Partner serwisu
01 lutego 2017

Szczęśniak: Gdy magazyn gazu zaczyna cieknąć

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

Southern California Gas Company (SoCalGas) to największa w USA firma zarządzająca dostawami i magazynowaniem gazu (piąta pod względem wielkości na świecie), działa ponad 140 lat w tym biznesie. Prawie 6 tysięcy kilometrów  rurociągów przesyłowych (Gaz-System ma 11 tys. km) i 170 tysięcy dystrybucyjnych (PGNiG ma 120 tys. km). Pojemności magazynowe spółki sięgają 4 miliardów m3 (PGNiG ma 2,7 mld), co jednak w USA stanowi jedynie 3 procent wszystkich pojemności. 

Szczęśniak: Gdy magazyn gazu zaczyna cieknąć

I takiej firmie przytrafia się nieszczęście. 23 października 2015 r. przy inspekcji „węchowej” okazuje się, że  cieknie odwiert w największym magazynie firmy w Aliso Canyon – pojemność prawie 2,5 miliarda m3 (piąty po względem wielkości w USA).  Zbiornik jest kluczowym źródłem gazu dla mieszkańców, przedsiębiorstw, elektrowni w tym regionie.

Jest to zbiornik w zużytym złożu, do którego prowadzi i odprowadza gaz aż 115 otworów. Jeden z nich SS-25 (wiek 62 lata), jak każdy przechodził standardowe coroczne testy (ostatni w październiku 2014 r.), codzienne przeglądy, cotygodniowe pomiary ciśnienia i co miesiąc wyniki lądowały na biurku regulatora. Długość otworu – ponad 2,5 kilometra, wstępna diagnoza – orurowanie otworu jest nieszczelne, gaz wydostaje się z rury i ulatnia się przez grunt do atmosfery.

Co trzeba zrobić? Już następnego dnia firma próbuje zatamować wyciek najprostszą metodą – przez pompowanie solanki z góry otworu. Pięć podjętych prób nie daje rezultatu. Pozostają inne metody, powoli też trzeba zmniejszać ciśnienie w zbiorniku, żeby jak najmniej gazu wyciekało przez nieszczelność. Ale to zadanie na wiele dni.

SoCalGas wybiera sposób „przerwij i zabij”, podobny jak na platformie Macondo. Jak to się robi: wierci się równoległy otwór, w niewielkiej odległości od uszkodzonego odwiertu. Taka metoda umożliwia zidentyfikowanie miejsca przecieku i  upewnienie się, że wiercimy wzdłuż właściwego otworu. Wtedy trzeba się dowiercić do złoża na tyle blisko, by z otworu ratunkowego wtłoczyć mieszankę, która dzięki ciśnieniu gazu przepłynie do uszkodzonego otworu, a tam utwardzi się i zacementuje. Nie jest to łatwe – praca trwa 3-4 miesiące na trzy zmiany, gdyż zadanie polega na znalezieniu 7-calowej rury na głębokości kilkuset metrów pod ziemią. Używa się do tego czujników magnetycznych, ale jest to szukanie igły w stogu siana. Wiercenia zaczęto 4 grudnia, 10 lutego wiertło dotarło do podstawy odwiertu, następnego dnia zaczęto operację cementowania, a 12 lutego zakończyła się ona sukcesem. Otwór przestał przeciekać, metan nie ulatnia się  ze zbiornika.

NASTĘPNA STRONA

ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ