręci się wokół pieniędzy, ale jednocześnie tzw. wymiar sprawiedliwości działa wokół pieniędzy znacznie szybciej. Właśnie ogłoszono (http://www.cire.pl/item,128136,1.html?utm_source=newsletter&utm_campaign=newsletter&utm_medium=link&apu=11196) główne punkty ugody, jaka ma być zawarta przez ten słynny europejski koncern przed sądem w USA – wysoka grzywna, naprawa samochodów na koszt producenta, jeśli naprawa okaże się być niemożliwa to odkupienie samochodu i uwaga… 5 tys. dolarów dla każdego kto zakupił pojazd z fałszującym wyniki testów oprogramowaniem. Duży może więc więcej, ale nie do końca… no chyba, że jest dużym w średniej wielkości środkowoeuropejskim kraju.

Moje ironiczne uwagi spowodowane są między innym tym, że akurat taki samochód z feralnym silnikiem posiadam i jak na razie nie zapowiada się, że polski klient otrzyma jakakolwiek rekompensatę jak konsument w USA. Nie chodzi o same pieniądze (choć w USA jest to zawsze jasno postawione) ale o sam system ochrony prawa dla obywateli – w Polsce zawsze wypadamy najgorzej. Państwo jest rygorystycznym strażnikiem jakichkolwiek uchybień obywateli (np. spóźnienie w płatności i rozliczeniu PIT będzie na pewno poddane karze, a nieprawdziwe oświadczenie karze na pewno karno-skarbowej). Natomiast w relacjach Państwo-Wielka Firma-Obywatel, wszystko jest zostawiane w gestii prywatnych obywateli – niech walczą sami. Nie mam złudzeń, że polscy obywatele nie otrzymają odszkodowań od VW , nawet jeśli takie zostaną sądowo wywalczone w USA, a może i w innych krajach świata. W tym zawsze będziemy ostatni, tak jak i ostatni będą naiwni klienci parabanku oferującego „inwestycje w złoto”, z którego nic nie pozostało. W każdej problematycznej sytuacji obywatel polski jest pozostawiany sam sobie i dla odmiany… nie cieszy się żadną ochroną państwa. Warto to porównać z USA, gdzie wszystko właściwie jest na odwrót. Jeśli firma ma kolosalne długi i nic jej nie jest w stanie uratować – to szybko stosuje się odpowiednie przepisy o bankructwie i silnie zrestrukturyzowane przedsiębiorstwo działa dalej. Jeśli ktoś oszukuje prywatnych konsumentów to jednak szybko czeka go wielka finansowa kara i zadośćuczynienie dla prywatnych klientów. Dlaczego mam jakieś dziwne wrażenie, że u nas jakby nie było, to zawsze tym prywatnym nic nie dadzą albo jeszcze karzą zapłacić?

Fot. 123rf

 

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ