Partner serwisu
Tylko u nas
05 lutego 2026

Zdaniem Szczęśniaka: Atom ratuje Ukrainę

Kategoria: Aktualności

Mamy najokrutniejszą zimę tej wojny. Mieszkańcy Kijowa i innych milionowych miast Ukrainy, jak Charków czy Odessa, przeżywają katastrofalne braki światła, prądu, ogrzewania, kanalizacji czy transportu miejskiego. Ostre mrozy powodują, że ataki na system energetyczny mają zwielokrotnioną skuteczność i bardzo ostro uderzają w ludność.

Zdaniem Szczęśniaka: Atom ratuje Ukrainę

Ukraina oficjalnie podaje, że od początku wojny Rosjanie dokonali 612 ataków na obiekty energetyczne i uderzyli W KAŻDĄ elektrownię… Ale jednak ANI RAZU nie uderzyli w bloki nuklearne. Ani razu. W całym okrucieństwie tej wojny na wyniszczenie jeden sektor energetyki pozostaje nietykalny, ma pełen immunitet. Pracuje pełną parą i nie jest atakowany. A nawet krytyczne połączenia bloków z systemem energetycznym Ukrainy, pomimo całego zniszczenia, które rosyjska armia dokonała w nim – te bezpośrednie łączniki spokojnie pracują.

Choć wiele instytucji, polityków, i przedstawicieli państwa ukraińskiego, włącznie z samym prezydentem, nie mówiąc już o mediach czy ekspertach, bez końca straszy nuklearnym Armageddonem. „Drugi Czarnobyl” to bardzo chwytliwe hasło, choć nie ma on żadnego pokrycia w faktach. Z całą odpowiedzialność można powiedzieć, że mocarstwo nuklearne, na dodatek globalny lider energii jądrowej – Rosja – nie przekracza tej czerwonej linii.

Energetyka Ukrainy to spadek po Związku Radzieckim, który przed rozpadnięciem się wybudował w 80-tych latach potężny system energetyczny Ukrainy, zasilający jej przemysł. Przed wojną, Ukraina dysponowała 38 gigawatami mocy (Polska ma 29 GW mocy osiągalnych). Jednak utrata Zaporoskiej Elektrowni i zniszczenia wojenne zredukowały ten potencjał o połowę, do 19 GW. Ciężkie ubiegłoroczne ataki jeszcze bardziej ograniczyły dostępne moce – do 12 GW. I chociaż odbudowano 3 gigawaty, to jednak to wciąż za mało. Od końca poprzedniej fali ataków, od października 2025 rosyjskie uderzenia uszkodziły 8,5 gigawata mocy, w tym także elektrociepłownie i hydroenergetykę.

Sektor atomowy to twarde jądro tej spuścizny. Obecnie pracuje 7600 megawatów mocy jądrowych na ogólne 11 tys. MW generacji (70% krajowych mocy). Jednak ta pozostała część jest wciąż i wciąż atakowana, kurczy się i zapada w ziemię. Bez atomu system elektroenergetyczny Ukrainy dawno by się już całkowicie zapadł. W poprzednich latach zapewniał on zaspokojenie połowy potrzeb kraju, dzisiaj to znacznie więcej, co najmniej 80%. Także w ubiegłym roku był to fundament zaopatrzenia w energię – 9 bloków w 2025 r. wyprodukowało 47 MWh energii i było to dokładnie 2/3 z 72 MWh generacji krajowej.

W sektorze największym obiektem jest Południowo-Ukraińska Elektrownia Jądrowa, gdzie pracujące trzy reaktory mają trzy gigawaty mocy. Rowieńska Elektrownia to 2,8 GW z czterech reaktorów, a Chmielnicka – 2 GW z dwóch. Łącznie 7,8 GW, co daje niezbędną moc dla utrzymania systemu. Historycznie największa była Zaporoska (o mocy 6 tysięcy megawatów), jednak została zdobyta w tej wojnie przez Rosję i obecnie jest wyciszona.

Dzisiaj ukraiński atom nie jest atakowany, jednak groźba uderzenia istnieje. W razie dalszej eskalacji działań, szczególnie przeciwko rosyjskiej ropie czy energii, Rosjanie mogą przekroczyć ten Rubikon – odłączyć energetykę jądrową i pogrążyć cały kraj w ciemnościach. I wcale nie muszą uderzać w reaktory. To oznaczałoby katastrofę dla całego sektora energetyki, w którym są światowym liderem. I to nie tylko lokalną, gdyż promieniowanie nie uznaje granic państwowych.

Można to zrobić dużo delikatniej – reaktory nie pracują w próżni, cała infrastruktura wokół nich musi funkcjonować. Zaś krytycznym punktem są podstacje łączące bezpośrednio te zakłady energetyczne z siecią. Wystarczy jednak je zniszczyć,a jest ich zaledwie dziesięć i są krytyczne dla całego systemu energetycznego. Wtedy reaktory w trzech zakładach energetycznych Ukrainy będą musiały przejść w stan „uśpienia”. Taki scenariusz rozwoju też jest możliwy, ale oznaczałby on całkowity rozpad elektroenergetyki kraju i upadek cywilizacyjny.

Choć nie musi się tak stać, gdyż energetyka jądrowa może być bazą do zawarcia chwilowego choćby zawieszenia wzajemnych niszczycielskich działań. Tak w grudniu jak i już w trakcie zimowej fali ataków, 17 stycznia, między walczącymi stronami doszło do zawieszenia broni wokół elektrowni jądrowej w Zaporożu. To był efekt usilnych zabiegów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Dzięki niemu w kilka dni udało się wyremontować linię 330 kV, która uległa uszkodzeniu, pozostawiając sześć reaktorów na jedynym połączeniu 750 kV. I był to już czwarty przypadek osiągnięcia czasowego zawieszenia ognia.

---

P.S. Poprzednie artykuły o energetycznej wojnie Rosji i Ukrainy:

Luty 2022: Ukraina – wojna wojną, a gaz musi płynąć

Kwiecień 2022: Ostrożna wojna między blokami atomowymi

Styczeń 2023: Ukraińska energetyka pod obstrzałem

Maj 2024: Rosyjskie rafinerie pod obstrzałem

Styczeń 2026: Energetyczny Armageddon w Kijowie

fot. 123rf
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ