Zdaniem Szczęśniaka: Naftowa paserka
Donald Trump dokonał wrogiego przejęcia największych złóż ropy naftowej na kuli ziemskiej. Teraz sprzedaje ją przez globalnych traderów. Pytanie, czyja jest ta ropa i czy to nie jest paserstwo?

Na samym początku tego roku największe zasoby ropy naftowej na świecie zostały nagle i niespodziewanie UPROWADZONE. To aż 303 miliardy baryłek ropy w wenezuelskich złożach, wystarczające światu na prawie sto lat dzisiejszych potrzeb. Ropy tam więcej niż posiada Arabia Saudyjska czy Iran, niż USA czy Rosja.
Wenezuela była kiedyś naftową potęgą (w szczycie produkcji wydobywała 3,7 mln baryłek dziennie), do 1970 roku produkując więcej niż Arabia Saudyjska. Jednak wtedy służyła za surowcowe zaplecze Stanów, zdominowana przez koncerny naftowe – Chevron, Conoco czy Exxon. Przemysł naftowy załamał się tam jednak, gdy w 2017 roku Donald Trump mocno uderzył w niego sankcjami, które uniemożliwiały inwestycje zagraniczne. Wtedy też odebrano Wenezueli rafinerie CITGO, będące własnością PDVSA, a zlokalizowane w Stanach.
Teraz USA zadały Wenezueli kolejny cios, już realnie – używając siły. 10 grudnia na Morzu Karaibskim Navy SEALs z helikopterów przeprowadziły desant na tankowiec MT Skipper, przejęły statek i ropę. 16 grudnia, prezydent Trump na swoim prywatnym portalu społecznościowym ogłosił „totalną blokadę morską dla wszystkich tankowców objętych sankcjami”. Podobny los spotkał do dzisiaj łącznie sześć tankowców. Zaś 3 stycznia rozegrał się niezwykle widowiskowy akt drugi – amerykańskie siły specjalne porwały prezydenta tego państwa i jego żonę z Caracas. Zostali postawieni w kajdankach przed sądem w Nowym Jorku z oskarżenia o handel narkotykami.
Wtedy przystąpiono do zawłaszczenia skarbów wenezuelskiej ziemi. Wiceprezydent Vance wyraził te zamiary jasno i precyzyjnie: „będziemy kontrolować zasoby ropy, i będziemy mówili władzy, że mogą sprzedawać ropę tak długo, jeśli służy to interesom narodowym Ameryki”. Sekretarz stanu Rubio dodał szczegóły techniczne: "weźmiemy między 30 a 50 milionów baryłek ropy, której Wenezuela nie może wywieźć. Sprzedamy ją na rynku międzynarodowym, po rynkowych cenach, bez dyskonta. Pieniądze z niej będziemy kontrolować i wydawać my – dla dobra narodu Wenezueli”.
Jak powiedzieli, tak i zrobili. Departament Energii 14 stycznia sprzedał pierwszą partię wenezuelskiej ropy za pół miliarda dolarów globalnym traderom Vitol i Trafigura. Otrzymali oni specjalne pełnomocnictwa od Departamentu Skarbu i wzięli pierwszą partię ropy, zdobytej przez USA w czasie blokady morskiej. Komu sprzedali, nie wiemy, ale ma ona głównie iść do rafinerii nad Zatoką Meksykańską (upsss… Amerykańską), które potrzebują takiej właśnie ciężkiej ropy.
Jednak rodzi się pytanie, czyja jest ta ropa? Czy to nie jest grabież i sprzedaż cudzej własności, którą w języku prawnym określa się jako paserstwo, a potocznie – jako „paserka”? Legalnie rzecz biorąc jest to ropa Wenezueli, nie ma żadnego aktu jej przekazania. Ale rząd Stanów siłą przejął całkowitą kontrolę fizyczną i finansową nad nią. Jedynym dokumentem prawnym jest dekret prezydenta Trumpa z 9 stycznia, uznający prawo Wenezueli do własności ropy, w którym jednak przypisuje sobie osobiście uprawnienia do jej „marketingu w imieniu Caracas”. Waszyngton dysponuje nią według własnej woli, pieniądze uzyskane w tym procederze trzyma na własnych kontach i dysponuje nimi według własnego uznania.
USA uznały się za „głównego partnera” i „kuratora, opiekuna” wenezuelskiej ropy. I robią to na podstawie wpisów w mediach społecznościowych czy dekretów prezydenta Trumpa. Uznaniowych i nie wymagających zgody drugiej strony. Rzeczywiście, Caracas oficjalnie nie protestuje. Blokada morska doprowadziła do wstrzymania wydobycia ropy, zaś wzięcie prezydenta jako zakładnika i to przez spektakularne porwanie, upokorzyło i oszołomiło Wenezuelę. Przestraszeni politycy nie stawiają już oporu, obawiając się katastrofy humanitarnej i gniewu ludu, jeśli nie będzie dochodów z eksportu ropy.
Stworzono sytuację, gdy prawna własność zmienia się w wydmuszkę, gdy właściciel nie dysponuje tym, do czego ma formalne prawo. Takie reguły ustanowił ten, kto czyjąś ropę siłą posiadł i ją sprzedaje. Jak widać, rządy prawa to jednak tylko chwilowa ułuda czasów, które odchodzą w przeszłość. A ropa naftowa ma wyjątkową siłę i rozwiewa te złudzenia bardzo skutecznie.






