Partner serwisu

Zapobiegamy, a nie naprawiamy po awarii...

Kategoria: Remonty, UR

Zakończył się jeden z najdłuższych w historii ZAK S.A. postojów remontowych. – Technika ma to do siebie, że czas poświęcony na jej utrzymanie zwraca się w postaci bezawaryjnej pracy – podkreśla Ireneusz Marciniak, wiceprezes zarządu ZAK S.A.

Zapobiegamy, a nie naprawiamy po awarii...

   

ZAK SA, wytwórnia kwasu V, fot. Jerzy Kowalewski

    Postój remontowy w ZAK S.A. rozpoczął się 15 czerwca. Choć miał trwać do 6 sierpnia, zakończył się półtora tygodnia wcześniej, gdy nastąpił wstępny rozruch. – W zasadzie już 29 lipca, w przypadku nawozów, byliśmy w pełnym toku produkcji. Wszystko to dzięki lepszemu, niż zakładaliśmy, skoordynowaniu pracy kilku firm – mówi Ireneusz Marciniak, wiceprezes zarządu ZAK S.A.
    Remonty zostały przeprowadzone siłami firm zewnętrznych, głównie zagranicznych. Były to przede wszystkim przedsiębiorstwa obsługujące maszyny i urządzenia w ZAK-u, na przykład dostarczające i wymieniające katalizatory. – W tym miejscu mogę pochwalić się również tym, że mieliśmy na bieżąco zapewnioną obsługę z Zakładów Azotowych w Tarnowie – zaznacza Marciniak.
    Postój był planowany już w marcu 2011 roku. Harmonogram, który obejmował zakres i terminarz prac, został uzgodniony mniej więcej w październiku ubiegłego roku. Z planowaniem wiązał się szereg różnych działań, między innymi zagwarantowanie produktów do strategicznych odbiorców, zgromadzenie zapasów magazynowych czy rozwiązanie kwestii niedostarczania do ZAK-u pewnych surowców.

Trzy warianty
    Czy, skoro postój zakończył się wcześniej, niż zakładano, można stwierdzić, że wszystko zostało doskonale zaplanowane? – Nie byłbym aż takim optymistą. Zawsze można lepiej i można inaczej – mówi Ireneusz Marciniak.
– Uważam, że mogliśmy przewidzieć pewne warianty – na tej samej zasadzie, jak tworzy się biznes plan. Zwykle są trzy: optymalny, czyli najbardziej prawdopodobny, optymistyczny i pesymistyczny. Sądzę, że nasz ostatni postój został zaplanowany w wariancie pesymistycznym. Dlaczego? – Bowiem – tłumaczy wiceprezes ZAK – skoro już zdecydowaliśmy się na 45-dniowy postój, to może należało zrobić w jego ramach więcej prac, niż go skracać? Gdyby zostało zrobione więcej, bezawaryjność po remoncie byłaby jeszcze większa. Technika ma to do siebie, że czas poświęcony na jej utrzymanie zwraca się w postaci bezawaryjnej pracy. Marciniak dodaje, że zaplanowanie remontu było naprawdę dobre, ale w wersji pesymistycznej – z założeniami, że wystąpią zgrzyty, że jakaś firma nie dotrze na czas, albo że przedsiębiorstwa nie będą chciały równolegle pracować. Na szczęście do niczego takiego nie doszło.
    Remont w trakcie postoju obejmował setki, jeśli nie tysiące drobnych oraz masę dużych prac, takich jak chociażby otwieranie reaktora syntezy amoniaku, wyładunek katalizatora i demontaż wnętrza reaktora albo oczyszczanie zbiornika stokażowego. – Jeśli chodzi o alkohole oxo, to był chociażby remontowany kocioł przy spalaniu, naprawiane lub wymieniane napędy różnych urządzeń – mówi wiceprezes.
    Ireneusz Marciniak ocenia najdłuższy w historii postój jako sukces z punktu widzenia utrzymania ruchu, ale nie w zakresie innowacyjności. – Wymieniliśmy szereg urządzeń na lepsze, ale nie mogę pochwalić się tym, że zasadniczo zmieniliśmy technologię czy poprawiliśmy wskaźniki zużycia. Tak naprawdę w wielu miejscach odtworzyliśmy to, co było. Wyjątkiem jest chociażby nowy katalizator „tarnowski”, który zabudowaliśmy w ZAK-u według nowej formuły – informuje.

Remont się opłaca
    Postój planowano z powodu konieczności wykonania znaczących wymian katalizatorów, maszyn i urządzeń, co jednak nie oznacza, że wcześniej pracowały one źle. Oceniając ryzyko wadliwości ich działania eksperci z ZAK-u doszli do wniosku, że jest zbyt wysokie i że w pewnym momencie urządzenia mogą ulec uszkodzeniu. – Gdyby tak się stało, to koszty napraw awaryjnych byłyby zdecydowanie większe, niż koszty planowanego postoju. Taka jest nasza dewiza – zapobiegamy, a nie naprawiamy po awarii – zapewnia Marciniak i dodaje: – Koszty zależą głównie od wieku instalacji i od tego, co obejmował remont. Niektóre instalacje psują się często, inne rzadko. Te, które są doinwestowane, w ogóle się nie psują. Generalnie uważam, że rolą dobrego menadżera jest nie minimalizacja, a optymalizacja kosztów. Należy nauczyć ludzi wyboru rozwiązań optymalnych. Jeśli wymieniamy armaturę, to nie na najtańszą. Korzystajmy z usług firm, które dostarczają dobre, spełniające nasze oczekiwania w długim okresie czasu elementy. Pamiętajmy, że koszty awarii o kilkaset, a nawet kilka tysięcy razy przekraczają oszczędności z tytułu wyboru najtańszego dostawcy. A często robocizna, postój i koszty braku produkcji są najwyższą pozycją w kosztach awarii – wyjaśnia.

ZAK SA, remont instalacji, fot. Jerzy Kowalewski

Koordynacja i weryfikacja
    Chociaż wspomnienia z postoju są jeszcze bardzo żywe i trudno mówić o najważniejszych wnioskach, jednak to, co zasługuje zdaniem Marciniaka na podkreślenie, to wzorowa koordynacja prac – cotygodniowe spotkania dyrektorów, technologów i mechaników poszczególnych jednostek, a także pracowników firm i spółek zależnych, które wykonywały większość prac. – Moim zdaniem właśnie bieżąca koordynacja i weryfikacja stały na najwyższym poziomie. To głównie zasługa dwóch panów dyrektorów: Aleksandra Grymla i Wojciecha Kury. To był bardzo długi postój. Pierwszy taki od wielu, wielu lat i przez wiele, wiele kolejnych drugiego tak długiego chyba nie będzie. Mam przynajmniej taką nadzieję – zaznacza.
    W przyszłości, na podstawie doświadczeń związanych z trwającym ponad 1,5 miesiąca remontem, eksperci z ZAK-u planują rozwinąć kwestie związane z diagnostyką. Zamierzają opomiarować wszystkie napędy elektryczne i wszystkie pompy w czujniki wibracji oraz w czujniki temperatury łożysk, a w efekcie mieć zagwarantowany pełny monitoring funkcjonowania. – W ramach całej Grupy Kapitałowej rozglądamy się też za firmą zewnętrzną, która zajmie się serwisem smarowniczym – po to, żebyśmy mieli dostęp do najlepszych środków smarnych i do najlepszej wiedzy w tym zakresie. Bo tylko firma, która zajmuje się w wielu miejscach takim działaniem, jest w stanie odpowiednio wyszkolić ludzi i mieć doświadczenie zebrane z wielu obszarów – puentuje Marciniak.

Autor: Magdalena Sołtys

Artykuł został opublikowany w magazynie "Chemia Przemysłowa" nr 5/2012

Źródło fot.: ZAK S.A.

Na zdjęciu Ireneusz Marciniak – wiceprezes zarządu ZAK S.A.

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ