Partner serwisu
20 października 2015

Czy czeka nas rewolucja w energetyce?

Kategoria: Z życia branży

Problemy i szanse sektora dystrybucji energii, innowacyjność w energetyce, inwestycje, nowy klient na rynku energii i gazu, węgiel a energetyka – o tym dyskutowali przedstawiciele branży w Warszawie.

Czy czeka nas rewolucja w energetyce?

Paweł Olechnowicz, prezes Grupy LOTOS

– Potrzebujemy więcej mocy energetycznej. Będziemy potrzebować jej szybciej niż nam się wydaje. Energetykę opartą na węglu trzeba zmieniać, modernizować i zastępować innymi źródłami. W tym procesie, wymagającym potężnych nakładów, będziemy poddawani wielu zawirowaniom związanymi z wymaganiami środowiskowymi
i emisyjnymi.

– Chcemy w Europie budować unię energetyczną, ale to sama Unia Europejska staje się problemem. Deklarujemy w Europie chęć współpracy, partnerstwa, tworzenia powiązań systemów energetycznych służących wspólnemu bezpieczeństwu. Z drugiej strony pozwalamy – i to w krajach będących europejskimi liderami – na wejście do Europy monopolistom, co oznacza tendencję wręcz przeciwną.

Maciej Bando, prezes Urzędu Regulacji Energetyki

– Od lat wszyscy mówimy o czekającej nas rewolucji w energetyce, a nikt się do niej nie przygotowuje. Nie liczmy też na to, że uratują nas połączenia transgraniczne, bo większość naszych sąsiadów za kilka lat sama będzie miała trudności z zapewnieniem sobie wystarczających mocy wytwórczych.

Prof. Jan Popczyk z Politechniki Śląskiej w Gliwicach

– Na zmianę rynku energetyki będą miały wpływ trzy czynniki. Pierwszy to pojęcie bezpieczeństwa energetycznego, które było stabilizatorem struktur rynku, jest coraz bardziej fasadowe, bo dziś decyduje czynnik biznesowy, a także interesy polityczne. Drugi czynnik to starcie obecnych liderów rynkowych z pretendentami do wejścia na ten rynek, czyli wielkimi firmami informatycznymi, które będą robić biznes nie zważając na bezpieczeństwo energetyczne. Wreszcie istniejący model energetyki jest też ściskany przez energetykę prosumencką, która obejmuje nie tylko zwykłego Kowalskiego, ale też na przykład KGHM, który buduje źródła gazowe.

Ireneusz Łazor, prezes zarządu Towarowej Giełdy Energii

– Rynki nie lubią rewolucji, lecz konsekwencję w działaniu. Więc na hasło dzisiejszej debaty odpowiem – zdecydowane nie dla rewolucji. Rynek budujemy już 25 lat szybciej lub wolniej, ale konsekwentnie. I to on jest odpowiedzią na to, jak sobie radzić z budowaniem nowych mocy wytwórczych.

– Słyszeliśmy kiedyś od przemysłu, że cena energii jest za wysoka i zmusza do „ucieczki" z inwestycjami. Dziś energia według potencjalnych inwestorów w nowe moce jest za tania. Tymczasem to cena odzwierciedla wszystkie elementy rynku. To nie giełda, lecz uczestnicy rynku ustalają cenę energii.

Grzegorz Kinelski, członek zarządu ds. handlowych Enea

– Zgadzam się z wizją budowania rynku mocy. Nie akceptuję natomiast koncepcji postrzegania energii jako „dobra powszechnego". Nas interesuje rynek mocy. I to w każdej perspektywie czasowej.

Andrzej Tersa prezes Energi

– Poprawa bezpieczeństwa energetycznego poprzez rozwój mocy wytwórczych i dywersyfikację bazy paliwowej, a jednocześnie wzrost wskaźników efektywności i niezawodności korzystania z energii to najważniejsze kierunki działań w obliczu już rozpoczynającej się rewolucji w polskiej i światowej energetyce.

Henryk Majchrzak, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych

– Musimy zapewnić sobie bezpieczeństwo energetyczne w wymiarze średnioterminowym. Musimy więc przeprowadzić modernizację bloków. Będzie nas to kosztowało 3,5 mld zł. To nie są wielkie pieniądze dla gospodarki. Mamy te środki finansowe. Potem będzie można myśleć o rozbudowie potencjału wytwórczego. Są trzy metody jego tworzenia: OZE, decyzje administracyjne i rynek mocy. I to trzecie rozwiązanie jest tym, od którego nie odejdziemy.

– Podstawowe pytanie brzmi, jak sobie poradzić z nowymi wymaganiami środowiskowymi Unii Europejskiej, które wejdą w życie w najbliższych latach. Jeśli wycofamy stare bloki nie modernizując ich, ze względu na te wymagania, to już w 2018 roku, bez względu na nowo budowane moce wytwórcze, będziemy mieli do czynienia z trwałą niezdolnością systemu do zbilansowania.

– Istnieją trzy mechanizmy, które mogą wykreować inwestycje. Jednym z nich są odnawialne źródła energii, kolejnym decyzja administracyjna, a trzecim rynek mocy, przed którym nie uciekniemy. Dzisiaj nie ma w Europie kraju, który w jakiejś formie nie wykorzystuje rynku mocy.

Piotr Woźniak, były minister gospodarki

– Rozwiązania tzw. III Pakietu Energetycznego przyjmowanego w 2009 r. nie nadążają za szybkimi zmianami w europejskiej energetyce. Wstępowaliśmy do UE będącej prostym spadkobiercą Wspólnoty Węgla i Stali. Teraz pędzimy wraz z Unią pociągiem z napisem „odnawialne źródła energii” w dość nieokreślonym kierunku.

 

Zygmunt Kwiatkowski, prezes Elektrowni Puławy

– Rynek prosumencki w Polsce nie zdominuje struktury produkcji energii elektrycznej w Polsce, ale będzie się rozwijał. Potencjał rozwoju rynku prosumenckiego w Polsce to ponad 600 mld zł zgromadzonych na depozytach bankowych przez gospodarstwa domowe. Oczywiście pod warunkiem, że opłacalność takiej inwestycji dla przeciętnego prosumenta w długim okresie będzie wyższa niż na depozytach.

 

Marcin Ludwicki, wiceprezes Energa Obrót

– O ile w przypadku klientów detalicznych coraz większą rolę odgrywa rozbudowywanie oferty przez sprzedawców energii elektrycznej czy gazu, o tyle w przypadku odbiorców biznesowych nadal głównym oczekiwaniem pozostaje cena.

Krzysztof Sędzikowski, prezes Kompanii Węglowej

– Największym ryzykiem dla wszystkich spółek węglowych są ceny węgla w przyszłości, jest wiele optymistycznych prognoz dotyczących wzrostu cen węgla, nawet ze strony renomowanych instytucji.

– Obecnie nie ma przesłanek do tego, aby ceny węgla energetycznego rosły. Na zwałach w firmach energetycznych i kopalniach leży łącznie ok. 15-16 mln ton węgla.

 

Źródło i fot.: XII Kongres Nowego Przemysłu

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ