Gniewosz Marszałek [BOP]: KONIEC ERY REAKTYWNEJ. Czas na predykcję i efektywność
Skupmy się na wspomnianym programie PM. Jaki jest jego główny cel?
To interaktywne podejście do stanu technicznego urządzenia w celu podjęcia niezbędnych działań w odpowiednim czasie w rzeczywistości. Oprócz oczywistych korzyści utrzymaniowych przynosi też te mniej widoczne: niższe koszty w całym cyklu życia urządzeń oraz istotną poprawę bezpieczeństwa. Wczesna reakcja oznacza mniejsze ryzyko uszkodzeń, wycieków czy zapłonów. Można powiedzieć, że połączenie predykcji, bezpieczeństwa i efektywności to dziś nasze DNA.
Zrównoważony rozwój i ochrona środowiska stają się coraz ważniejsze w strategiach korporacyjnych. Jakie projekty dotyczące efektywności energetycznej, zmniejszenia emisji lub gospodarki odpadami zostały zrealizowane lub są w planach spółki na najbliższy czas?
W skrócie: to, gdzie jesteśmy teraz, wiąże się z wieloletnią pracą i projektami, które realizujemy. Pod koniec stycznia br. BOP jako pierwsza firma w Polsce uzyskała certyfikat OCS (Operation Clean Sweep), po twierdzający spełnienie wymagań organizacji OCS Europe. Przy wszystkich procesach dbamy bowiem, by potencjalne wycieki polimeru nie przedostawały się do środowiska. Certyfikat jest zwieńczeniem wieloletnich działań i pracy wielu pionów – wdrażania zabezpieczeń fizycznych, systemowych, których celem jest bezpieczeństwo i ochrona otoczenia, w tym środowiska naturalnego.
W maju odbyła się kolejna edycja konferencji Remonty i Utrzymanie Ruchu w Przemyśle Chemicznym, organizowana przez BMP. Co jest najważniejsze według pana w takich spotkaniach?
Myślę, że kluczowa jest wymiana wiedzy technicznej – nie tylko tej odnoszącej się do nowych materiałów, rozwiązań czy produktów, ale również tej praktycznej, związanej np. z awariami. Nasi inżynierowie to najwyższej klasy profesjonaliści. Dogłębna specjalistyczna wiedza, szerokie doświadczenie i umiejętności analityczne oraz praca zespołowa sprawiają że wszelkie sprawy załatwiane są szybko i sprawnie.
Potrafimy bazować na najnowszych danych, informacjach z obszaru nauki, przemysłu, a łącząc to z naszą narodową cechą, którą jest szeroko pojęta za radność życiowa, bardzo szybko i bardzo innowacyjnie rozwiązujemy wiele problemów. Po prostu nie ma dla nas trudności nie do pokonania. To daje ogromną siłę i sprawczość. Uczestnictwo w konferencjach pozwala nam pokazać jak przez dziurkę od klucza jedynie wycinek naszych kompetencji. Cieszymy się za każdym razem, kiedy mamy ku temu możliwość i możemy promować naszą branżę. To nasz wkład, nasza cegiełka budująca polski przemysł. Jesteśmy jego znaczącą częścią i jesteśmy z tego bardzo dumni. Upowszechnianie tej wiedzy, budowanie naszego polskiego przemysłowego know-how, jest tym czymś, co na konferencjach szczególnie cenię, choć często tego brakuje.
Taka dyskusja powinna obejmować jedynie przemysł chemiczny? Czy warto patrzeć szerzej?
Otwarta dyskusja o wyzwaniach nie tylko jednej gałęzi przemysłu, ale interdyscyplinarna, pozwoliłaby na pogłębienie świadomości inżynierskiej i szerszą „dystrybucję” wiedzy. Może się okazać, że problem np. z karbem na wale lub łożyskami nie dotyczy tylko cukrowni czy instalacji petrochemicznych, ale jest wspólny dla całego przemysłu.
Wywiad opublikowano w czasopiśmie Kierunek Chemia 2.2026







Komentarze