Partner serwisu

Polska 20. marką świata!

Kategoria: Chemia

Taki tytuł przypomina dawne slogany o PRL jako „10. potędze gospodarczej świata”, jednak jest to ocena wystawiona nam przez brytyjską agencję ratingową „Brand Finanse”, która zestawia globalne rankingi najlepszych marek na rynku. W raporcie na temat światowej rozpoznawalności państw firma ta przyznała Polsce 20. miejsce, tuż po Turcji i Szwecji, oceniając wartość „marki Polska” na 472 miliardy dolarów (to przybliżona wartość naszego produktu krajowego). Pierwsze pozycje zajmują Stany Zjednoczone (14,6 biliona), Chiny (4,8 biliona) i Niemcy (3,9 biliona $). Polska za to najszybciej robi postępy w rozwoju swej marki, dlatego też gazety donoszą: „Polska przebojem wdarła się do czołowej dwudziestki globalnych marek narodowych”.

Polska 20. marką świata!

    Co jest przyczyną tak szalonego sukcesu, gdy za oknem jesień, grozi nam spowolnienie gospodarcze, jeśli wręcz nie kryzys? Otóż Polska osiągnęła największy na świecie, bo aż 75% wzrost wartości marki, dzięki temu, że nie została dotknięta recesją podczas kryzysu oraz dzięki „prognozowanemu długotrwałemu wzrostowi PKB”. Na wzrost znaczenia marki naszego kraju wpłynie też piłkarskie Euro 2012, gdzie – choć piłkarze zmarnowali szansę, to jako organizatorzy spisaliśmy się na medal. Trochę to kosztowało, ale marka w Europie – rzecz ważna.

Tab. 1.
Marki chemiczne (źródło: Brand Finanse). W rankingu 500 światowych marek znajdujemy tylko trzy, lecz rzeczywistych gigantów.

Kruche podstawy
    Uzasadnienie tak gwałtownego wzrostu pozycji Polski w świecie nie jest zbyt przekonujące. Oczywiście należy się cieszyć, bo to dowód uznania, a my, Polacy jesteśmy na to czuli, jednak trudno dopatrzeć się podstaw tak wysokiej oceny. Jasne, wzrost PKB jest ważny, ale jednak „prognozowany” to chyba już lekka przesada, to jakby awans na kredyt. Zaciągnęliśmy ich już sporo i w tym rankingu sekretarz Edward Gierek, który przecież wprowadził nas nie do pierwszej dwudziestki, ale dziesiątki potęg gospodarczych, mógłby czuć się zwycięzcą. On pożyczył zaledwie 20 miliardów dolarów, a my już 330 miliardów. Wtedy Polska Ludowa była na dziesiątym miejscu potęg gospodarczych, a my dopiero na dwudziestym i to tylko jako globalna marka?

Tab. 2.
Największe marki światowe (źródło: Brand Finanse).


    Poszukiwanie w raporcie powodów tak wysokiej oceny nie przynosi rezultatów. Wzrost PKB Polski jest od dawna powodem coraz wyższych ocen (w 2011 r. – o 17%, podobnie w 2010 – o 14%), ale ostatnio ten wzrost przygasa, a awanse w rankingu coraz wyższe. W dodatku nie można znaleźć Polski w żadnej pierwszej dziesiątce kategorii branżowych – czy to w markach przemysłowych, turystycznych, produktowych czy zarządzania ludzkimi talentami. Skąd więc tak wysoka pozycja?

Przez lata nie dorobiliśmy się liczącej się w świecie marki.

Gdzie polskie globalne marki?
    Czy są jeszcze inne niż PKB i Euro 2012 filary naszej polskiej globalnej marki? Zwykle podporą znaczenia jakiegoś kraju są jego przedsiębiorstwa, których globalne znaczenie wyraża się w rozpoznawalności jego brandu. W zestawieniu 500 globalnym marek biznesowych, przygotowanego przez tę samą firmę „Brand Finanse”, pierwsze miejsca zajmują marki amerykańskie – pierwszy jest Apple (wartość marki 70 miliardów dolarów), drugi Google, później Microsoft.
    Na próżno szukać na tej długiej liście polskich marek. Niestety, nie ma ani jednej. To zastanawiające, gdyż wiele krajów mniejszych niż Polska ma swoich reprezentantów w tej światowej lidze. Nie będę się zajmował gigantami, takimi jak Ameryka, Niemcy, Chiny czy Wielka Brytania, ale warto rzucić okiem na ilość marek ze światowej pięćsetki posiadanych przez mniejsze lub nie tak rozwinięte kraje: Szwajcaria ma 20 marek, Korea – 11, Brazylia i Hiszpania po 10, Holandia – 9, Rosja – 8, niewielka Szwecja aż 5, a Norwegia – 3. Malutka Austria czy Dania, egzotyczna Malezja czy Tajwan mają po 2 marki na liście 500. A Finlandia, Portugalia, Chile czy Bermudy – po jednej. Jak widać, przez te lata nie dorobiliśmy się liczącej się w świecie marki. Szkoda, bo powtarza się historia z Euro 2012 – jako kraj nas chwalą, jako gracze nie liczymy się w światowych rozgrywkach.

 

Autor: Andrzej Szczęśniak

Źródło fot.: www.sxc.hu

Artykuł został opublikowany w magazynie "Chemia Przemysłowa" nr 5/2012

ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ