Partner serwisu
07 kwietnia 2026

Trzy perspektywy energetyczno-chemiczne

Kategoria: Aktualności

Dostałem zadanie podsumowania roku w energetyce pod kątem – oczywiście – branży chemicznej, z perspektywą na przyszłość. Wymaga to  spojrzenia z dystansu na zmiany i ich konsekwencje dla przemysłu oraz kierunki, w jakich dziś realnie zmierza transformacja energetyczna.

Trzy perspektywy energetyczno-chemiczne

Przysłowia i mędrcy, mówiąc o perspektywie, podkreślają, że to, jak postrzegamy świat, zależy od naszego punktu widzenia, a zmiana perspektywy może radykalnie zmienić znaczenie zdarzeń. Kluczowe jest więc patrzenie szerzej i zrozumienie, że moja czy nasza perspektywa nie jest jedyną prawdą. Rzeczy z daleka wydają się mniej ważne, a czasami trzeba spojrzeć na coś „do góry nogami", by znaleźć rozwiązanie. 

Kosmiczne ceny energii
Młodość żyje perspektywą. Starzejąc się widzimy rzeczy inaczej, niż gdy byliśmy młodzi. Jako dojrzały, myślący i mówiący po polsku Europejczyk (matka natura była dla mnie łaskawa, więc także po angielsku, rosyjsku, niemiecku, trochę po francusku i włosku) widzę, że mojemu pokoleniu zadaliśmy problem, który tkwi w nas samych. W Europie, a nie w Azji, Chinach, Indiach, Amerykach (z USA na czele) czy innej Australii lub Afryce. Zafundowaliśmy sobie niekonkurencyjne wobec świata, można powiedzieć – kosmiczne ceny energii (szczególnie w Polsce, która przez „gierkowskie” energetyczne, węglowe inwestycje przez dekady była strażnikiem dostaw i cen energii w CEE). 
Ubóstwo energetyczne dotyka już ponad milion osób w Polsce, kraju zaliczanego do 20. najbogatszych państw świata. Wciąż wielu zmaga się  też z ubóstwem, bezdomnością, brakiem dostępu do leczenia i edukacji. To pokazuje, że rozwój gospodarczy nie zawsze idzie w parze z rozwojem społecznym. 
Gaz ziemny w Polsce jest praktycznie 4-5 razy droższy niż w Stanach, energia 3 razy droższa niż w Chinach, USA i Kazachstanie. Droższa niż w Brazylii, gdzie są regiony ze średnią ceną megawatogodziny wynoszącą około 100 zł. W naszym kraju mamy też dramatyczny kłopot z wytwarzaniem (brak magazynowania i stabilności) energii z OZE. Zgodnie z przyjętymi regulacjami marnujemy energię z OZE, a liczba godzin wyłączeń odnawialnych źródeł gwałtownie rośnie, czego dowodem są rekordowe liczby ujemnych cen energii i ograniczenia mocy przez operatora systemu. Z drugiej strony definiowana jest też luka, a właściwie „istnieje ryzyko wystąpienia luki mocowej w technologiach sterowalnych już w latach 2028-30” . „[…] 2025 rok kontynuuje trwający od 2023 r. trend systemowego spadku zapotrzebowania na energię, który nie wynika wyłącznie z koniunktury gospodarczej, ale przede wszystkim ze strukturalnych zmian w sposobie zasilania i bilansowania kraju. Na zmniejszające się odczyty PSE coraz silniej wpływa rosnąca autokonsumpcja w rozproszonych instalacjach PV, która >>zdejmuje<< część zużycia z sieci przesyłowej, podczas gdy przemysł energochłonny – stal, cement, chemia – pozostaje w fazie ograniczonej produkcji, pogłębiając miesięczne spadki rzędu 0,5–1,3%” . 

Co z polityką energetyczną?
Nie mamy polityki energetycznej, bo brakuje ponadpartyjnej, naszej, polskiej, uzgodnionej społecznie polityki gospodarczej, a KPEIK w dwóch wersjach – opublikowany tuż przed Bożym Narodzeniem – musi jeszcze zostać formalnie zatwierdzony przez rząd. Unia przestaje kupować w końcu rosyjskie LNG (notabene można było to inaczej, lepiej załatwić już w 2022 r. – pisałem kilkukrotnie o pomysłach na CIRE, w „Kierunku Energetyka” czy w „Kierunku Chemia”). Oczywiście deregulacja jest nam potrzebna. Społeczeństwo, suweren, my musimy wypracować zmianę mentalności, w tym zmianę nastawienia całego aparatu państwowego z premierem na czele – na progospodarczy. Dzisiaj jest ukierunkowanie i przyzwolenie na zarządzanie emocjami, kwestie formalne i codzienne gaszenie pożarów. Nikt nie chce podejmować decyzji, urzędnicy boją się potencjalnych rozliczeń przez swoich następców. Brakuje perspektywy. 

Sztuczna inteligencja a efektywność
W Polsce głównym problemem jest demografia i kurcząca się podaż pracy, a nie sztuczna inteligencja. Podobna dyskusja odbyła się na Zachodzie w latach 80. i 90. ubiegłego wieku, kiedy wprowadzano komputery stacjonarne. Mówiono, że zabiorą miejsca pracy, a one doprowadziły do nieprawdopodobnego zwiększenia produktywności przedsiębiorstw, ze znakomitymi skutkami dla całej ludzkości. Moim zdaniem ze sztuczną inteligencją będzie tak samo, choć oczywiście nastąpią przejścia między różnymi rodzajami zawodów. Uważam, że AI, jako narzędzie w biznesie, będzie kolejnym etapem zwiększania efektywności i Polska powinna starać się być w tym zakresie w czołówce – zarówno z powodu wyzwań demograficznych, jak i konkurencyjności. 

Trzy perspektywy
Co do polskich energetyczno-chemicznych pomysłów ze zmianą i siłą perspektywy – mam trzy. ORLEN, zamiast oferować za praktycznie upadłe Polimery Police 1 mld zł, powinien kupić z premią i zdjąć z GPW Grupę Azoty Zakłady Chemiczne „Police” – kwota podobna przy dzisiejszej kapitalizacji, a rozwiązuje to praktycznie wszystkie problemy. 
To ORLEN powinien mieć 15-20% udziału w niemieckim rynku rafineryjnym, w niemieckim downstream – najlepiej z jakimś amerykańskim, upstreamowym partnerem. Czy dzisiaj ktoś chce pamiętać, że w 2014 roku TotalEnergies – prywatna, francuska firma – sprzedała swoje udziały w rafinerii Schwedt do Rosnieft ? Pewnie nawet nikt z TotalEnergies, który zarządza w całości niemiecką rafinerią Leuna. Gdzie byliśmy w tamtym czasie? Gaz z łupków jeszcze szumiał nam w głowie, a wybory – jak od lat – wygrywały emocje, a nie programy gospodarcze. Czy ktoś chce pamiętać jak PDVSA, wenezuelski gigant węglowodorowy, sprzedawał swoje udziały w niemieckich rafineriach właśnie ostatecznie Rosnieftowi, w 2010 r.? Piszę: „ostatecznie”, gdyż przez parę lat transakcja była na rynku, a w grze uczestniczył także polski oligarcha, śp. Jan Kulczyk. Próbowaliśmy wtedy namówić na taki krok – bezskutecznie  – ORLEN. No i w 2010 roku PDVSA  sprzedała swoje 50% udziałów w Ruhr Oel GmbH rosyjskiemu koncernowi Rosnieft za 1,6 mld USD. W tym czasie Ruhr Oel posiadał udziały w kilku niemieckich rafineriach, m.in. w Gelsenkirchen (100%), Bayernoil (25%), MiRO (24%) i PCK Schwedt  (37,5%). Po sankcjach prezydenta Trumpa na rosyjskie koncerny naftowe LUKOIL i ROSNIEFT w Niemczech odżyła dyskusja o możliwej nacjonalizacji niemieckich aktywów Rosnieftu , , znajdujących się obecnie pod zarządem powierniczym. Lukoil natychmiast stwierdził, że sprzedaje swoje międzynarodowe aktywa w odpowiedzi na sankcje nałożone przez Trumpa, informując w oświadczeniu, że prowadzi już rozmowy z potencjalnymi nabywcami – tajemnicą poliszynela jest, że między innymi to Katar z QatarEnergy, Kuwejt z Q8, ZEA z ADNOC, także Prax Group z UK. Lukoil posiada udziały w projektach naftowych i gazowych w 11 krajach. Ma rafinerie w Bułgarii i Rumunii oraz 45% udziałów w rafinerii w Holandii Zeeland Refinery w Vlissingen  – 55% należy do TotalEnergies. Rząd Niemiec natychmiast wysłał emisariuszy i USA wydały zgodę na zwolnienie spółki Rosnieft, znajdującej się pod zarządem powierniczym Niemiec, z amerykańskich sankcji na rosyjski sektor naftowy do końca kwietnia 2026 r. Uzyskanie stałego zwolnienia pozostaje preferowaną opcją Berlina. 
Niemieccy urzędnicy rozważają również możliwość przejęcia działalności i sprzedaży jej zagranicznemu inwestorowi, gdyż ww. umowa powiernicza jest odnawiana co sześć miesięcy, ale może zostać unieważniona w sądzie, ponieważ przy każdym odnowieniu bada się podstawę prawną tego, co miało być tymczasowym środkiem nadzwyczajnym. Jak dotąd Berlin unika przejęcia lokalnych aktywów Rosnieftu z obawy przed koniecznością wypłacenia odszkodowania Moskwie. Rzecznik ministerstwa gospodarki RFN powiedział, że rząd pozostawał w „bardzo intensywnym” kontakcie z władzami USA. Dodał, że udzielona licencja była „pierwszym krokiem”, trwają równocześnie rozmowy na temat dalszego przedłużenia takiego zezwolenia, po kwietniu przyszłego roku. Nasuwa się pytanie – co oferują Trumpowi w zamian, bo przecież ten prezydent lubi mieć na stole zawsze „deal”. Pozycja ORLEN w negocjacjach jest dziś ciut lepsza niż 20-25 lat temu. A byłaby jeszcze lepsza, gdybyśmy skorzystali w 2005 r. z oferty ConocoPhillips na spółkę joint venture na ich europejskich aktywach. Transakcja szczegółowo została opisana przez byłego członka zarządu ORLEN Jacka Strzeleckiego w liście 17/19 czerwca 2007 r. publikowanym na stronach WNP . Piszę: „ciut lepsza”, bo koncern w końcu (przede wszystkim dzięki przejęciu PGNiG) stał się firmą z własnym wydobyciem – „firmą upstreamową ”, choć do rynkowych tuzów, z wydobyciem ok. 215 tys. boe/d, bardzo mu daleko. Bardzo. Nie ma nawet zapewnionego pokrycia przetwórstwa we własnych rafineriach – ok. 860 tys. boe/d.
Ta pozycja w upstream ma/miała kolosalne znaczenie właśnie w czasie negocjacji lata temu. Dziś elementem wspomnianego „dealu” mogłaby być pozycja ORLEN w wydobyciu w Stanach (Kanada to ciągle za mało). Tak marzy mi się, że oto za chwilę pojawi się komunikat giełdowy nie o kolejnych zmianach w radzie nadzorczej czy w zarządzie, ale o pozyskaniu udziałów w złożach amerykańskich, szczególnie tych z dużym nasyceniem, tzw. NGL (ang. natrual gas liquids – etan, propan, butan, izobutan, pentan, także kondensat). Nie jest to miejsce na rozważania i układanki polityczne, ale to polska racja stanu. Z kapitalizacją ca. 25 mld euro transakcje na 3-5 mld euro i w upstream, i niemiecki downstream powinny zostać poważnie rozważone. Słychać głosy, że ww. aktywa Rosnieft można kupić za 1,1 do 1,5 mld USD.
I trzecia perspektywa: że GAZ-SYSTEM – a może polski Europolgaz (ORLEN?) – powinien zażądać i kupić udziały w niemieckich (przejętych od GAZPROM) magazynach i części infrastruktury przesyłowej (OPAL na przykład) gazu ziemnego. Próbowaliśmy zresztą PGNiG-owski Europolgaz (bezskutecznie) namówić do zakupów udziałów we Fluxys. 
Pokazuję tu tylko trzy perspektywy (nie wspominam o Grenlandii, nie wskazuję na Esbjerg w Danii, milczę o europejskim południu z aktywami Lukoil, o mocniejszej pozycji na powojennej Ukrainie – tu może wodór/biometan/azan/amoniak, o konieczności otwarcia pozycji w amerykańskim wydobyciu NGL), ale chętnie siądę do stołu, aby porozmawiać o innych pomysłach, o perspektywach, które widzę, o szansach, jakie wynikają z nowego układania europejskiego bezpieczeństwa. 

Odpowiedź firm na szok energetyczny
Za czasów mojej działalności w ISE – a to już jedno pokolenie – produkcja chemiczna w Chinach wzrosła z 8% światowej całkowitej produkcji w 2000 roku do 44% w 2025 roku.  Europejscy producenci chemikaliów zmagają się z wysokimi kosztami energii, które pozostają kilkukrotnie większe niż w USA i na Bliskim Wschodzie. Połączenie wysokich cen gazu ziemnego, złożoności regulacyjnej i premii węglowej poza Europą (notujemy kolejny rok rekordowe zużycie węgla na świecie, na poziomie 8,77 mld t, z czego 30% konsumują same Chiny ) wywiera stałą presję na marże. Sporo firm na stałe zamknęło zdolności produkcyjne w odpowiedzi na szok energetyczny w 2022 roku, a obciążenia regulacyjne nadal komplikują operacje. Przykładem – wygaszona produkcja Azotów, Qemetica. Przykładem – INEOS, który ogłosił zamknięcie dwóch zakładów produkcyjnych w Rheinbergu w Niemczech. Jeden z nich wytwarzał surowiec żywicy epoksydowej – epichlorohydrynę, drugi produkował chlor i sodę kaustyczną. Exxon Mobil ogłosił zamknięcie zakładu w Fife Ethelyn w Szkocji w 2026 roku, informując, że obiekt nie jest już konkurencyjny z powodu wysokich kosztów dostaw, słabych warunków rynkowych oraz warunków gospodarczych i politycznych Wielkiej Brytanii. 

Poligon doświadczalny dla innowacji
Europa pozostaje ciągle jeszcze globalnym centrum badań i rozwoju oraz innowacji, a inwestycje w zrównoważony rozwój i projekty niskoemisyjne są obecnie poddawane przeglądowi. Firmy wstrzymują lub ograniczają inicjatywy z powodu presji finansowej oraz wyższych kosztów surowców (często materiałów z recyklingu) w porównaniu z surowcami pierwotnymi. Długoterminowa konkurencyjność zależy od dopasowania portfeli do popytu konsumentów na produkty zrównoważone, takie jak lekkie materiały do pojazdów elektrycznych, odnawialne źródła energii oraz farmaceutyki. Jasność polityki, środki antydumpingowe oraz ochrona przed tanim importem będą kluczowe dla wsparcia zaufania inwestycyjnego. Bliski Wschód i Afryka oferują niskokosztowe możliwości produkcji i wzrostu, z których coraz częściej korzystają gracze europejscy i globalni. Dla europejskich firm region ten stanowi zarówno źródło konkurencyjności w surowcach, jak i potencjalnie dochodowy rynek eksportowy. Strategiczne partnerstwa, inwestycje lokalne oraz dopasowanie do rozwoju infrastruktury są kluczowe dla osiągnięcia długoterminowej wartości. 
Europa pozostaje poligonem doświadczalnym dla innowacji politycznych i przywództwa w sektorze niskoemisyjnym, ale ryzykuje utratę tempa na rzecz regionów o niższych kosztach, o wysokim wzroście. Firmy muszą być czujne w kwestii kosztów, jednocześnie selektywnie inwestować w innowacje i dostrzegać obszary wzrostu popytu, szczególnie w sektorze obronnym, infrastrukturalnym i chemikaliach specjalistycznych. 
Strategiczna zwinność – przetrwanie dziś i planowanie rozwoju jutro – będzie definiować sukces .
„Zmiana perspektywy może zadziałać jak magia, bo otwiera przed nami nowe światy, których istnienia nawet nie podejrzewaliśmy. (…) Człowiek z klasą (...) wie, że to, jak się czujemy, zależy od nas samych. Czasami wystarcza jedynie niewielka zmiana perspektywy" . Życzę nam w 2026 r. młodzieńczej zmiany perspektywy.

Artykuł został opublikowany w czasopiśmie Kierunek Chemia 1.2026
 

źródło: 1/26 Kierunek Chemia
fot. 123rf
Nie ma jeszcze komentarzy...
CAPTCHA Image


Zaloguj się do profilu / utwórz profil
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ