Partner serwisu
31 maja 2016

Monsanto? Reputację poprawimy

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

W wartym 62 miliardy dolarów romansie Bayera i Monsanto mamy okres podbijania swojej wartości. Amerykanie odrzucili niemiecką ofertą, bo wyceniono ich za nisko, i to „znacząco”; choć  wartość oferty jest ponad 35% wyższa od notowań Monsanto. Ale Niemcy nie ustępują i gotowi są położyć na stół jeszcze lepszą ofertę. 

Monsanto? Reputację poprawimy

To targowanie może jeszcze chwilę potrwać, więc jeśli już omówiliśmy aspekty społeczno-polityczne tej wielkiej fuzji, zajmijmy się biznesem. Warto się przyjrzeć, jakie jest rationale tej wielkiej fuzji.

Bayer chce zapłacić za Monsanto 62 miliardy dolarów. Kwota ogromna – prawie tyle, ile państwo polskie ma dochodów przez cały rok (297 miliardów złotych w 2014 r.). To duża przebitka wobec wartości rynkowej, która na początku maja, przed ogłoszeniem próby przejęcia, wynosiła 39,5 miliarda $.   To ogromna kwota, jeśli porównać ją z innymi ofertami: chińskiej dla Szwajcarów, która wynosiła $43 miliardy czy połączenia DuPont i Dow.

Za co te pieniądze?

Ponad 150-letni koncern z Leverkusen słynie przede wszystkim ze swojej legendarnej już, 120-letniej aspiryny. To lider wielkiej kolekcji leków, na których rynku Bayer jest światowym numerem dwa. Ale także środki dla zwierząt i chemia ochrony roślin – to mocne strony giganta z  Leverkusen.

Monsanto z St. Louis powstało w 1901 r., a pierwszym produktem był sacharynowy słodzik. Dzisiaj sztandarowe produkty to zestaw modyfikowanych genetycznie nasion – przede wszystkim kukurydzy, soi, bawełny, które opanowały rynek amerykański, gdzie prawie wszystkie produkty spożywcze – od płatków śniadaniowych po wołowinę – są produkowane na bazie GMO. W ofercie są także środki ochrony roślin, z których oparty na glifosacie Roundup od dziesięcioleci dominuje amerykański rynek.

Jednak ostatnio sprzedaż spada, i to już drugi rok. Niechęć opinii publicznej i ograniczenia ze strony Komisji Europejskiej sporo kosztują. Właśnie teraz trwa w Komisji i Parlamencie Europejskim wielka próba sił, która może skończyć się zakazem sprzedaży glifosatów. To wynaleziony w 1969 r. przez Monsanto środek stosowany w owadobójczym środku RoundUp.  Decyzja Unii o nieprzedłużeniu zgody na stosowanie glifosatów byłaby poważnym ciosem dla Monsanto. RoundUp  to jej lider dochodów, Europa jest dużym rynkiem sprzedaży – prawie dwa miliardy dolarów. Dodatkowe kłopoty w Indiach i Argentynie, gdzie rządy atakują Monsanto przyczyniły się do spadku wartości spółki o 20% w ubiegłym roku. Nie one jednak zadecydowały, bo wartość rynkowa Bayera spadła o podobną wielkość.

Razem mogą stworzyć giganta, który będzie się zajmował życiem roślin od nasion poprzez wszystkie kolejne fazy uprawy roślin aż do „cyfrowego rolnictwa”.

Dla Bayera ostatnie dni to prawdziwa rewolucja. Jego nowy CEO, Werner Baumann, który gdy 28 lat piął się po szczeblach korporacyjnej kariery, zaledwie kilka tygodni po awansie, przystąpił do największej akwizycji chemicznej w historii. Oczywiście przedtem, przy przejmowaniu stanowiska, zapowiedział, że nie należy się spodziewać większych zmian. I za chwilę zaskoczył wszystkich. No, może nie Monsanto, bo z nimi Niemcy porozmawiali wcześniej, ale gdy prezes o fuzji publicznie poinformował, wbrew niemieckiej solidnej tradycji uzgadniania wszystkiego w zaciszu gabinetów… To był szok.

Jeszcze większym szokiem był obiekt zalotów niemieckiego potentata.  Niemcy, tak czuli w tej kwestii, wyrażają obawy, że przejęcie tego „potwora” Monsanto jest niedopuszczalne dla tak szacownej niemieckiej firmy. A że biznes to reputacja, Bayer zaczął więc grać kartą opinii publicznej. CEO Werner Baumann zaprosił organizacje ekologiczne do dyskusji i zaczął ją tak: „Jesteśmy świadomi, jaką reputację ma Monsanto. Ale nasza marka Bayer ma świetną światową reputację i jest atrakcyjna. I my to wykorzystamy”. Urocze prawda? Anglicy już zaczynają pisać o „teutońskim stylu”.   

Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ