Partner serwisu

USA – potęga budowana na łupkach

Kategoria: Paliwa

Czy Polskę czeka wielkie bogactwo gazu z łupków, szalony rozwój gospodarczy i dostatnie emerytury? Te oczekiwania na sukces są hojnie szerzone przez najważniejsze osoby w państwie i wielokrotnie powtarzane przez media. To wciąż jeszcze bardzo kruche nadzieje, więc warto przyjrzeć się realnemu przykładowi takiego sukcesu: Ameryce.

USA – potęga budowana na łupkach

    Prawie trzy lata temu pisałem w „Chemii Przemysłowej” o sukcesie, jaki odnieśli Amerykanie, opanowując wydobycie gazu z pokładów łupków. Dzisiaj rozwijają ten „gazowy cud” i przenoszą go na inne dziedziny gospodarki, przy okazji zbliżając się do stanu wymarzonego przez wielu w Polsce, a mianowicie do energetycznej niezależności. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej zaspokajają ze swoich surowców coraz więcej, bo już ponad 82% swoich potrzeb. Ten współczynnik pokazuje, jak duże zasoby posiada ten kontynent, gdyż podobnie rozwinięte gospodarczo regiony mają znacznie mniej szczęścia: Europa tylko 48%, a Japonia zaledwie 19% energii czerpie z własnych zasobów (dane: WorldBank).
    Amerykanie szybko rozwijają wydobycie z łupków – od 2000 r. zwiększyli je 17-krotnie i osiągnęli poziom 30% całkowitej produkcji gazu (EIA). To owocuje bardzo niskimi cenami „niebieskiego paliwa” – i to następny amerykański cud na skalę światową. Jeśli w Stanach cena gazu waha się około 80 $/1000 m3, to na świecie jest ona co najmniej pięciokrotnie większa, również w Polsce, która (wg taryf URE) stoi całkiem nieźle w światowym rankingu cen hurtowych gazu, jednak porównywania z Ameryką nie wytrzymuje.
    Ta rozpędzona maszyna wydobywcza działa jak pompa ssąco-tłocząca dla gospodarki. Bowiem, wydobycie wytwarza ogromny popyt dla wielu gałęzi gospodarki. Przemysł stalowy ledwo nadąża z realizacją zamówień na rury i osprzęt. Skoro w Stanach pracuje jednocześnie ponad dwa tysiące wiertni (w końcu kwietnia 2079 wiertni – wg Baker Hughes), szukających gazu czy ropy, to potrzeby przemysłu wydobywczego są oczywiste – niektóre zakłady mówią o podwojeniu produkcji tych elementów w ub. roku. US Steel sprzedał w 2011 r. 1,8 miliona ton stali dla potrzeb przemysłu wydobywczego ropy i gazu, czyli 17% więcej niż w ub. roku. I to produktów wysoko opłacalnych, gdyż tona takich produktów kosztuje 1612 $ i także wzrosła od 2010 r.

Światowe ceny gazu

Łupki = praca?
    Wydobycie stwarza także popyt na pracę. Ciekawym jest przykład z Północnej Dakoty, gdzie dokonuje się cud „ropy łupkowej” (dzisiaj wydobywa więcej ropy niż
Polska zużywa). W stanie jest mniej bezrobotnych niż pracowników aktualnie poszukiwanych poprzez ogłoszenia. Powoduje to szybki napływ z innych regionów ludzi, którzy znajdują bardzo dobrze płatną pracę w przemyśle poszukiwań ropy i gazu.
    Wielka amerykańska maszyna wydobywcza tłoczy także tani gaz w gospodarkę USA, który obniża koszty produkcji. Jeśli koszty produkcji tony stali w USA wynoszą 600 $/tonę, to amerykański gaz daje możliwość zastąpienia węgla w piecach tańszą alternatywą. To daje oszczędności rzędu 8-14 dolarów. Niewiele, wydawałoby się jedynie ok 1,5%, ale to tylko złudzenie. Amerykański gigant US Steel oszczędza dzięki temu 133 miliony $ rocznie. Nic dziwnego, że zainwestował 95 milionów $ w zakład w Ohio, by nadążyć za popytem w tym regionie. Pierwszym beneficjentem, który mógł skorzystać najszybciej, była energetyka. Wiele instalacji mogło się przerzucić z węgla na gaz, gdyż przy tak niskich cenach jest on bardziej opłacalny niż węgiel – do tej pory najtańszy i najbardziej stabilny cenowo amerykański surowiec. Elektrownie w Ameryce zwiększały ostatnio zużycie gazu każdego roku o ponad 10 miliardów m3 (to prawie tyle, ile zużywa cała Polska). Koszty gazu, a także tańszej dzięki niemu energii elektrycznej, stanowią zachętę dla inwestorów zagranicznych. Brazylijski Santana Textiles zamiast w Meksyku postanowił wybudować fabrykę jeansu w Teksasie. Koszt prądu okazał się o 30% niższy.

U.S. chemia po trudnych latach
    Amerykanie dobrze pamiętają gwałtowne wahania cen gazu w ostatniej dekadzie, gdzie osiągał poziom dzisiejszych (wysokich) cen europejskich. Ameryka straciła 30 miliardów dochodów z eksportu chemii. Z eksportera netto, którym Stany Zjednoczone były do 2002 roku, stały się podmiotem, który kosztował gospodarkę amerykańską prawie 10 miliardów dolarów w 2009 roku. Ten okres przyniósł również 42 tysiące zamkniętych zakładów i stratę 6 milionów miejsc pracy w przemyśle wytwórczym. Wysokie ceny ropy i gazu z ubiegłej dekady eliminowały także Stany jako miejsce inwestycji i produkcji. Amerykańskie firmy przenosiły swoją produkcję do rejonów o tanich surowcach. To był bardzo zły okres dla amerykańskiej chemii. Gaz jest bowiem jej kluczowym surowcem energetycznym – stanowi około 60% potrzeb energetycznych i tyleż samo surowców wsadowych.
    Zależność od cen gazu jest oczywista: gdy w 2005 roku gaz kosztował prawie 310 dol./1000 m3, deficyt handlowy amerykańskiej chemii wynosił 9,4 miliarda dolarów. Wtedy był to najdroższy gaz na świecie. W tym czasie Europa płaciła 250 $, Azja 210 $, Bliski Wschód poniżej 70 dolarów. W 2010 roku z gazem na poziomie 140 dolarów – przemysł chemiczny wypracował nadwyżkę 4,6 miliarda $.

Ceny gazu w USA

Etylen z łupków
    Tani gaz łupkowy dał amerykańskiemu przemysłowi chemicznemu potężny impuls do rozwoju, a już szczególnie ten ze złóż Marcellus (płn.-wschodnia część USA). Jest bowiem bogaty w lekkie węglowodory (Natural Gas Liquids NGL), szczególnie w etan (C2H6), zawiera go nawet do 14-16%, gdy inne złoża mają po 2-4%. Firmy wydobywające gaz oczyszczają go z innych składników i w ten sposób powstaje surowiec poszukiwany przez przemysł chemiczny. Amerykańska specjalizacja w produkcji etylenu z NGL, szczególnie z etanu może się jeszcze pogłębić i być bardziej konkurencyjna wobec modelu europejskiego wytwarzania z produktów ropy naftowej.
    W USA produkuje się etylenu za 21 mld dolarów, głównie w stanach Teksas i Luizjana na wybrzeżach Zatoki Meksykańskiej. Nic więc dziwnego, że producenci od razu zaczęli inwestować w nowe i stare instalacje, by wykorzystać tę okazję. Wielu już wcześniej ruszyło z inwestycjami: Eastman Chemical uruchomił ponownie w lipcu 2011 r. mały kraker etanu, zamknięty w ostatnich latach.
    Skusił się Shell, ogłosił inwestycje w Pensylwanii, zdecydował się także Chevron Phillips (wspólne chemiczne przedsięwzięcie dwóch koncernów naftowych) na budowę nowej instalacji w Baytown w Teksasie, która ma być gotowa w 2017 roku. To wraz z dwiema fabrykami polietylenu i infrastrukturą będzie kosztować 5 miliardów dolarów.
    Szykują się i inni: Bayer negocjuje budowę krakera w Zachodniej Wirginii, Westlake Chemical planuje wykorzystanie gazu z łupków w stanie Kentucky już w 2014 r., a kanadyjska NOVA Chemicals podpisała już kontrakty z norweskim Statoilem na dostawy etanu.
    Pytanie, czy nie za dużo będzie tych inwestycji, szczególnie gdy do boju ruszył także amerykański koncern największego wymiaru...


Krzywa cen etylenu w roku 2011

Dow Chemical
    Dow już wcześniej (2005-2008) zainwestował pół miliarda dolarów, głównie w zwiększanie swojej elastyczności surowcowej. Dysponuje on rozległym systemem logistycznym przesyłu rurociągami i magazynowania węglowodorów wokół Zatoki Meksykańskiej. Po inwestycjach i rozbudowie pozwoli mu on na dostęp do wielu. źródeł gazu, nawet w północno-wschodniej części USA, a już dzisiaj dzięki niemu może korzystać z gazowego boomu.
    Dow przyjął strategię integracji z ekspandującą branżą gazu łupkowego poprzez strategiczne porozumienia na długoterminowe dostawy lekkich węglowodorów (etanu i propanu) ze złóż Marcellus.
    Rozległe i tanie dzisiaj złoża gazu dają Ameryce dużą przewagę kosztową w produkcji etylenu nad producentami w Europie i Azji. Jest ogromna i wynosi 300 $/tonę. Nieporównywalnie taniej produkuje się z etanu na Bliskim Wschodzie, a nawet w kanadyjskiej Albercie. Jednak niskie ceny gazu z łupków zbliżają Amerykę do najtańszych producentów. Dow Chemical, który pokazuje te koszty, ma 70% swoich mocy produkcyjnych etylenu w rejonach o przewagach kosztowych, jak Kanada, Argentyna, Bliski Wschód czy USA.
    Inwestycje koncernu Dow rzędu 4 miliardów dolarów przyniosą 4800 miejsc pracy w czasie budowy, a na stałe 600 etatów. Te inwestycje zwiększą moce produkcyjne etylenu o 20% i dodadzą do EBITDA 2 miliardy dolarów do 2017 roku. Widać więc, że branża chemiczna jest bardzo kapitałochłonna, nakłady inwestycyjne są bardzo wysokie i nie należy do liderów kreowania dużych ilości miejsc pracy. Raczej specjalizuje się w dobrze płatnych miejscach pracy, gdyż średnia w amerykańskim przemyśle chemicznym wynosi 75 tys. dolarów rocznie (19 tys. złotych miesięcznie). Oby tak i u nas.

Szansa raz w życiu
    Tani gaz, z przewidywalnymi perspektywami rozwoju (inwestycje Dow kończą się dopiero w 2018 roku), to silny czynnik renesansu amerykańskiej chemii. Każda kolejna inwestycja dokonywana jest z deklaracją, że inwestor oczekuje stabilnych cen, i to w dłuższej perspektywie. Trudno się dziwić Amerykanom, że niechętnie myślą o otwieraniu się na światowy rynek gazu. Dow Chemical wprost pisze, że powrót cen amerykańskiego gazu do parytetu z ropą naftową jest zagrożeniem dla „szansy, która zdarza się raz w życiu”. I że, pozwalając na eksport LNG – rząd podkopuje konkurencyjność własnego przemysłu. Może rzeczywiście spadnie trochę cena w Europie czy Japonii, ale czy amerykański konsument i przemysł ma stracić tak potężne przewagi nad konkurującym z nim światem?
    Eksport gazu z USA jest koncesjonowany. Obecnie wydano jedną zgodę na upłynnianie gazu do LNG i eksport. Nasuwa się pytanie, czy będą następne, gdyż dopuszczenie do eksportu spowodowałoby gwałtowne wzrosty cen, które wyrównałyby się do poziomu światowych. Jednak firmy chemiczne intensywnie lobbują w Waszyngtonie przeciwko takim rozwiązaniom. Zadają proste pytanie: dlaczego eksportować gaz jako płynny skroplony tani produkt, a nie jako twardy amerykański wyrób, ale już zawierający w sobie 15-20 razy więcej wartości dodanej? Który może stworzyć nowe miejsca pracy i poprawić bilans handlowy? Odpowiedź nie jest łatwa.

Autor: Andrzej Szczęśniak

Artykuł został opublikowany w magazynie "Chemia Przemysłowa" nr 3/2012

Źródło fot.: www.photogenica.pl

ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ