Partner serwisu
30 lipca 2026

Zdaniem Szczęśniaka: Spiskowe wyjaśnienie fenomenu niskich cen ropy

Kategoria: Zdaniem Szczęśniaka

Ceny ropy to najważniejszy globalny wskaźnik gospodarczy. W czasie najgłębszego kryzysu w historii rynków ropy naftowej, zachowują się one w sposób niezwykły, jak nigdy. Dlaczego tak się dzieje? Pozwolę sobie na pewną hipotezę.

Zdaniem Szczęśniaka: Spiskowe wyjaśnienie fenomenu niskich cen ropy

Patrząc na notowania ropy na giełdach, wszyscy przecierają oczy ze zdumienia. Największy kryzys w historii ropy naftowej, już od pięciu miesięcy zablokowane ponad 10 procent światowej ropy, a ceny ledwie wzrosły. Ki czort?

Wiele lat wbijano nam do głowy pojęcie „premia strachu”. Rynki finansowe pobierały ją, czyli zarabiały na spekulacji, przy byle okazji, a czasami nawet bez okazji. Tymczasem w tym kryzysie oficjalne uzasadnienia wyglądają zadziwiająco. Rynki całkowicie się od odżegnały od chęci zysku, z żarłocznego i agresywnego szakala, żerującego na zagrożeniu, przemieniły się w łagodnego białego baranka. Jakby nie było wojny w samym sercu naftowego świata czy blokady najważniejszego globalnego węzła transportowego. Po prostu inwestorzy finansowi nagle oślepli na te ryzyka, za to widzą, że światu fizycznie nie brakuje ropy i że kryzysy ma szanse się zakończyć. Szczególnie, gdy ogłasza dobrą nowinę Donald Trump, ceny natychmiast lecą w dół.

Charakterystyczny był tu początek drugiego tygodnia wojny. W poniedziałek 9 marca odbył się niezwykły pojedynek tytanów – notowania ropy wybiły aż do 119,5 $/b, by w drugiej połowie dnia spaść do 99 $/b. Tak gwałtowny (+27%) wzrost i zaraz po nim potężny (-18%) spadek, to wydarzenia bez precedensu. Większą zmienność notowano jedynie w kwietniu 2022 r., jednak nigdy tak ogromne wahania nie odbyły się w ciągu jednego dnia. Pod zasłoną nieprzejrzystości, szczelnie zasłaniającej giełdy towarowe przed ciekawskim okiem, jeden obóz grał na realizację premii strachu, a drugi, znacznie potężniejszy, tłumił ją ze wszystkich sił. Oczywiście nie wiemy, kto jakie role odgrywał, ale wolumen obrotów był ogromny – 1,2 miliona lotów (transakcji po 1000 baryłek), czyli 1,2 miliarda baryłek ropy, gdy dzienne światowe zużycie wynosi 105 milionów. Więc oba obozy zmobilizowały potężne siły. To był punkt decydujący, obstawiający niskie ceny ropy zwyciężyli, przegrani wycofali się. Później ceny były trzymane krótko, a gdy zawarto porozumienie (czasowe i krótkie zresztą) nawet spadły do poziomu 70 dolarów (jak przed konfliktem). Ceny trzymają się poziomu stu dolarów w najgorętszych momentach wojny, a dzisiaj, choć konflikt i blokada cieśniny twardo blokują Cieśninę, cena oscyluje między 80 a 90 dolarów.

Co się w takim razie dzieje? Pozwolę sobie na wyjaśnienie, które nie jest podparte źródłami czy publicznymi faktami. I być nie może. Ale dziesięciolecia praktyki w tej branży mówią mi jedno: rynki finansowe zostały postawione na baczność i mają pilnować niskich cen. Kto to mógł zrobić? Oczywiście jedna osoba na świecie – Donald Trump. Według mnie, przygotowując się do starcia z Iranem, przyłożył wiele starań, i jak widać skutecznych, by zneutralizować najgroźniejszą broń Iranu – kosmicznie wysokie ceny ropy naftowej. Moim zdaniem przedstawił największym graczom finansowym na rynku commodities (których rozległe interesy zależą od jego przychylności) prosty wybór: albo jesteście w tej wojnie z nami, albo po stronie wroga.

Przecież nie sama Cieśnina Ormuz jest bronią Iranu. Jej zablokowanie służy jedynie jako narzędzie do wywołania światowego kryzysu gospodarczego, spowodowanego horrendalnie wysokimi cenami ropy. Ich wywindowane uderza w cały świat, który popada w kryzys gospodarczy. A to wywołuje niezwykle mocną presję na zakończenie wojny. Wyobraźmy sobie, że ropa kosztuje ponad dwieście dolarów, że paliwa, zamiast kosztować osiem, kosztują 13 – 15 złotych. Ta wojna wyglądałaby zupełnie inaczej, Iran rzeczywiście by ją wygrywał. Cały świat żądałby od Donalda Trumpa – zakończ tę wojnę! A gdy tych wysokich cen nie ma, amerykański prezydent ma dużo czasu na rozwiązanie swojego (i Izraela) problemu z Iranem.

Wyeliminowanie najważniejszej siły sprawczej spekulacji – chciwości - wymaga siły znacznie potężniejszej. I jest to władza, która jest jak ten człowiek z karabinem, który zawsze ma ostatecznie przewagę nad człowiekiem z grubym portfelem. I ta siła wyższa przyszła do rynków i powiedziała: gracie z nami czy z naszym wrogiem? Bo wysokie ceny ropy to broń wroga. I nacisk musiał być na tyle silny, że zadziałał - żarłoczne szakale przemieniły się w łagodne baranki.

Oczywiście, oprócz tego strategicznego przygotowania do konfliktu, Donald Trump zadbał także o inne elementy, wspierające tę strategię. Przede wszystkim uwolnił rezerwy strategiczne ropy Międzynarodowej Agencji Energii, które przy tej wielkości braku podaży mogą wystarczyć na kilkadziesiąt miesięcy uzupełniania uszczerbku w podaży. Jeśli bowiem mamy rezerwy na 3 miesiące całkowitego odcięcia dostaw, to na ich 10-procentowe ograniczenie, rezerw wystarczy przez 30 miesięcy.

Ale główna broń wroga musiała zostać zneutralizowana. I została. Skutecznie. Wojna trwa.

 

fot. 123rf
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ