Partner serwisu
Gorący temat
18 sierpnia 2026

Zdaniem Szczęśniaka: CPN 2.0, czyli pudrowanie rzeczywistości

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

CPN wrócił w znacznie skromniejszej formie. Rząd postanowił ulżyć kierowcom po raz wtóry. Zapłacą oni ciut mniej pod dystrybutorem. Za to rafinerie zarobią niebywałe kwoty.

Zdaniem Szczęśniaka: CPN 2.0, czyli pudrowanie rzeczywistości

17 sierpnia, na koniec wakacji, rząd ogłosił powrót programu CPN, czyli Ceny Paliwa Niżej. Jest to bardzo okrojony (tym razem rząd nie zmniejszył akcyzy) pierwotny program (obowiązujący od marca do czerwca) i przyjęty zaledwie na dwa tygodnie. Co rząd zrobił? Obniżył VAT z 23 do 8 procent oraz przywrócił ogłaszanie urzędowych cen maksymalnych. To znacznie mniej niż przy pierwszym programie.

Ale ceny paliw dzięki temu na stacjach spadną, a wcześniej szybko rosły i benzyna 95 kosztowała już 7,30 zł/l a diesel 8,10 zł. Na 18 sierpnia rząd ogłosił cenę 6,41 zł dla benzyny i 7,37 dla oleju napędowego. Czyli realnie około 90 groszy oszczędności dla konsumenta, przeliczając na bak samochodu – 40-50 zł na tankowaniu… Całkiem nieźle.

Jednak oprócz takich „drobiazgów”, najważniejsze jest zupełnie co innego. Program rządowy w ogóle nie dotyka istoty obecnego szalonego wzrostu cen, szczególnie diesla. I naprawdę może działać jedynie jak plaster na gangrenę. Ale wiadomo, ze wszystkich rządowych komunikatów uśmiechają się radośni politycy, którzy obniżyli nam ceny paliw. To ten plaster na obolały portfel kierowcy. A czym jest owa „gangrena”?

Problem obecnego wzrostu cen paliw, a szczególnie diesla jest bowiem globalny. Tak samo dotyka Stany Zjednoczone, jak i Europę. Polega on na niewiarygodnie wręcz wysokich marżach rafineryjnych. O ile bowiem ceny ropy zachowują się umiarkowanie (a podejrzewane przez mnie przyczyny wskazywałem tutaj… ), o tyle spekulacji na instrumentach finansowych średnich derywatów nie została powstrzymana.

A instrumentów finansowych do niej trochę jest. W Ameryce: NYMEX ULSD Futures, HO-WTI Crack Spreads, Jet Fuel Futures. W Europie: ICE Low Sulphur Gasoil Futures, CIF NWE Diesel / ULSD Swaps, Gasoil/Diesel Crack Spreads, Jet A-1 CIF NWE Swaps. Wkroczenie na ten rynek inwestorów, mających apetyty na zyski, których nie mogli odnieść w ropie naftowej, spowodowało trzęsienie ziemi. W USA marże rafineryjne na diesel przekroczyły sto dolarów na baryłkę (dokładnie 102,2 $/bbl). Proszę sobie wyobrazić: rafineria więcej zarabia na wyprodukowaniu baryłki diesla, niż płaci za ropę! A kiedyś, w bardziej normalnym systemie kosztów i cen, gdy instrumenty cenowe nie były tak rozchwiane jak dzisiaj, rafinerie świetnie prosperowały przy 10-15 dolarach marży. 

Oczywiście to, co jest kompletnie niedostrzegane na rynku ropy, czyli kurczące się zapasy ropy w magazynach, jest koronnym argumentem w uzasadnianiu (trzeba jakoś tę spekulację publice wytłumaczyć) kosmicznych cen diesla, który muszą płacić transportowcy, rolnicy, kierowcy samochodów z silnikiem wysokoprężnym.

Skutki takiej formuły są klarownie widoczne - ceny hurtowe Orlenu (liczone przecież bez VAT) w drugim dniu programu WZROSNĄ. I to znacząco. Olej napędowy prawie 10 groszy na litrze, a benzyn 95 – o 5 groszy. Czyli obrona klientów jest dość iluzoryczna, oprócz odmówienia sobie (przez rząd) pół miliarda złotych przez dwa najbliższe tygodnie.

Wiele razy pisałem o spekulacyjnych mechanizmach ustalania cen ropy i paliw. Więc nie będę się powtarzał. Przedstawię jedynie jeden wykres, ilustrujący dzisiejsze zjawisko. Zestawiam na nim strukturę ceny hurtowej Orlen tuż przed wybuchem wojny irańskiej (luty 2026) i obecnie. Dla klarowności obrazu wielkości te będą oczyszczone z opłat, uiszczanych przez rafinerię. A są to: akcyza – 1 529 zł/m3 w benzynach i 1160 w dieslu, opłata paliwowa – 210 zł/m3 dla benzyn i 454 zł/m3 dla ON i opłata emisyjna – 80 zł/m3 dla obu paliw, a także opłata zapasowa (40 zł). Uwzględnione ceny ropy Brent to 72,5 $/bbl 27 lutego i 91 $ przy cenach 18 sierpnia. Więc koszty ropy i marże oleju napędowego Orlenu w tych dwóch momentach wyglądały następująco:

 

 

 

 

 

 

dane: CME, NBP, Orlen, wykres własny

 

Jak widać, na wzrost cen między lutym a dzisiejszym dniem nałożyły się dwa czynniki – wzrost kosztów ropy – o 50 groszy na litrze paliwa (bez VAT) oraz i znacznie większy wzrost marż rafineryjnych – 135 groszy. I są one prawie 2-krotnie większe niż przed kryzysem. Więc stosowanie przez rząd regulacji wobec marży stacyjnej (30 groszy), a pozostawienie tego mechanizmu pompowania cen bez kontroli i ograniczeń – pozwalam sobie określić jako „plaster na gangrenę”.

fot. 123rf/in. prasowa
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ