Partner serwisu
Tylko u nas
08 stycznia 2026

Zdaniem Szczęśniaka: AI made in USA - energetyczny szkopuł

Kategoria: Aktualności

USA stają dzisiaj przed energetycznym wyzwaniem: jeśli nie zapewnią odpowiednich mocy dla gwałtownie rozwijających się centrów danych, to ich dzisiejsza dominacja w IT będzie zagrożona. Dlatego mobilizują ogromne zasoby kapitału inwestycyjnego, by pokonać największą przeszkodę – dostęp do energii. 

Zdaniem Szczęśniaka: AI made in USA - energetyczny szkopuł

Ameryka, w której 70 lat temu narodziła się sztuczna inteligencja, a obecnie będąc globalną metropolią danych podejmuje wysiłki, by stać się hegemonem w jej praktycznych zastosowaniach. Do osiągnięcia takiego celu niezbędne są zasoby. Według klasycznej definicji mamy trzy kluczowe czynniki gospodarcze: ziemia (tu energia), praca i kapitał. Główną przeszkodą dzisiaj jest dostęp do energii. Jednak znacznie wcześniej potrzeba kapitału i pracy.

Kapitału mnóstwo w USA, obfitość niezwykła. Amerykański BigTech, który zdominował już globalny rynek i przynosi ogromne zyski, inwestuje dzisiaj setki, setki miliardów dolarów, by rozwijać sztuczną inteligencję (AI). Najwięksi – Amazon, Meta, Microsoft i Google – ogłosili już plany inwestycyjne rzędu 400 miliardów dolarów (2-krotnie więcej niż wydatki polskiego budżetu państwa w 2024). Robią to przede wszystkim ze swych ogromnych zysków oraz z kredytów, które umożliwia wciąż rosnąca kapitalizacja tych spółek. To tak naprawdę jedyny sektor na amerykańskiej giełdzie, który potrafi zachęcić inwestorów do lokowania swoich środków. Więc ich wartość giełdowa przebija kolejne niewyobrażalne granice.  

Drugi konieczny zasób to praca, czyli ludzie. Pod względem zasobów ludzkich Ameryka także w AI powtarza swój model rozwoju, który przynosi jej dobrobyt od setek lat – korzysta po prostu z ludzkich zasobów całego świata. Uprawia na globalną skalę to, co określamy jako „brain drain”. Podobnie było z Teslą. Tak jest i teraz – 70%  wiodących ekspertów AI to imigranci. Od dziesiątek lat to podstawowa przewaga w innowacyjności Ameryki, która dla utalentowanych ludzi staje się miejscem rozwoju i sukcesu.

Te właśnie potężne atuty spotykają się z tym, co najbardziej oporne wśród czynników wzrostu, a więc i najtrudniejsze. Chodzi o energię.

Stany Zjednoczone od dwóch dekad, popadły w stagnację w zużyciu energii elektrycznej. To trochę lepiej niż Europa, która się de-elektryfikuje, ale Ameryka w ostatnich latach wyrwała się z tego spadkowego trendu. Po covidowym kryzysie, prawie każdego roku odnotowuje się 2 – 3-procentowy wzrost zużycia energii elektrycznej. Ten pozytywny objaw wytwarza dość spore napięcia w systemie elektroenergetycznym. Rozwój sieci przesyłowych czy dystrybucyjnych to wyjątkowo czasochłonne inwestycje. Łatwiej idzie z generacją. W 2025 roku w USA ma być wprowadzone do systemu 63 gigawata nowych mocy, to wzrost w porównaniu z ubiegłym rokiem, gdy jedynie 50 GW dołączono, jednak już od 2027 ma się roczny przyrost mocy podnieść do 80 GW. Ale kolejki i czas oczekiwania na dołączenie do sieci – rosną. Tu tworzą się korki, w Pensylwanii – globalnej metropolii centrów danych, czas podłączenia do systemu dochodzi nawet do ośmiu lat. Ale i tak tam jest najwięcej chętnych, choć potężne inwestycje rozszerzają się na pozostałe stany. Prym wiedzie Texas, zaś droga Kalifornia wlecze się w ogonie nowych inwestycji.

Część tego wzrostu wywołuje rozwój AI. Już dzisiaj centra danych potrzebują 51 GW mocy (na 1230 GW ogólnej mocy systemu), czyli jedynie 4%. Jednak ten sektor nadaje kierunek i tempo rozwoju. W przyszłym roku ruszy pięć wielkoskalowych centrów danych, których każdy będzie potrzebował gigawata energii. To najwięksi – OpenAI, xAI, Meta, Microsoft, Amazon. W efekcie, za trzy lata będzie potrzebne aż 44 GW nowych mocy na potrzeby centrów przetwarzania danych.

Rozwój potrzeb widać po zwiększonym zużyciu, ale także po cenach. W ostatnim roku ceny energii elektrycznej dla odbiorców podskoczyły o ponad 7 procent. Z drugiej strony – przetargi na dostawy do systemu przez operatorów pokazują zwiększenie przyszłych kosztów energii. Szybka implementacja sztucznej inteligencji ma spowodować podwojenie lub nawet potrojenie udziału centrów danych z dzisiejszych 4,4% do 7 – 12 procent amerykańskiej konsumpcji. Wyraźnie to AI ciągnie popyt na energię  w górę, a z nim  i ceny.

To bolesny cios dla odbiorców, a co za tym idzie – i dla rządu, szczególnie przed nadchodzącymi wyborami. Co z tym robi amerykańska administracja? O tym za tydzień…

fot. 123rf
ZAMKNIJ X
Strona używa plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. OK, AKCEPTUJĘ