Partner serwisu
Tylko u nas
14 marca 2019

Piotr Zarosiński (Grupa Azoty): To był trudny rok dla nawozów

Kategoria: Artykuły z czasopisma

– Jest wiele przepisów, które najbardziej będą dotykały Unię Europejską i nakładały pewnego rodzaju kaganiec na użytkowników i producentów nawozów. W Grupie Azoty na bieżąco monitorujemy otoczenie regulacyjne, analizujemy wpływ nowych przepisów na naszą działalność i stopniowo dostosowujemy się do aktualnych wymagań prawnych. Wiele z nich już udało nam się wprowadzić – mówi Piotr Zarosiński, Dyrektor Departamentu Korporacyjnego Handlu Segmentu Agro, który podsumowuje ubiegły rok na rynku nawozów.

Piotr Zarosiński (Grupa Azoty): To był trudny rok dla nawozów

•    Jaki był rok 2018 dla segmentu „Agro” w Grupie Azoty?

Zapamiętamy go jako jeden z najtrudniejszych okresów – pomijając kryzys w 2008 i 2009 roku – w ostatnim dziesięcioleciu dla całego biznesu nawozowego.

•    Dlaczego?

Po pierwsze mieliśmy do czynienia z bardzo dużym importem nawozów, często niewiadomego pochodzenia. Spowodował on spadek cen, a tym samym obniżenie marż na sprzedaży. Problem ten narastał przez ostatnie 5 lat i w ciągu tego czasu jego skala wzrosła o 100%. Rok 2017 skończyliśmy na poziomie nawet ponad miliona ton importu nawozów azotowych i choć w 2018 r. udało nam się ten wzrost skutecznie zahamować, pierwsze miesiące były dla nas bardzo trudne. W 2018 r. zauważalny był ponadto bardzo duży wzrost cen surowców – w przypadku zakładów azotowych mówimy o gazie, którego cena rok do roku skoczyła nawet o 50%. Tego nie przewidzieli również analitycy zajmujący się rynkiem chemicznym. Wyzwaniem był również wzrost cen pozwoleń na emisje CO2, które jeszcze w 2017 roku można było kupić za nieco ponad 6 euro, a w 2018 ceny dochodziły do 25 euro za jedno pozwolenie. Oprócz powyższych pojawiły się jeszcze inne problemy…

•    To znaczy?

Rynek nawozów w Polsce, pomimo optymistycznych prognoz, od kilku lat pozostaje stabilny. Zwiększyła się jednak ilość nawozów wprowadzana na rynek, a tym samym na koniec 2017 roku wzrósł stan zapasów magazynowych. Na przełomie 2017 i 2018  r. mieliśmy apogeum i rozpoczęły się problemy, przede wszystkim z dystrybucją nawozów azotowych, które zaczęły zalegać w magazynach. Do tego wszystkiego doszła niekorzystna pogoda: mokra jesień, która spowodowała duże opóźnienia w pracach polowych. Część z nich nawet nie została rozpoczęta. A później susza, która dotknęła kilkaset tysięcy gospodarstw. To wszystko sprawiło, że rok 2018 był dla Grupy Azoty trudny, co niestety widać w wynikach obszaru „Agro” – dużo gorszych niż w poprzednich latach.

•    Mówiąc o imporcie, ma pan na myśli Rosję?

Import z Rosji dotyczy głównie nawozów NPK i mocznika, a nie saletrzanych, czego wszyscy się obawiali. Nas bardziej na tę chwilę dotyka import nawozów spoza Rosji. Na rosyjską saletrę mamy cło, które wprawdzie zmniejszyło się z 47 do 32 euro, ale w połączeniu z dużym popytem wewnętrznym na rynku rosyjskim sprawia, że rosyjska saletra do nas na razie nie dociera. Niepokoi natomiast duża ilość mocznika z tego kraju. Polska jest bardzo atrakcyjnym rynkiem dla wszystkich producentów, dlatego w ostatnich latach regularnie docierały do nas nawozy z Litwy, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii czy z Węgier. Mieliśmy też pojedyncze dostawy z Iranu i Meksyku. A mówimy tylko o naszym kraju. Do Europy, która jest dużym odbiorcą produktów Grupy Azoty, trafiają nawozy z wielu innych kierunków m.in. z USA czy krajów Afryki Północnej, a to bezpośrednio, negatywnie wpływa na możliwość sprzedaży naszych nawozów np. we Francji czy Wielkiej Brytanii i jednocześnie wywołuje presję na producentów z tamtych krajów na wysyłkę towaru do innych krajów – w tym do Polski.

•    Jak sobie radzi Grupa Azoty z tymi problemami i jakie działania podejmuje, aby  nadal pozostać konkurencyjną na rynku europejskim?

Z konkurencją europejską radzimy sobie dobrze. Działamy na tych samych zasadach rynkowych. Obowiązują nas te same, restrykcyjne regulacje. Mamy ograniczony dostęp do surowców strategicznych, w tym gazu, który musimy kupować na giełdzie. To sprawia, że poziom cen nawozów wśród producentów europejskich nie różni się od siebie znacząco. To co stanowi dzisiaj o konkurencyjności firmy, to jej ciągły rozwój, dlatego intensywnie pracujemy nad naszą ofertą.

Prowadzimy szereg projektów badawczych w kierunku innowacyjnych rozwiązań, które mają szansę zwiększyć efektywność naszych instalacji i wydajność polskiego rolnictwa.  Niektóre są w trakcie, niektóre się kończą, jak np. linia granulacji mechanicznej w zakładzie w Puławach. Jest też kilka nowych projektów: oddaliśmy niedawno zmodernizowaną linię produkcji kwasu fosforowego w Policach, która ma nam przynieść bardzo duże oszczędności kosztowe. Wchodzimy również w nowy segment rynku nawozów specjalistycznych.

A import? Był i będzie – mamy wolny rynek, natomiast warto uwrażliwiać odbiorców na problem zaopatrywania się w nawozy z niewiadomego źródła pochodzenia, których proces wytwarzania i dystrybucji nie jest do końca przejrzysty.  Kupując nawozy od sprawdzonego dystrybutora, rolnik płaci nie tylko za wysokiej jakości produkt, zgodny z normami obowiązującymi w całej Europie, ale otrzymuje również wsparcie doradcy, dostęp do programów szkoleniowych, możliwość magazynowania czy skorzystania z szerokiego wachlarzu usług, stanowiących wartość dodaną dla produktu.

•  O jakich usługach tu mówimy?

Jedną z nich jest innowacyjna aplikacja SatAgro, która na podstawie zdjęć satelitarnych pozwala ocenić stan roślin na polu i dokonać obliczeń dotyczących zastosowania odpowiedniej ilości i składu nawozów. Inny projekt to badanie gleb pod kątem zawartości składników pokarmowych – analiza umożliwia zbadanie zasobności gleby w składniki odżywcze i na tej podstawie dostosowanie nawożenia. Warto zaznaczyć, że wszystkie badania prowadzone są na koszt Grupy Azoty.

Kluczowym obszarem naszych działań jest również bliska współpraca z dystrybutorami. Obecnie nasza sieć dystrybucji liczy 80 firm na terenie całego kraju, które oferują stałe doradztwo i bogaty program szkoleniowy dla gospodarstw rolnych.

Cała rozmowa z Piotrem Zarosińskim, Dyrektorem Departamentu Korporacyjnego Handlu Segmentu Agro dostępna w nr 1/2019 magazynu Chemia Przemysłowa.

Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ